Wybory 2020. Czy uczestniczenie w niedzielnym głosowaniu wiąże się ze zwiększonym ryzykiem zachorowania na koronawirusa? Ekspert odpowiada

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Dorota Abramowicz

Wybory 2020. Czy uczestniczenie w niedzielnym głosowaniu wiąże się ze zwiększonym ryzykiem zachorowania na koronawirusa? Ekspert odpowiada

Dorota Abramowicz

Czy uczestniczenie w niedzielnych wyborach wiąże się ze zwiększonym ryzykiem? Jakie zasady bezpieczeństwa wprowadzono w lokalach wyborczych i czy wystarczą one, by ustrzec nas przed zachorowaniem? - Radzę zastosować się do zaleceń. Jeśli się nie zastosujemy, mogą nas nie wpuścić do lokalu wyborczego - przestrzega dr Marek Prusakowski, lekarz chorób zakaźnych. - Nie można przy tym wpadać w panikę i dać się zastraszyć. Głosowanie jest o wiele mniej groźne, niż pójście do restauracji. Tam już nikt nie nakłada masek.

Wybory prezydenckie 2020 w cieniu pandemii

Przy średnio trzystu zachorowaniach na koronawirusa dziennie czekają nas pierwsze w Polsce wybory w cieniu pandemii. Niektórzy przypominają marcowe dziś wybory we Francji, kiedy to mimo dezynfekcji pomieszczeń, obowiązkowego mycia żelem rąk i stosowania masek ochronnych przez członków komisji doszło do gwałtownego wzrostu zachorowań na Covid-19. Czy podobna sytuacja nie powtórzy się w Polsce?

Pomorze, z kilkoma, kilkunastoma nowymi przypadkami zakażeń dziennie, mieści się środku epidemicznej tabeli.

- Nie spodziewam się większych zagrożeń, jestem przekonany, że ludzie będą starali się zachowywać bezpiecznie i ostrożnie - uspokaja dr Jerzy Karpiński, pomorski lekarz wojewódzki. -Wszystkie gminy, powiaty, miasta otrzymały już oczekiwane środki ochrony osobistej dla członków komisji oraz płyny dezynfekcyjne. Będzie przestrzegana zasada dystansu, której pilnować będą członkowie komisji. Nie może być tak, że do lokalu wejdzie nagle kilkadziesiąt osób.

Zasady podczas wyborów 2020. Maseczki, dystans społeczny i dezynfekcja

Tomasz Augustyniak, Pomorski Wojewódzki Inspektor Sanitarny przypomina o rozporządzeniu ministra zdrowia z 15 czerwca br. Jeszcze przed wejściem do lokalu wyborczego musimy zakładać maseczki. Uchylimy je tylko na chwilę, w momencie, gdy po pokazaniu dowodu osobistego trzeba będzie zweryfikować naszą tożsamość.

Wszystkich obowiązuje dystans społeczny - co najmniej dwa metry. Pojawił się także wymóg, by co najmniej przez 10 minut na godzinę były wietrzone lokale wyborcze. Jeśli w lokalu jest wentylacja nawiewno-wywiewna, to ma ona działać cały czas.

Do tego dochodzi przeprowadzana z określoną częstotliwością dezynfekcja powierzchni kontaktowych. Na stołach nie powinno być żadnego sukna oraz innych materiałów nasiąkliwych. Członkowie komisji będą korzystać z maseczek FFP1 i rękawic ochronnych, wymienianych co godzinę. Osoby, które nie będą bezpośrednio kontaktować się z wyborcami, powinny mieć przyłbice. Środki dezynfekcyjne mają stać w ogólnodostępnym miejscu.

- Wszelkie wymogi narzucone rozporządzeniem zostaną spełnione - twierdzi Tomasz Augustyniak. - Widoczna jest wielka praca samorządów. Trzeba pamiętać, że obowiązuje zalecenie, by na jedną osobę głosującą w lokalu wyborczym przypadały cztery metry kwadratowe Trzeba było sporych działań, by nie dopuścić do wytworzenia zbyt dużych kolejek. I jeszcze jedno - wprawdzie długopisy będą dezynfekowane, ale bezpieczniejsze dla wyborców będzie zabranie ze sobą swoich długopisów.

Co z głosowaniem osób starszych?

Najbardziej narażone na skutki zakażenia koronawirusem są osoby starsze, obciążone dodatkowymi schorzeniami. - Mam nadzieję, że wielu z nich będzie uczestniczyć korespondencyjnie w tych wyborach - mówi dr Karpiński. - Jeśli jednak chcą osobiście oddać głos, trzeba je chronić. Najlepiej pójść z nimi, pilnować, by unikały skupisk, nie pozwalać, aby ktoś stawał przy nich blisko. To są obowiązujące rygory. Osobie, która nie będzie ich przestrzegać, grozi odpowiedzialność karna.

Także samorządowcy z dużą troską podchodzą do tego typu wyborców. Pojawiły się pomysły, by namawiać seniorów na wizyty w lokalach wyborczych popołudniu i wieczorem, gdy ruch w lokalach będzie mniejszy.

Dr Marek Prusakowski, ordynator oddziału obserwacyjnego w szpitalu zakaźnym w Gdańsku nie widzi powodów, dla których powinniśmy zrezygnować z oddania głosu w wyborach prezydenckich.

- Zagrożenie jest takie same, jak we wszystkich innych kontaktach - mówi.- Mniejsze, niż w sklepie, w którym chodzą ludzie bez maseczek. Przy czym patrząc na zachorowania wśród personelu supermarketów - to są pojedyncze przypadki - także nie można mówić o dużym zagrożeniu. Nie trzeba wpadać w panikę, nie można dać się zastraszyć. Głosowanie jest o wiele mniej groźne, niż pójście do restauracji. Tam już nikt nie nakłada masek. Przede wszystkim radzę zastosować się do zaleceń. Jeśli się nie zastosujemy, mogą nas nie wpuścić do lokalu wyborczego. Nie warto ryzykować.

Dorota Abramowicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.