Zimowe bieganie. Więcej kilometrów, ale wolniej

Czytaj dalej
Fot. Archiwum prywatne
Łukasz Koleśnik

Zimowe bieganie. Więcej kilometrów, ale wolniej

Łukasz Koleśnik

Rozmawiamy o zimowym bieganiu z Marcinem Zagórnym z klubu Tomato Krosno Odrzańskie, który ma na koncie wiele sukcesów biegowych.

Co biegacze amatorzy (i nie tylko) powinni zmienić w okresie zimowych w swoim treningu?
Zimą powinno się zwiększyć kilometraż biegowy. Więcej objętości, a mniej szybkości. Wprowadzać siłę biegową np. jeśli nie ma się dostępu do hali, to najlepiej biegać podbiegi pod górkę dwa razy w tygodniu. Natomiast w niedzielę większość biegaczy jest przystosowana do długiego wybiegania. Czyli wypad na trasę liczącą 20 albo 30 kilometrów.

Lepiej zimą biegać w terenie czy lepiej schować się w ciepłej hali i skorzystać z bieżni?
Moim zdaniem lepiej biegać w terenie zimą. Dlaczego? Ponieważ organizm się hartuje i przyzwyczaja do powietrza. Oczywiście nie wykluczam całkowicie biegania w zamkniętych pomieszczeniach. Jeżeli ktoś ma taką możliwość, to warto korzystać z hali, ponieważ jest przydatna do zrobienia ćwiczeń ogólnorozwojowych.

Najważniejsze, żeby na zimę się nie rozleniwić?
Jak najbardziej. Nie rezygnujmy z treningu, bo na zewnątrz jest zimno. Potraktujmy to jako dodatkową motywację, kolejną przeszkodę do pokonania. Dobrze przepracowany okres zimowy zaprocentuje wynikami w sezonie! Zima u biegaczy to podstawa!

O czym jeszcze warto pamiętać podczas zimowego biegania?
Przede wszystkim o odpowiedniej odzieży. Mimo że podczas biegu jesteśmy rozgrzani, to lepiej dobrze się zakryć, ponieważ łatwo się przeziębić. Czapka i rękawiczki w naprawdę mroźnych dniach to wręcz obowiązek. Ponadto trzeba pamiętać o tym, aby być dobrze oznakowanym na trasie, ze względu na bezpieczeństwo swoje i innych.
Nie zapominajmy też o dobrym obuwiu.

To znaczy? Mówimy o jakiś specjalnych butach na zimę?
Niekoniecznie. Przede wszystkim mają być wygodne, przystosowane do biegania. Tylko żeby nie były przewiewne, po wam nogi pomarzną.

Sam cały czas biegasz. Jakiś czas temu cieszyłeś się z wygrania Krośnieńskiej Dziesiątki.
To już było dawno temu. Tak. Cieszyłem się z tego, że wygrałem na „swojej ziemi”. Byłem właściwie przedstawicielem gospodarzy i wykręcenie dobrego wyniku było dla mnie naprawdę ważne. Cieszę się, że mi się udało.

A jak poszło w ostatnich startach? Gdzie biegałeś?

W Luboniu niedaleko Poznania odbyła się VI edycja biegu Niepodległościowego na dystansie 10 kilometrów . Znalazłem się na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej z czasem 32 min. i 11 sek. Bieg ukończyło 1.062 osoby. Był to mój 42 start w tym sezonie!

A co teraz? Szykujesz się do jakiegoś następnego startu?
Czas na odpoczynek. Dziękuje tym, którzy troszkę mi pomogli w tym sezonie.

Odpoczynek raczej nie będzie długi...
O regeneracji też trzeba pamiętać. Jest bardzo ważna. Ale masz rację. Przerwa będzie krótka, ponieważ jak wcześniej mówiłem, trzeba przygotować się do następnego sezonu, a więc ostro trenować.

Życzę Ci kolejnych sukcesów.
Dziękuję.

Łukasz Koleśnik

Co robię?


 


"Ja jestem kobieta pracująca, żadnej pracy się nie boję". To słynny cytat z serialu "Czterdziestolatek". Dlaczego go przytaczam? Nie jestem kobietą ;) Ale jeśli chodzi o moją pracę dziennikarską, to żadna tematyka mnie nie odstrasza. Biznes, polityka, sport, reportaże, fotoreportaże, relacje, newsy, historia. Dzięki temu też pogłębiam swoją wiedzę i doskonalę swoje umiejętności.


 


Największą satysfakcję z pracy mam wtedy, kiedy w jakiś sposób mogę pomóc. Dlatego często opisuję ludzi z problemami, chorych i potrzebujących oraz zachęcam do pomocy. I kiedy uda się pomóc nawet w najmniejszym stopniu, to jest plus.


 


Działam głównie na terenie powiatu krośnieńskiego. Obecnie trzymam ręce na pulsie, jeśli chodzi o poszczególne inwestycje w regionie, jak chociażby przygotowywane podniesienie zabytkowego mostu w Krośnie Odrzańskim (Czy zabytkowy most w Krośnie Odrzańskim zostanie podniesiony w tym roku? To coraz mniej prawdopodobne), przyglądam się rozwojowi szpitala w regionie (Zachodnie Centrum Medyczne w końcu kupiło nowy rentgen do szpitala. Budynek w Gubinie doczeka się termomodernizacji).


 


Jak trafiłem do Gazety Lubuskiej?


W Gazecie Lubuskiej jestem zatrudniony od kwietnia 2015 roku. Wcześniej też pracowałem jak dziennikarz, głównie na terenie Gubina i okolic. Tam stawiałem też swoje pierwsze kroki w zawodzie, poznałem podstawy, złapałem kontakty.


 


Początkowo nie łączyłem swojej przyszłości z dziennikarstwem. Myślałem o informatyce albo aktorstwie (wiem, spory rozstrzał ;) ). Ostatecznie trafiłem jednak na studia do Wrocławia, gdzie studiowałem na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Poszczęściło mi się i po studiach zacząłem pracę w zawodzie oraz trwam w nim do dziś.


 


O mnie


Jestem miłośnikiem piłki nożnej oraz koszykówki. Od lat zapalony kibic Borussii Dortmund. Łatwo się domyślić, że w wolnym czasie lubię oglądać mecze, ale nie tylko. Czytam książki. Głównie kryminały lub biografie. Kinomaniak. Oglądam filmy (fan Gwiezdnych Wojen, ale tych starych) i seriale (za dużo by wymieniać). Lubię czasem pobiegać (za rzadko, co po mnie widać ;) ). Tak w skrócie. To tyle :)

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.