Wszystko jest polityką. Daszyński i Pużak

Czytaj dalej
Ryszard Terlecki

Wszystko jest polityką. Daszyński i Pużak

Ryszard Terlecki

Ignacy Daszyński, którego pomnik odsłonięto w niedzielę 11 listopada przy placu Na Rozdrożu w Warszawie, należał do historycznych przywódców polskich socjalistów, a ze względu na swoją działalność polityczną jest zaliczany do twórców Niepodległej Polski. Był premierem tymczasowego Rządu Ludowego w 1918 roku, a w latach 1928-1930 marszałkiem Sejmu.

Inicjatorami i organizatorami budowy pomnika byli politycy SLD, a dla tych, którzy już zapomnieli, co znaczy ten skrót wyjaśniam, że chodzi tu o Sojusz Lewicy Demokratycznej, czyli ugrupowanie wywodzące się z partii komunistycznej, podległej sowieckiej Moskwie i przez 45 lat rządzącej Polską. Tamte czasy szczęśliwie minęły i dziś trzeba je przypominać tylko dla historycznej ścisłości, chociaż wywodząca się z PRL lewica ma taki sam tytuł, aby powoływać się na Daszyńskiego, jak PSL Kosiniaka-Kamysza przyznawać do tradycji Witosa i Mikołajczyka. W każdym razie pomnik stoi i to jest dobra wiadomość.

Gdy jednak mówimy o polskich socjalistach, to warto zauważyć, że mija właśnie 70. rocznica procesu wybitnych socjalistów, sądzonych za wierność niepodległości i demokracji. Komuniści po zdobyciu władzy utworzyli fałszywą Polską Partię Socjalistyczną, pozorując sojusz z socjalistami, ale w grudniu 1948 roku przymusowo wcielili ją do PPR, czyli partii komunistycznej, zmieniając nazwę na PZPR.

W ramach przygotowań do narzuconego „zjednoczenia” odbył się proces liderów prawdziwej PPS, których oskarżono o działalność konspiracyjną. Sądzono w tym procesie m.in. Kazimierza Pużaka, przez trzy kadencje posła Rzeczypospolitej i od 1921 roku aż do wojny sekretarza generalnego PPS. W czasie okupacji organizował podziemną PPS, był dowódcą jej formacji bojowej, scalonej z AK, a od początku 1944 roku przewodniczył Radzie Jedności Narodowej, czyli podziemnemu parlamentowi. Aresztowany w marcu 1945 roku przez NKWD i sądzony w tzw. procesie szesnastu w Moskwie, został zwolniony po kilku miesiącach, a po powrocie do Polski nie zgodził się na emigrację, na którą nalegało UB. Ponownie uwięziony, w procesie socjalistów w listopadzie 1948 roku skazany na 10 lat, został zamordowany w więzieniu w Rawiczu 30 kwietnia 1950 roku. Nie ma swojego pomnika, jedynie tablicę na domu, w którym mieszkał w Warszawie, a także nazwy ulic w kilku miastach, m.in. w Krakowie.

Dobrze, że Ignacy Daszyński ma swój pomnik (przypomnijmy, że jego grób znajduje się na cmentarzu Rakowickim w Krakowie), a także, że z okazji 100-lecia Odzyskanej Niepodległości otrzymał pośmiertnie Order Orła Białego, najwyższe polskie odznaczenie. Tradycja polskiego socjalizmu, zasługuje na pamięć i szacunek, co jednak nie oznacza, że mogłaby zostać zawłaszczona przez polityków wywodzących się z partii komunistycznej.

Ryszard Terlecki

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.