Sylwester Mudzo

Wielki podstęp i nocna masakra

Wielki podstęp i nocna masakra
Sylwester Mudzo

Jej zadaniem, obok zniszczenia ważnych centrów gospodarczych i militarnych III Rzeszy, było zaangażowanie ocalałych eskadr myśliwskich Luftwaffe tak, by w dniu lądowania niebo nad Normandią należało do aliantów.

Na początku kwietnia 1944 roku w ramach operacji „Pointblank” miał być przeprowadzony wielki nalot bombowy na Norymbergę. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że warunki pogodowe określane przez synoptyków wyraźnie sprzyjały obronie przeciwlotniczej. Silny wiatr mógł rozproszyć bombowce, a świecący Księżyc czynił je widocznymi dla obsługi dział przeciwlotniczych i pilotów nocnych myśliwców.

Dodatkowym zaskoczeniem dla pilotów, którzy mieli uczestniczyć w nalocie na Norymbergę był wybór trasy przelotu. Prowadziła ona przez tzw. Aleję Ognia w rejonie Zagłębia Ruhry, która dosłownie naszpikowana była stanowiskami artylerii i bazami nocnych myśliwców Luftwaffe.

Przed rozpoczęciem wyprawy bombowej świadomie wprowadzono pilotów w błąd, informując ich, że przez całą trasę do celu ukryci będą w gęstej masie chmur. Do akcji wystartowała o godzinie 22 armada składająca się z 800 „Lancasterów”, Halifaxów” i „Wellingtonów”.

Tymczasem w Niemczech, już na trzy godziny przed ich startem, generał Stumpff dowodzący obroną przeciwlotniczą wiedział, że tej nocy Niemcy zostaną zaatakowane przez 700-800 bombowców.

Skąd tak precyzyjne informacje. Przypadek, zdrada a może dobra praca wywiadu niemieckiego. Ten ostatni wariant trzeba zdecydowanie odrzucić. W tym czasie wywiad III Rzeszy na Wyspach Brytyjskich już nie istniał.

Tuż przed północą na bombowce RAF spadają wszystkie myśliwce nocne jakimi dysponują Niemcy na Zachodzie. Widzą je doskonale w świetle Księżyca. Bombowce są bez szans, spadają jeden po drugim. W sumie (licząc straty przy lądowaniu) Brytyjczycy tracą w efekcie nalotu na Norymbergę 161 bombowców i 745 członków ich załóg.

Jak się dziś wydaje Niemców o nalocie poinformowały, przez tzw. odwróconych agentów, brytyjskie służby specjalne. Odbyło się to w ramach tajnej operacji o kryptonimie „Ochroniarz”. Jej zadaniem miało być wprowadzenie w błąd Hitlera co do miejsca lądowania aliantów. Tylko wiarygodnym szpiegom mógł on uwierzyć.

A najlepszym potwierdzeniem rzetelności agenta jest cenna informacja. Tak było z Norymbergą. Agentura potwierdziła swoją skuteczność i dzięki temu zadano Brytyjczykom ogromne straty. Nikt nie przypuszczał, że było to tylko kosztowne poświęcenie.

Sylwester Mudzo

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.