Ryszard Terlecki

Wszystko jest polityką. Apetyt na Europę

Wszystko jest polityką. Apetyt na Europę
Ryszard Terlecki

Kto w dzisiejszej Europie poważnie myśli o gospodarczym i politycznym zdominowaniu naszego kontynentu?

Wielka Brytania wzruszyła ramionami na europejskie utopie i powróciła do swojej tradycyjnej „wspaniałej izolacji” (splendid isolation), wybierając związki z Ameryką i swoimi dawnymi koloniami. Francja byłaby chętna, ale brakuje jej konsekwencji i determinacji, a od dłuższego czasu także odpowiedzialnego przywództwa. Rosja wyciąga swoje gazowe macki ku Europie, ale jej ambicją jest odzyskanie strefy wpływów po wschodniej stronie niegdysiejszej żelaznej kurtyny, a przede wszystkim ponowne wchłonięcie Ukrainy. Włochy od lat pogrążone w politycznych kryzysach nie mają szans na powrót do mocarstwowych ambicji z pierwszej połowy XX wieku, a Turcja ma swoje interesy na Bałkanach, ale po porażce trwających pół wieku starań o członkostwo w Unii Europejskiej, zwróciła się ku Bliskiemu Wschodowi. Kto pozostał ze swoimi niespełnionymi marzeniami, które w przeszłości były już tak bliskie urzeczywistnienia?

Oczywiście Niemcy. Zawsze chciały podporządkować sobie Europę, co najpierw wyrażało się w planie Mitteleuropa, którego konsekwencją była I wojna światowa, a później w zbrodniczej fantazji tysiącletniej III Rzeszy, która doprowadziła do wojennego kataklizmu i politycznej katastrofy. Trzeba było dwudziestu lat, żeby Niemcy odbudowały się z gruzów i osiągnęły nadzwyczajny dobrobyt oraz kolejnych dwóch dekad, że pozbyły się moralnych kompleksów i odzyskały pruską butę. Od tego czasu rosną w siłę i bez względu na rządzące opcje realizują plan zwasalizowania Środkowej Europy i uzyskania dominującej pozycji w całej reszcie. W tym celu zabiegają o status najważniejszego partnera Stanów Zjednoczonych (co stało się możliwe po odejściu Brytyjczyków i przegranej Trumpa), a także gotowe są podzielić się – na razie – wpływami z rewanżystowską Rosją.

Największym kłopotem Niemców stała się w tym regionie koncepcja Trójmorza, którego Polska jest naturalnym liderem, a którego groźnym dla Berlina fundamentem może okazać się Grupa Wyszehradzka. Stąd usilne zabiegi o pozyskanie państw Bałkańskich i fałszywe obietnice, składane w Albanii, Bośni czy Macedonii, na temat perspektywy przyjęcia ich do Unii. Stąd też wściekłość wobec Polski i Węgier, które nie chcą unijnego superpaństwa, zarządzanego z Brukseli przez niemieckich lub filoniemieckich polityków, stąd ataki z wykorzystaniem unijnych instytucji oraz miejscowych sprzedawczyków i tzw. pożytecznych idiotów, na rządy w Warszawie i Budapeszcie. Czy niemieckie plany, realizowane z żelazną konsekwencją, mogą się spełnić w komplikującej się sytuacji międzynarodowej i czy wobec ich niepowodzenia za naszą zachodnią granicą nie pojawi się pomysł, aby po raz trzeci podpalić Europę?

Ryszard Terlecki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.