Matylda Witkowska

W kwestii chrztu Polski ani Kościół ani miłośnicy Słowian nie mają racji [rozmowa]

Dr Jerzy Sikora, archeolog z Uniwersytetu Łódzkiego, bada pozostałości po osadach z wczesnego średniowiecza w regionie łódzkim. To w nich pojawili się Fot. Grzegorz Gałasiński Dr Jerzy Sikora, archeolog z Uniwersytetu Łódzkiego, bada pozostałości po osadach z wczesnego średniowiecza w regionie łódzkim. To w nich pojawili się wyznawcy nowej religii - chrześcijaństwa.
Matylda Witkowska

Rozmowa z dr. Jerzym Sikorą, archeologiem specjalizującym się we wczesnym średniowieczu, pracownikiem naukowym Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego, rozmawia Matylda Witkowska.

Chrzest Polski rzeczywiście odbył się 14 kwietnia 966 r.?
Przyjmujemy tę datę, ale całkowitej pewności nie mamy. Rok 966 wynika ze źródeł pisanych, zanotowany został w tzw. rocznikach, które przekazywały zwięźle opisy i daty istotnych wydarzeń. Jednak spisywano je później, często po upływie kilkudziesięciu lat. Dlatego niektórzy historycy zastanawiają się, czy chrzest Mieszka nie odbył się jednak kilka lat wcześniej lub później? Przyjmujemy jednak rok 966. A czy to był kwiecień? Wiemy, że chrzczono najczęściej w Wielkanoc, zwłaszcza ważne osoby, a taką był Mieszko. Wiedząc, kiedy była Wielkanoc w 966 roku, możemy określić datę chrztu.

Jak ten chrzest wyglądał?
Przede wszystkim nie był to chrzest Polski. Został ochrzczony książę. Z księciem mogli być ochrzczeni jego najbliżsi współpracownicy, członkowie dworu książęcego. Jednak zanim wiara dotarła do szerszych grup ludności, minęły lata, dziesięciolecia, a może nawet i stulecia. Jako archeolodzy badamy źródła materialne. Dlatego pytamy, jakie źródła materialne mógł po sobie zostawić wybór nowej religii: krzyżyki, przedmioty liturgiczne używane podczas mszy, przedmioty związane z duchowieństwem, pozostałości najstarszych budowli kościelnych. Jednak znalezisk z tego okresu jest stosunkowo niewiele. Znajdują się w głównych grodach z czasów Mieszka, takich jak Gniezno, Poznań, Ostrów Lednicki, Giecz.

Można stwierdzić, z którego roku pochodzą?
Tu jest problem, bo jak to dokładnie określić? Są pewne mody oraz techniki wykonania, które zmieniają się w czasie, ale krzyżyk to prosta forma i często niewiele się zmienia. Na dodatek znalezisk tych jest naprawdę mało. Niekiedy łatwiej wyciągać wnioski na podstawie cmentarzysk. Wcześniej ludzie mieszkający na terenie Polski stosowali niemal wyłącznie ciałopalny obrządek pogrzebowy. Ciała były palone, prochy składane do naczyń i składane w grobach. Niekiedy mogły być rozsypywane, np. do rzek lub jezior. Jednak w ostatniej ćwierci X w. zaczynają się pojawiać pierwsze groby, które zawierają szczątki niespalone. Uważa się je za pozostałości po pierwszych chrześcijaninach. Obecnie, dysponując metodą węgla c14, możemy stosunkowo precyzyjnie określić moment ich zgonu. Wydaje się, że te nowe typy grobów w większości należały do przedstawicieli elit społecznych. Ich wyposażenie, miało sporą wartość, były to ozdoby, naczynia, a nawet droga broń, często przedmioty sprowadzane z zagranicy o sporej wartości.

Czyli chrześcijaństwo najpierw dotarło do elit...
Prawdopodobnie najpierw chrześcijański był dwór księcia. Dopiero z czasem zaczęło ogarniać szersze grupy ludzi: najpierw mieszkańców grodów, czyli książęcych wojów i ich rodziny oraz urzędników. Jednak jeszcze w XIII w na terenie Polski były miejsca, w których zmarłych palono. Czyli 200, 250, może nawet 300 lat po oficjalnym przyjęciu chrztu przez Mieszka - były tereny bez chrześcijańskiego obrządku pogrzebowego. Tak było między innymi na Podlasiu, gdzie nadal stosowano ciałopalny obrządek oraz sypano nad pochówkami kurhany.

Jak chrześcijaństwo się rozprzestrzeniało? Przekonywano ludzi, zmuszano? Może to się opłacało?
Na pewno się opłacało. Książę i jego najbliżsi towarzysze byli chrześcijanami. Więc jeśli ktoś chciał zrobić karierę, przyjęcie chrześcijaństwa było jednym z pierwszych kroków, które warto było wykonać. Nie mamy źródeł, które by mówiły, jak to dokładnie wyglądało. Bez wątpienia był jakiś nakaz.

Wyobraźmy sobie, że dziś prezydent czy premier wymyśla, że przyjmiemy inną religię. Nie odbyłoby się to łatwo. Tak samo było we wczesnym średniowieczu, tym bardziej że aparat administracyjny był dużo słabszy.

Im bardziej zapadła wieś, tym później trafiła tam nowa wiara?
Tak.

Kiedy dotarła do centrum dzisiejszej Polski?
Chrześcijanami zostaliśmy późno, bo mieszkaliśmy na terenie, który dla Piastów miał znaczenie drugorzędne. Najstarszy kościół znajdował się w dzisiejszym Tumie koło Łęczycy. Pod istniejącą kolegiatą znaleziono relikty starszego kościoła. Sądzimy, że pochodził z II połowy XI w. A to oznacza, że przed połową XI w. na terenie dzisiejszego województwa łódzkiego nie było żadnego kościoła.

Kim mógł być pierwszy chrześcijanin w tym regionie?
Pochodził najpewniej z Wielkopolski. Mógł być to jakiś książęcy urzędnik albo jeden z wojów, którzy na książęce polecenie podporządkowywali ten teren władzy Piastów.

Kiedy się pojawił?
Nie wiadomo. Mieszkańcy Wielkopolski zaczęli opanowywać ten teren około połowy X w. i do końca stulecia podporządkowali. W tym czasie przyjęli nową religię, więc niewątpliwie pojawiali się tu chrześcijanie. Jeśli książę podróżował po tym terenie, wraz z nim mogli przybyć duchowni. Ich zadaniem była opieka nad księciem i dworem, a nie nad tutejszymi ludźmi. Przynajmniej we wczesnym etapie chrystianizacji nikt się nimi specjalnie nie przejmował.

Nowa religia miała znaczenie dla tworzenia polskiej państwowości?
Na pewno tak było. Kościół współpracowały z monarchią i współtworzył ideologiczne podstawy państwa. Dawał też funkcję ujednolicającą. W pewnym momencie w każdym miejscu tego państwa wyznawano tę samą religię. Prawdopodobnie wcześniej bóstwa miały różne nazwy, inaczej były postrzegane, nie było spójnej doktryny. Kościół przynosił też pismo, na którym mogła oprzeć się administracja oraz rozwinięte wzorce z zachodnich państw.

Mieszkańcy regionu centralnego dzisiejszej Polski chrześcijanami zostali późno. Żyli na peryferiach.

W centralnej Polsce chrześcijaństwo przyniosło gwałtowny rozwój kultury lub gospodarki?
Kultura rozwijała się, ale nie było drastycznego skoku. Zresztą chrystianizacja też była stopniowa. Skok cywilizacyjny pojawia się dopiero w połowie XIII w., gdy przyjeżdża tu wielu imigrantów z zachodu, głównie z Niemiec. Przywożą nowe metody uprawy ziemi, nowe techniki w rzemiośle oraz wzorce na przykład organizacji miast.

Jak wyglądał wtedy ten region?
Przez całe wczesne średniowiecze był słabo zasiedlony. Osady koncentrowały się wzdłuż rzek, tworząc swego rodzaju wyspy w puszczy. Znajdowały się w rejonie Łęczycy, późniejszego Sieradza, wzdłuż rzeki Warty, Neru i Bzury. Na terenie dzisiejszej Łodzi osadnictwo było bardzo słabe, ale już wzdłuż rzeki Moszcze -nicy bogatsze. Bardzo rozwinięte osadnictwo udało się zidentyfikować w rejonie Lutomierska. Tam znaleziono najstarsze w regionie cmentarzysko szkieletowe. Najstarsze groby pochodzą z końca X w., większość z pierwszej połowy XI w. Rozpoznano 133 groby. Większość to groby szkieletowe, ale wciąż jest tam 12 pochówków ciałopalnych.

Podczas uroczystości usłyszymy wiele pięknych historii o nawróceniu Mieszka i chrzcie Polski. Powinniśmy w nie wierzyć?
Nie wiemy, dlaczego Mieszko przyjął chrzest. Nie jesteśmy w stanie dzisiaj w pełni zrozumieć jego intencji. Czy był to akt religijny, czy może miał charakter pragmatyczny, polityczny? Romantyczna wizja chrystianizacji, którą często możemy usłyszeć z ust osób związanych m. in. z Kościołem, zakłada, że mieliśmy tutaj do czynienia z ludźmi prostymi, dość prymitywnymi. Ich książę - Mieszko nawrócił się, zaraz za nim ochoczo postąpił tak samo cały lud. W krótkim czasie wszyscy zostali chrześcijanami. Można też usłyszeć drugą wersję, którą szczególnie upodobali sobie miłośnicy dawnej Słowiańszczyzny, często o sympatiach neopogańskich. To wersja chrztu dokonana ogniem i mieczem, w której religia przedchrześcijańska jest niszczona, a do nowej ludzie zmuszani są siłą. Myślę, że obie wersje nie odpowiadają prawdzie, a przynajmniej nie w pełni.

Prawda jest znacznie bardziej złożona i leży gdzieś pomiędzy tymi dwiema opowieściami.

Pamiątkowy banknot z okazji 1050 rocznicy chrztu

Polski pamiątkowy banknot wyemitował Narodowy Bank Polski. Znajduje się na nim książę Mieszko oraz jego żona Dobrawa, na odwrocie jest katedra gnieźnieńska. Banknot ma nominał 20 zł, można go kupić w NBP za 75 zł. Nakład banknotu wynosi 35 000 sztuk.

Autor: Matylda Witkowska

Matylda Witkowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.