Zawiózł ludziom Szlachetną Paczkę. Okazało się, że wiele im zawdzięcza [REPORTAŻ]

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Szymczak
Matylda Witkowska

Zawiózł ludziom Szlachetną Paczkę. Okazało się, że wiele im zawdzięcza [REPORTAŻ]

Matylda Witkowska

Łodzianin Dominik Cybulski pomógł anonimowej kobiecie kompletując dla niej Szlachetną Paczkę. Gdy przyjechał z prezentami, okazało się, że kiedyś to ona pomagała jego rodzinie jako wolontariuszka. Opiekowała się nim, gdy był chłopcem.

Ewa to ty ? - spytał łodzianin wchodząc z pakunkami Szlachetnej Paczki do mieszkania pani Ewy Majewskiej na Bałutach. - Piotr? - spytała pani Ewa, po czym oboje prawie się rozpłakali. Przed laty to pani Ewa pomagała jego rodzinie jako wolontariuszka. Teraz ich role się odwróciły. To nie może być przypadek - uważają obie rodziny. Dobro wraca.

Pomoc w chorobie i smutku

Ewa Majewska razem z córką jest jedną z 1,2 tys. rodzin z regionu łódzkiego zgłoszonych do tegorocznej akcji Szlachetna Paczka krakowskiego Stowarzyszenia Wiosna. Z 21-letnią córką Justyną mieszka na 15 mkw. w jednym pokoju na starych Bałutach w Łodzi.

Pani Ewa nie miała w życiu łatwo. Od 6. roku życia wychowywała się w rodzinnym domu dziecka, od urodzenia cierpiała na rozszczep kręgosłupa. Potem zachorowała na reumatoidalne zapalenie stawów. Przyplątały się też inne choroby, m.in. depresja.

Z powodu reumatoidalnego zapalenia stawów zniszczeniu uległo jej kolano. Pani Ewa nie może go rozprostować, więc porusza się na wózku inwalidzkim. Od roku nie wychodzi z domu, bo mieszkanie jest na pierwszym piętrze. Próby wymiany go na inny lokal komunalny do tej pory się nie udały.

Pani Ewa samotnie wychowała córkę, nie korzystając z pomocy ojca. 21-letnia Justyna spędziła ostatnie lata w Wielkiej Brytanii. Początkowo radziła sobie świetnie, skończyła angielską szkołę średnią i zdała maturę. Jednak ostatni rok na obczyźnie był dla niej bardzo trudny. Z dala od domu zaczęły się jej problemy z psychiką i jedzeniem. Wróciła do Polski. Także po to, by zaopiekować się chorą mamą.

Obie panie radzą sobie jak mogą. Justyna dorabia, ale ma mało godzin. Pani Ewa ma rentę. W sumie miesięcznie mają niewiele ponad tysiąc złotych.

- Jakoś sobie radzimy - mówią kobiety. Ale o prezentach na gwiazdkę lub komplecie potraw wigilijnych łodzianki mogłyby tylko pomarzyć.

Widząc w jakiej obie panie są sytuacji znajoma zgłosiła ich do Szlachetnej Paczki. Wolontariusze nie mieli wątpliwości: łodziankom pilnie potrzebna jest pomoc.

Emigranci robią paczkę

Anonimową historię pani Ewy i jej córki zauważył Dominik Cybulski, łodzianin mieszkający obecnie w Norwegii. Rok temu założył w Oslo stowarzyszenie Love Dance Help. Około 50 działających w nim młodych emigrantów organizuje kursy taneczne, bale i imprezy, a dochód z nich przeznacza na cele charytatywne. W tym roku - głównie na Szlachetną Paczkę.

Zebrali na ten cel około 40 tys. zł. Paczkę podzielili na sześć rodzin: po trzy ze Śląska i Łodzi. Z rodzin rekomendowanych przez Stowarzyszenie Wiosna wybór padł na panią Ewę.

Jak podkreśla pan Dominik, nic w opisie rodziny nie sugerowało mu, że może to być dawna znajoma.

- Jej rodzinę wybieraliśmy na końcu, nie mieliśmy dużo czasu do zastanawiania się - mówi. - Poruszyła nas ich historia i chcieliśmy im pomóc. Znaczenie miało też to, że tak jak pani Justyna byliśmy na emigracji. Wiemy jak to jest - dodaje.

Dla pani Ewy i jej córki Love Dance Help przygotowało paczkę za ok. 8 tys. zł. Dostały nową lodówkę i małą pralkę dopasowaną rozmiarami do skromnego mieszkania. Otrzymały też ubrania, środki czystości i produkty spożywcze, z których urządzą Wigilię.

- Nie mogę powiedzieć ile było toreb, ale naprawdę było ich bardzo dużo - cieszy się pani Ewa. - Dostałam też dwie piękne bluzki, spodnie, córka dostała śliczną piżamę. Wszystko było idealnie dopasowane - mówi obdarowana.

Jednak największą niespodzianką byli ci, którzy przynieśli paczki. Cała sprawa wyszła właściwie przez przypadek.

- W sobotę po zakupach rozchorował nam się wolontariusz. W niedzielę poprosiłem więc tatę, by pomógł nam zawieść paczki - opowiada Dominik. - Gdy wszedł do domu zobaczyłem, że zachowuje się dziwnie. Po chwili okazało się, że bardzo dobrze zna panią Ewę - mówi Dominik.

- Dobro wraca zwielokrotnione - przekonują Dominik Cybulski i Ewa Majewska po akcji Szlachetna Paczka
Krzysztof Szymczak - Dobro wraca zwielokrotnione - przekonują Dominik Cybulski i Ewa Majewska po akcji Szlachetna Paczka

Kiedyś się nim opiekowała

Okazało się, że przed laty obie rodziny należały do Oazy Modlitwy w kościele - organizacji katolickiej dla rodzin z dziećmi działającej przy franciszkańskim kościele przy ul. Kreciej w Łodzi. Oaza organizowała wyjazdy rekolekcyjne dla rodzin. By odciążyć rodziców i pozwolić im na uczestnictwo w wykładach i rekolekcjach dziećmi zajmowali się wolontariusze. W 1987 r. wśród nich była pani Ewa Majewska, a wśród dzieci - czteroletni Dominik.

- Nie widziałem pani Ewy 28 lat. Nie mogłem jej pamiętać ani rozpoznać po latach - mówi Dominik. - Przytuliliśmy się, bo to było takie wzruszające. Pani Ewa robiła zwyczajne dobro. Opiekowała się mną, pomagała moim rodzicom. Po wielu latach to dobro wróciło zwielokrotnione, bo przecież paczkę dla niej przygotowywaliśmy w kilkadziesiąt osób - dodaje.

Pani Ewa ma wykształcenie związane z branżą odzieżową, a nie pedagogiczną. Dlatego jako wolontariuszka musiała uruchomić wyobraźnię. Inicjowała pląsy i zajęcia plastyczne. Dzieci były zadowolone.

- Dominik przez te lata wcale tak bardzo się nie zmienił. Ma ten sam fantastyczny, ciepły uśmiech - mówi pani Ewa.

Odnowią kontakty na dłużej

Obie rodziny znały się, ale przez 30 lat straciły ze sobą kontakt. - Kiedyś spotkaliśmy się przez znajomych. Tata Dominika był u nas i trochę nam pomógł. To było 11 lat temu. Innym razem widziałam Dominika na ulicy. Miał wtedy długie włosy i tez wyglądał zupełnie inaczej - opowiada pani Ewa.

Teraz obie rodziny chcą odnowić kontakt. Rodzice już rozmawiali. Pan Dominik odwiedził panią Ewę przy okazji wizyty w Polsce. Zastanawia się, jak na stałe wyciągnąć rodzinę pani Ewy z kłopotów finansowych.

- Myślimy o pomocy dla pani Justyny w sfinansowaniu studiów. Nasze stowarzyszenie mogłoby przyznać jej coś w rodzaju stypendium - planuje pan Dominik.

Obie rodziny są wierzące. Nie mają wątpliwości, że za ich spotkaniem stoi coś więcej niż przypadkowy wybór rodziny przy kompletowaniu Szlachetnej Paczki.

- Nie wierzę w przypadki. Występują tylko w gramatyce - ocenia pan Dominik.

- To na pewno jest jakiś większy, Boży plan - dodaje pani Ewa.

Szlachetna Paczka

Szlachetna Paczka to akcja zainicjowana przez krakowskie Stowarzyszenie Wiosna. Rozpoczęta w 2001 r. kampania charytatywna z czasem ogarnęła całą Polskę, stając się jednym z popularniejszych przejawów przedświątecznej działalności charytatywnej.

Główną ideą Szlachetnej Paczki jest pomaganie cichym bohaterom - osobom, które nie są winne swojej trudnej sytuacji i które nie wołają głośno o pomoc, starając się raczej walczyć samodzielnie, np. rodzice z niepełnosprawnymi dziećmi, osoby chore, starsze i samotne. Do paczki nie można się zgłosić samemu, trzeba zostać zgłoszonym.

Do każdej rodziny w listopadzie wyruszają wolontariusze, którzy sprawdzają potrzeby rodziny i jej sytuację materialną. Brakujące sprzęty, odzież i żywność opisują w formularzu, dzięki czemu darczyńca nie robi zakupów w ciemno. Dodatkowo każdy obdarowany może wybrać sobie coś ekstra - rzecz dla przyjemności za 100 zł.

W 2016 r. w całej Polsce przekazano prawie 20 tys. paczek. Średnia wartość przekazanej rodzinie paczki wyniosła 2501 zł, przeciętnie w przygotowanie każdej zaangażowało się 35 osób.

W regionie łódzkim przygotowano 1, 2 tys. paczek. To oznacza, że ok. 40 tys. mieszkańców regionu zaangażowało się w tę akcję. Wśród nich byli też celebryci, m.in. zawodnicy PGE Skry Bełchatów.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Wrocławskiej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Wrocławskiej
  • codzienne e-wydanie Gazety Wrocławskiej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Matylda Witkowska

Jestem dziennikarką Dziennika Łódzkiego. Zajmuję się m.in. sprawami przyrody i rekreacji, a także życiem miejskim i centrum Łodzi czyli ulicą Piotrkowską.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.