Trzej chłopcy w Toruniu przeżyli upadek z 11. piętra. Na proces czeka matka Olusia

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Olkowski0
Małgorzata Oberlan

Trzej chłopcy w Toruniu przeżyli upadek z 11. piętra. Na proces czeka matka Olusia

Małgorzata Oberlan

Matka 4-letniego Olusia, który w ub.r. przeżył upadek z 11. piętra wieżowca Na Skarpie, wciąż czeka na swój proces przed sądem za narażenie życia dziecka. W historii miasta zapisały się jednak jeszcze dwa przypadki chłopców - Dawida i Darka - którzy też przeżyli upadki z tej wysokości.

O Olusiu pamiętają wszyscy - to przypadek z września 2019 roku, do dziś komentowany. Pozostawiony sam w mieszkaniu 4-latek wskrabał się na parapet okna. Wypadł z 11 piętra wieżowca przy ul. Konstytucji 3 Maja. Upadek zamortyzowały krzewy i trawiaste podłoże. Odniósł poważne obrażenia, w tym złamania kości. Był operowany i rehabilitowany w szpitalu dziecięcym. Jednak - to najważniejsze - przeżył i szybko wracał do sprawności! Kibicowały mu setki ludzi.

Sprawy to jednak nie kończy, bo Prokuratura Rejonowa Toruń Wschód oskarżyła matkę Olusia o narażenie życia dziecka. Na podstawie zeznań świadków ustaliła, że Ewa P. zostawiła synka samego przynajmniej na 20 minut, a on kilkukrotnie wychodził na parapet i krzyczał "Mama, mama!". Kobieta miała wyjść na parking przed wieżowcem do znajomego, rozmawiać z nim, palić papierosa.

Ewa P. na swój proces przed Sądem Rejonowym w Toruniu czeka od pół roku, bo już w styczniu trafił tam akt oskarżenia. Z powodu pandemii sądy długo pracowały w bardzo ograniczonym wymiarze. Termin startu procesu dopiero będzie wyznaczony. Za narażenie życia dziecka (art. 163 par. 2 i 3 Kk) kobiecie grozi do roku więzienia. Nie przyznaje się do winy, a jej obrońca adwokat Mariusz Lewandowski zapewnia, że ma ku temu podstawy.

Nie każdy jednak pamięta, że Oluś jest już kolejnym chłopcem w Toruniu, który przeżył upadek z 11 piętra wieżowca. W historii miasta zapisały się jeszcze przynajmniej 2 podobne wypadki. Każdy był dramatyczny. Oto one.

Dawid z ulicy Buszczyńskich

13 lipca 1999 roku z mieszkania na 11. piętrze przy ul. Buszczyńskich wypadł mały Dawidek. Chłopczyk miał 3,5 roku. Przeżył! Poza potłuczeniami złamał tylko nogę. Nie wypadł jednak z okna sam...

Według ustaleń prokuratury malucha przez okno wyrzuciła jego matka. Sama wyskoczyła przez okno zaraz po nim, popełniając samobójstwo. Można się tylko domyślać, że miało to być tzw. samobójstwo rozszerzone - życie odebrać chciała też synkowi. Do tej tragedii doszło podczas trwającej w mieszkaniu libacji alkoholowej. Okoliczności w gronie rodzinnym i znajomych do dziś budzą kontrowersje. Mimo pojawiających się wtedy podejrzeń, prokuratura nie dowiodła jednak, aby którykolwiek z obecnych wtedy w mieszkaniu mężczyzn wypchnął matkę z dzieckiem przez okno.

Pozostało jeszcze 36% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Małgorzata Oberlan

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.