Wrocław: Skarby w muzeum to nie tylko złoto

Czytaj dalej
Hanna Wieczorek

Wrocław: Skarby w muzeum to nie tylko złoto

Hanna Wieczorek

Profesor Maciej Trzciński, archeolog i prawnik, opowiada, dlaczego warto odwiedzić Muzeum Archeologiczne i zdradza, jakie skarby możemy zobaczyć na wystawie „Śląsk starożytny i średniowieczny”. A skarbów, w potocznym i naukowym tego słowa rozumieniu, w zbiorach Muzeum nie brakuje. Co więcej, oglądając gliniane naczynia, ozdoby, broń, figurki oraz rzeźby możemy poznać historię naszego regionu.

Dlaczego warto zwiedzić wystawę stałą w Muzeum Archeologicznym?
Po pierwsze, dlatego, że na wszystkich trzech piętrach, na których pokazujemy wystawę „Śląsk prehistoryczny i starożytny”, można zobaczyć przeszło dwa tysiące zabytków. Połowa pochodzi jeszcze z przedwojennych zbiorów - jak to się mówi „poniemieckich”. Muzeum wrocławskie jest jednym z najstarszych w Polsce, o czym się często zapomina.

Najstarszych? To ile sobie lat liczy?
W 1815 roku powstało we Wrocławiu Königliches Museum für Kunst und Altertümer (Królewskie Muzeum Sztuki i Starożytności). Jego spadkobiercą było Schlesisches Museum für Kunstgewerbe und Altertümer (Śląskie Muzeum Rzemiosła Artystycznego i Starożytności), które działało do 1945 roku. Trudno oczywiście mówić, że jesteśmy bezpośrednim sukcesorem tych placówek, ale w pewnym sensie możemy się do nich odwoływać. Jak już mówiłem, sporą część naszych zbiorów „odziedziczyliśmy” właśnie po Schlesisches Museum für Kunstgewerbe und Altertümer.

Czy jest jakaś szczególna okazja do zwiedzenia wystawy stałej w Muzeum Archeologicznym?

„Śląsk prehistoryczny i starożytny” w pigułce opowiada o naszym regionie na przestrzeni wieku. A okazji do jej ponownego zwiedzenia jest kilka. Po pierwsze, ukazał się katalog, chociaż lepiej powiedzieć przewodnik, po wystawie. A na dodatek, autorzy tekstów do tego przewodnika osobiście oprowadzają zwiedzających po tej wystawie. To nie będą nudne i długie wykłady, przeciwnie nasi przewodnicy postarają się w pigułce podać informacje o różnych epokach oraz zabytkach. Na przykład, o epoce brązu czy rewolucji neolitycznej. Przewodnik zwróci uwagę na najcenniejsze zabytki, opowie o ich historii. Bo przecież te eksponaty, szalenie interesujące dla nas, archeologów, są w pewien sposób zakodowane i nie do końca czytelne dla osób, które na co dzień nie mają styczności z tą dziedziną nauki. Bywa, że zwiedzający przemknie tylko przez ekspozycję i nie zwróci uwagi na wspaniałe zabytki.

Znajdziemy na wystawie coś, co nas zaskoczy i zburzy nasze wieloletnie wyobrażenie o dziejach Śląska?
Myślę, że jest masę zabytków, które nie były doceniane, choćby narzędzia i broń z epoki brązu. A tej mamy naprawdę przepotężną kolekcję, mamy też piękną ceramikę malowaną z przełomu epoki żelaza i epoki brązu, wreszcie są takie zaskakujące figury, jak baran z Jordanowa.

Baran z Jordanowa jest bardzo słynny. Nie tylko we Wrocławiu.
To prawda, baran to jakby logo naszego Muzeum, jednak o tej rzeźbie łatwiej opowiedzieć, kiedy mówi się o społecznościach neolitycznych. Kojarzy nam się z rewolucją neolityczną i rolnictwem. Jak sądzimy mógł być to rodzaj wotywnego depozytu.

To znaczy, że neolityczni rolnicy ukryli go, bo był taki cenny dla nich?
Raczej złożyli go w ofierze swojemu bogowi. A przy okazji rzeczy ukrytych czyli depozytów, od tego tygodnia pokazujemy jeden ze skarbów odkrytych w Środzie Śląskiej.

Wrocław: Skarby w muzeum to nie tylko złoto

Dochodzimy do najciekawszych dla laika rzeczy - skarbów.
To prawda, z archeologią często kojarzą się nam skarby. Jednak od razu trzeba sobie powiedzieć, że nie zawsze składają się one z precjozów i monet. Czasami są to skarby wotywne. Przedmioty poświęcone bogu z dzisiejszego punktu widzenia nie zawsze mają wielką wartość materialną czy też artystyczną, ale oglądając je trzeba pamiętać, że były cenne dla swoich właścicieli.

Skarb ze Środy Śląskiej nie jest depozytem wotywnym.
Żaden ze skarbów odnalezionych w tym mieście, a było ich pięć, nie był depozytem wotywnym. Chcemy pokazać znalezisko z 1985 roku, które de facto jest naszą własnością, choć przez lata eksponowano je w Środzie Śląskiej. Składają się nań grosze praskie, które zostały ukryte w dzbanie na posesji przy ulicy Daszyńskiego.

Jak doszło do jego odnalezienia?
Jak zwykle: prace budowlane i nagle ktoś natyka się w piwnicy na zamurowany depozyt. W tym wypadku był to garnek, raczej nieduży o wysokości około 40 cm, wypełniony srebrnymi groszami praskimi. Cały ten zbiór monet, zwany srebrnym skarbem, może nie stanowi wielkiego fenomenu, ponieważ grosze praskie były monetami bitymi masowo i one nawet z punktu widzenia kolekcjonerskiego nie stanowią wielkiego rarytasu.

Ile trzeba zapłacić za taki grosz?
Ich wartość nie jest oszałamiająca, na rynku antykwarycznym jeden grosz praski kosztuje około 200 złotych. Ale smaczku dodaje fakt, że mamy tutaj do czynienia z tajemnicą. Nie wiemy kto ukrył garnek z pieniędzmi i dlaczego to zrobił. A na dodatek nieopodal, przy tej samej ulicy, trzy lata później, odkryto w bardzo podobnych warunkach znacznie większy dzban. Schowane w nim były nie tylko monety, ale i klejnoty monarsze

Liczbą skarbów ze Środą Śląską może chyba konkurować jedynie Głogów!
Środę Śląską nazwano miastem skarbów. Niemcy odkryli tam, oczywiście przed wojną, dwa skarby monetarne i wreszcie ostatnim, piątym, skarbem, który odkryli już archeolodzy, były precjoza zamurowane w ścianie budynku mieszkalnego. Schowali je uciekający w przerażeniu mieszkańcy Środy Śląskiej, po niemiecku zwanej Neumarkt, w lutym 1945 roku.

Wiele osób marzy o odkryciu skrytki z takimi rzeczami.
Srebrne łyżki, biżuteria z końca XIX wieku. Z punktu widzenia artystycznego czy naukowego ich wartość jest niewielka, mają one natomiast wielką wartość sentymentalną dla spadkobierców ludzi, którzy je ukryli. Uważam, że przedmioty z początku XX w., jeśli mają swoją historię, czyli kontekst kulturowy, należy uznać za zabytki.

Może jeszcze dwa słowa o srebrnym skarbie. Mówi Pan, że nie wiadomo kto go ukrył, ale zapewne są jakieś teorie na ten temat.
Jedna z koncepcji mówi o tym, że grosze praskie ukrył żydowski kupiec mieszkający na tej posesji. Dlaczego zamurował je w piwnicy? Być może uciekał ze Środy Śląskiej , być może w związku z tym tumultem, który miał tam miejsce w 1348 roku. Można snuć różne spekulacje, dlaczego nie wrócił: bo zginął, bo się bał...

Wrocław: Skarby w muzeum to nie tylko złoto
Muzeum Archeologiczne we Wrocławiiu

Musiał być zamożnym człowiekiem...
Patrząc na to, ile tych skarbów ukryto i jaką miały wartość, trzeba sobie przede wszystkim powiedzieć, że to Środa Śląska musiała być bardzo zamożnym miastem.

Wróćmy do wystawy. Ma Pan swój ulubiony zabytek.
Bardzo lubię eksponaty z parteru, sali poświęconej średniowieczu. Znajduje się wśród nich zabytek, a właściwie zbiór zabytków pokazujących życie codzienne na średniowiecznym zamku. Odkryto je w czasie badań archeologicznych na zamku Szczerba. To jest gliniana kula, do której strzelano z kuszy i są w nią wbite bełty.

I kula się nie rozpadła?
Trochę. Ale widać, że załoga zamkowa ćwiczyła strzelanie z kuszy. Kula zastygła i przetrwała do naszych czasów. Taką magię ma wiele przedmiotów, choćby baran z Jordanowa. Nie mówiąc o figurce halsztackiej. Przedstawia ona ludzką sylwetkę, jej symboliczne wyobrażenie... Ale możemy jedynie domniemywać o co chodziło twórcy: czy to jest idol, czy to jest zabawka... W średniowieczu nie ma już takich wątpliwości.

Mówi Pan, że mamy we Wrocławiu wspaniałą kolekcję broni. Co w niej jest tak cennego ?
Jest świetnie zachowana i bardzo dobrze opracowana. W większości są to egzemplarze znalezione przez niemieckich archeologów w okresie międzywojennym. Wiemy z jakich stanowisk pochodzi ta broń.

A skąd pochodzi ta broń?
Z całego Dolnego Śląska, m.in. spod Milicza. Od kilkunastu lat koncentrujemy się na Wrocławiu, ale poprzednio nasza placówka miała charakter regionalny. Zbierała zresztą zabytki nie tylko z Dolnego Śląska. Mamy tu na przykład rzeczy z Kaukazu…

Ooo, to faktycznie szeroki zasięg rażenia!
Archeolodzy niemieccy prowadzili różne, egzotyczne często wyprawy. Co ważne, mamy je świetnie udokumentowane. O ile w zawierusze wojennej zaginęły niektóre eksponaty, o tyle dokumentacja przetrwała właściwie bez szwanku. Zachowały się szklane diapozytywy, sprawozdania z różnych badań. To jest dodatkowym walorem naszego Muzeum - ta dokumentacja liczy sobie już ponad sto lat, i pozwala odtworzyć, czym zajmowali się archeolodzy 100-150 lat temu.

Co przywieźli z Kaukazu?
Na przykład bardzo piękne, duże naczynia zasobowe, biżuterię. Mamy też w magazynach rzeczy, których nie pokazaliśmy na wystawie stałej, ale i one powinny doczekać się eksopozycji. Na przykład XIX-wieczne repliki różnych zabytków. Wystarczy powiedzieć o skarbie z Zakrzowa - Niemcy w latach 20. XX wieku przezornie zamówili kopie tych zabytków. W Muzeum pokazujemy przede wszystkim kopie, ponieważ oryginały zaginęły podczas wojny.

Muzeum Archeologiczne we Wrocławiu, Arsenał (ul. Cieszyńskiego 9), czynne środa-sobota w godz. 10-17, w niedzielę od 10 do 18. Wstęp na wystawę stałą wolny, bilety na wystawy czasowe w cenie 10 złotych.

Po wystawie stałej „Śląsk starożytny i średniowieczny” oprowadzą nas pracownicy Muzeum Archeologicznego:

28 stycznia - dr Paweł Madera - Jak produkowano żelazo w pradziejach

4 lutego - Magdalena Szczecińska - Rewolucja neolityczna na Śląsku

11 lutego - Krzysztof Demidziuk - Napierśnik Amazonki.

Hanna Wieczorek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.