Szarża 1. Pułku Szwoleżerów pod Arcelinem. 17 sierpnia 1920 r.

Czytaj dalej
dr Daniel Koreś IPN Wrocław

Szarża 1. Pułku Szwoleżerów pod Arcelinem. 17 sierpnia 1920 r.

dr Daniel Koreś IPN Wrocław

Jeden z oficerów 1. Pułku Szwoleżerów, ppor. Wacław Budzyński, wyraził kiedyś taką opinię: „Podkreślić można, że szarża pod Ćwiklinem była bardzo efektowną i posiadała znaczenie rozstrzygające pod względem taktycznym. I gdyby opisać je bez ubarwień literackich, po prostu jak pisze się raporty bojowe, działalność 1-go pułku szwoleżerów dopiero byłaby uwydatnioną w całej pełni i zyskałaby wielką chwałę, na jaką w zupełności zasługuje”. Budzyński pisząc o Ćwiklinie miał oczywiście na myśli Arcelin – w okresie międzywojennym używano zamiennie tych dwóch, nieodległych, lokacji. Słowa tego oficera świadczą jednak przede wszystkim o tym, że zaraz po zakończeniu działań wojennych z Rosją bolszewicką sława arcelińskiej szarży legła u fundamentu legendy pułku, przyćmiewając nieco wcześniejsze boje, a przecież nie była to jedyna tego typu akcja na szlaku bojowym oddziału. Arcelin jednak był epizodem bojowym, który nie tylko wszedł do kanonu bojów i bitew kawaleryjskich w czasie wojny z Rosją bolszewicką, ale znajduje się w jego czołówce.

1. Pułk Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego, oddział wywodzący się wprost z legendarnego 1. Pułku Ułanów Legionów Polskich – słynnych „beliniaków” – zanim został przerzucony na północne Mazowsze, wziął chlubny udział w największej bitwie kawaleryjskiej XX wieku pod Beresteczkiem i Brodami, gdy Grupa Operacyjna Jazdy, IV Brygada Jazdy oraz 6. i 18. Dywizje Piechoty niemalże doprowadziły do okrążenia i zniszczenia I Armii Konnej. Szwoleżerowie Piłsudskiego odznaczyli się wówczas w bojach i szarżach pod: Smarzowem, Zawidczem, Łopatynem, Jazłowczykiem i Brodami. W początkach sierpnia pułk został wycofany do Radziechowa, a następnie przeszedł do Kamionki Strumiłowej, gdzie został zawagonowany i wysłany kilkaset kilometrów na północny zachód, pod stolicę, która znalazła się w epicentrum natarcia bolszewickiego Frontu Zachodniego. Po dwóch dniach intensywnie spędzonych w kadrze pułkowej, gdzie uzupełniono stany o nowych ochotników, naprawiono rynsztunek i doprowadzono do porządku uzbrojenie, pułk osiągnął stan bojowy ok. 500 szabel i etatową liczbę 8 karabinów maszynowych na taczankach.

15 sierpnia 1920 r. Szwoleżerowie Piłsudskiego wymaszerowali z koszar i ruszyli na północ przez ulice stolicy. Dowódca pułku mjr Szt. Gen. Jerzy Grobicki dowiedział się, że jego oddział wchodzić będzie w skład IX Brygady Jazdy (której dowódcą był mjr Jan Głogowski), podległej sformowanej cztery dni wcześniej Północnej Dywizji Jazdy, której dowództwo objął płk Gustaw Orlicz-Dreszer. 5. Armia, której Dywizja Jazdy podlegała, tego dnia otrzymała rozkaz działać ofensywnie w kierunku północnym i wschodnim na Nasielsk i potem na Ciechanów, uderzając na bolszewicką XV Armię. Największym zagrożeniem dla lewego skrzydła i tyłów 5. Armii były oddziały bolszewickiej IV Armii, która wykonując obejście Warszawy od północy, wysunęła się znacznie dalej na zachód. Widząc zagrożenie rozerwania łączności z XV Armią dowództwo IV Armii przerwało natarcie własnego lewego skrzydła (18. i 54. Dywizje Strzeleckie) na zachód i przegrupowało je do zwrotu na południe i następnie do uderzenia na wschód przez Płońsk. Strona polska, dzięki wydajnej pracy radiowywiadu, znała doskonale zamierzenia bolszewickiego dowództwa. Zadanie powierzone Orlicz-Dreszerowi i jego oddziałom było trudne i kluczowe – utrata Płońska mogła sprowadzić porażkę na całą 5. Armię i zatrzymać polskie działania ofensywne na północnej flance bitwy warszawskiej.

1. Pułk Szwoleżerów wymaszerował z Warszawy zachodnim brzegiem Wisły pod twierdzę modlińską, gdzie przeszedł rzekę po moście pontonowym i po 45-kilometrowym marszu, w nocy z 15 na 16 sierpnia zatrzymał się na odpoczynek w Aleksandrowie. O godz. 7.00 rano 16 sierpnia pułk ruszył w stronę Ciechanowa. Po południu pułk dotarł do Nowego Miasta. Tam dotarł do pułku szef sztabu Północnej Dywizji Jazdy mjr Szt. Gen. Roland Bogusz i przekazał rozkaz płk. Orlicz-Dreszera zmiany kierunku marszu z północy na zachód, do Płońska, dla wzmocnienia flanki 5. Armii. W czasie przemieszczania się pułku do Płońska nadeszły kolejne rozkazy – jeden szwadron trzeba wysłać na północ, w kierunku Sochocina, gdzie 203. Pułk Ułanów potrzebował wsparcia w natarciu na Smardzewo. Grobicki detaszował do tej akcji 3. szwadron por. Tadeusza Jaroszewicza, który przez to nie mógł wziąć udziału w szarży pod Arcelinem.

Płońsk stał się 16 sierpnia 1920 roku jednym z kluczowych punktów bitwy warszawskiej. Pułkownik Orlicz-Dreszer, który dzień wcześniej został dowódcą Grupy „Płońsk”, musiał organizować obronę lewego skrzydła 5. Armii w oparciu o węzeł drogowy w Płońsku, mając do dyspozycji zbieraninę różnych oddziałów; piechota nie mająca żadnego doświadczenia bojowego i słabo uzbrojona, liczyła nie więcej niż 650 bagnetów. Szwoleżerowie dotarli do Płońska dopiero ok. godz. 20.00 i od razu weszli do walki. Do miasta, zatłoczonego przez wycofujące się w panice oddziały polskiej piechoty, wkraczali właśnie pierwsi żołnierze bolszewiccy z 18. Dywizji Strzeleckiej. Grobicki polecił spieszyć 1. i 4. szwadron i nacierać na nieprzyjaciela – szwoleżerowie zdołali przy tym pociągnąć za sobą wycofującą się piechotę i przy wsparciu silnego ognia karabinów maszynowych oraz dwóch samochodów pancernych odrzucili bolszewików o 2 km od miasta, aż za wieś Ćwiklin. O godz. 22.00 walka się skończyła – nieprzyjaciel wycofał się za Baboszewo i Sarbiewo. Wzięto kilkudziesięciu jeńców i 5 karabinów maszynowych, a straty własne wyniosły zaledwie 6 zabitych i rannych. Na miejsce postoju w nocy z 16 na 17 sierpnia wybrano wsie Ćwiklin i Ćwiklinek, mając ok. 1,5 km na zachód przyszłe pole boju i szarży pod Arcelinem. Późnym wieczorem do Płońska dotarł czołowy szwadron 201. Pułku Szwoleżerów, drugiego pułku IX Brygady Jazdy, maszerującego z Nieporętu przez Modlin – Zakroczym - Kroczewo. Do godz. 23.00 wysunięty na północny-zachód 4. Szwadron tego pułku zajął pozycje na szosie Płońsk - Raciąż, przed wsią Arcelin, wykorzystując stare okopy rosyjskie z I wojny światowej, mając 1. Pułk Szwoleżerów na prawo (wschód) o ok. 1,5 km. Reszta pułku biwakowała w nocy z 16 na 17 sierpnia w parku miejskim w Płońsku.

Rano 17 sierpnia 1920 roku 1. Pułk Szwoleżerów otrzymał rozkaz przeprowadzenia natarcia w ogólnym kierunku na Baboszewo i po ewentualnym uzyskaniu powodzenia na Raciąż, przy czym pułk miał nacierać, obchodząc Baboszewo od wschodu i północy przez wieś Jarocin, a 201. Pułk Szwoleżerów wzdłuż szosy z Płońska, przez Arcelin. Dowódca Północnej Dywizji Jazdy, mając informacje pochodzące z dekryptażu bolszewickich rozkazów radiowych, orientował się, iż nieprzyjaciel dysponuje dużą przewagą – mimo wszystko polecił IX Brygadzie Jazdy przejście do wyprzedzających działań ofensywnych! Był to duży hazard wymagający od dowódców polskiej jazdy w rejonie Płońska działań manewrowych i przebojowości.

Major Grobicki polecił przeprowadzić 4. szwadronowi por. Zbigniewowa Stroynowskiego rozpoznanie pozycji bolszewickich w rejonie Arcelina. Niestety w akcji tej zginął bohaterski dowódca szwadronu, otwierając tym samym listę strat, jakie pułk miał ponieść tego dnia – jego miejsce zajął por. Michał Stempkowski. Do właściwych działań ofensywnych osłabiony 1. Pułk Szwoleżerów (bez 3. szwadronu) przeszedł w szyku konnym ok. godz. 11.00. Obawiając się o sytuację na prawej flance, Grobicki skierował na wieś Szymaki szwadron techniczny pod dowództwem por. Zygmunta Platonoffa-Platera; zajmując pozycje w Szymakach spieszony szwadron techniczny osłaniał natarcie pułku, prowadząc walkę ogniową z oddziałami bolszewickiej 54. Dywizji Strzeleckiej stojącymi w rejonie Sarbiewa i Smardzewa. Czoło natarcia pułku stanowił 4. szwadron por. Stempkowskiego i 1. szwadron ppor. Jerzego Staniszewskiego; w odwodzie pozostawał 2. szwadron por. Kazimierza Mastalerza i szwadron karabinów maszynowych por. Kazimierza Buslera. W godzinę po rozpoczęciu działania ofensywnego 1. Pułk Szwoleżerów został zatrzymany, mając szwadrony rozrzucone wachlarzem od wschodu i północnego-wschodu (szwadron techniczny), po północ (1. szwadron) i północny-zachód oraz zachód (4. szwadron).

Dowódca 1. Pułku Szwoleżerów zauważył, że już w południe napór bolszewickiej piechoty zaczął wzrastać z kierunku północnego i najbardziej zaangażowany w walkę ogniową był szwadron techniczny pułku. Co gorsza dowódca pułku ze swego stanowiska dowodzenia nie miał pełnej orientacji, co do sytuacji na swoich tyłach, a szczególnie pod Ćwiklinem, gdyż widok zasłaniało mu niewielkie wzniesienie.

W tym czasie 201. Pułk Szwoleżerów został podzielony na trzy zgrupowania: wysunięty w kierunku Arcelina 4. szwadron rtm. Mieczysława Karskiego zajmował pozycje w rejonie folwarku Żeromin i miał za zadanie ubezpieczać lewą flankę brygady; 1. szwadron ppor. Jana Skawińskiego oraz 2. szwadron por. Stanisława Hejnicha, wraz z dowódcą pułku mjr. Stefanem Kuleszą został przesunięty z Płońska do Ćwiklina, luzując we wsi 1. Pułk Szwoleżerów i jako odwód dowódcy brygady planowane były do użycia albo do wsparcia natarcia 1. Pułku Szwoleżerów; wreszcie 3. szwadron rtm. Żelaźnickiego został wysłany pod Nową Górę, w celu przeprowadzenia dalekiego rekonesansu. „Około godziny 14 obserwator na dachu, a równocześnie też patrol wysłany uprzednio na Arcelin, zameldowali, że piechota nieprzyjacielska w sile kilku batalionów wychodzi z Arcelina i lasów, kierując się na Ćwiklin”. Natarcie bolszewickiej piechoty było skierowane na wschód, zahaczając na południu o Szeromin, a na północy o Ćwiklin – taki kierunek natarcia wskazywał na bolszewicki plan obejścia Płońska od północy i być może próbę odcięcia miasta od wschodu. Klin bolszewickiej piechoty wszedł pomiędzy 1. Pułk a 201. Pułk Szwoleżerów.

Kryzys boju osiągnął swój szczyt ok. godz. 16.30 – jak podaje w swojej relacji Grobicki. Dowódca 1. Pułku Szwoleżerów rozkazał wycofać 1. szwadron wysunięty najdalej na północ w rejon Dłużniewa, gdyż był już pewien, że za chwilę będzie zmuszony przebijać się przez bolszewików w stronę własnych pozycji. Zamysł przebicia się przez bolszewicką piechotę w szyku konnym zakiełkował w jego głowie zanim pojawił się oficer łącznikowy z dowództwa IX Brygady Jazdy: „Z uderzeniem zwlekałem […] jak mogłem najdłużej, aby przez to jak najskuteczniej uderzyć na podstawiające mi się coraz bardziej lewe skrzydło masy piechoty bolszewickiej nacierającej na Arcelin […]. Tej kalkulacji zarówno, co do czasu, jak i kierunku konnego uderzenia nie mogli powziąć ani zadecydować dowódca dywizji ani d-ca brygady”. Decyzja Grobickiego zbiegła się w czasie z przybyciem na jego miejsce postoju oficera łącznikowego od dowódcy brygady, por. Mirosława Olszewskiego. Przyniesiony rozkaz ustny brzmiał: natychmiast wycofać pułk w kierunku Płońska z równoczesnym wyjściem na lewe skrzydło bolszewickiej piechoty atakującej Ćwiklin. Dla Grobickiego było to potwierdzenie słuszności swojego pierwotnego zamysłu.

Zadanie, jakie stanęło przed 1. Pułkiem Szwoleżerów nie należało do prostych, gdyż wszystkie szwadrony były zaangażowane w walce pieszej i rozrzucone na dość rozległym terenie. W związku z tym, że o sukcesie lub porażce natarcia mogły decydować minuty. Dlatego Grobicki zdecydował się rzucać do natarcia kolejne szwadrony, które oderwały się od nieprzyjaciela. Czoło szarżującego zgrupowania tworzył 2. szwadron ppor. Mastalerza, gdyż przez długi czas stanowił on odwód dowódcy i był najmniej zaangażowany w walkę. Za 2. szwadronem, ok. 200 kroków z tyłu i zachodząc trochę bardziej w prawo ruszył do szarży 4. szwadron por. Stempkowskiego; za tymi dwoma szwadronami, w drugim rzucie, podążał dowódca pułku wraz ze swoimi pocztem, szwadron karabinów maszynowych, armata górska i wozy z rannymi; dopiero trzecią falę szarży stanowił 1. szwadron ppor. Staniszewskiego, który zanim ruszył do szarży miał do pokonania dodatkowe 2 km spod Dłużniewa; ostatni rzut szarży stanowił szwadron techniczny por. Platonoffa-Platera, ustawiony bardziej w lewo.

Według dowódcy pułku wszystkie rzuty – oprócz szwadronu technicznego – ruszyły do natarcia w szyku konnym niemalże równocześnie, z tym że, ponieważ znajdowały się one w pewnym dystansie pomiędzy sobą (i ustawione były w nieregularne schody), to dlatego wchodziły do boju w różnym czasie i miejscu. Grobicki oceniał, że zanim kolejne rzuty szarżującego pułku weszły w zwarcie z nieprzyjacielem, to miały do pokonania ok. 2 km. Sprzymierzeńcem szarżujących była sucha pogoda. 2. szwadron wraz z podążającym za nim 4. szwadronem wzburzyły tumany kurzu stanowiącego świetną osłonę przed ogniem karabinowym i artylerią bolszewicką. Gdy doszło do zwarcia z nieprzyjacielem sytuacja rozstrzygnęła się błyskawicznie: „Szwadrony przejechawszy na wzgórzu pierwszą linię bolszewików skierowaną na północ znalazłszy się na tyłach nacierającej na wschód masy piechoty szły już z »hurra« do szturmu, tratując ją i rąbiąc znalazłszy się na linii 201 p. Szwoleżerów. Szarża przeprowadzona została aż do drogi Płońsk-Arcelin wzdłuż całej linii nacierającego frontu piechoty bolszewickiej, nie starczyło już sił i rozpędu na skierowanie jej jeszcze na znajdujące się pod Arcelinem dalsze odwody, które zdołały się wycofać z powrotem w kierunku na Baboszewo”.

Taktyczny odwrót wykonany poprzez szarżę 1. Pułku Szwoleżerów pod Arcelinem okazał się mieć znaczenie operacyjne, gdyż zmusił nieprzyjaciela do przerwania rozwijającego się i mającego wszelkie szanse powodzenia natarcia wymierzonego w lewą flankę 5. Armii. Utraconej inicjatywy nie udało się już bolszewikom odzyskać. Był to punkt zwrotny walk na północnym odcinku bitwy warszawskiej – bolszewicka IV Armia nie zdołała połączyć się z XV Armią, a polska 5. Armia mogła kontynuować swoje działania ofensywne w kierunku północnym. Docenił to dowódca 5. Armii gen. Władysław Sikorski, który 18 sierpnia przyjechał do Ćwiklina. To właśnie tam Sikorski odznaczył, po raz pierwszy od 1831 r., polskich żołnierzy Krzyżami Srebrnymi Orderu Wojennego Virtuti Militari: dowódcę 1. Pułku Szwoleżerów mjr. Szt. Gen. Grobickiego, dowódcę 2. szwadronu ppor. Mastalerza, podchor. Jana Ciurlik-Nowińskiego i wachmistrza Ludwika Bilewicza z 2. szwadronu; pośmiertnie odznaczono także por. Stroynowskiego, dowódcę 4. szwadronu, który zginął w czasie porannego rozpoznania 17 sierpnia.

Zdobycz pułkowa też budzi szacunek i jest dowodem piorunującego wrażenia, jakie na bolszewickiej 18. Dywizji Strzeleckiej wykonała szarża niespełna pół tysiąca zdeterminowanych jeźdźców: pomiędzy ok. 800 jeńców, 21 karabinów maszynowych i 1 armata. Straty własne wyniosły: 40 rannych i zabitych, z czego podczas szarży rany odnieśli kolejni dowódcy szwadronów: por. Stempkowski i ppor. Staniszewski; nie obejmuje to oczywiście strat w czasie walk pod Jarocinem, Dłużniewem, Sarbiewem i Szymakami. Wieczorem 17 sierpnia pułk doliczył się 310 szabel w stanie bojowym – pokazuje to, że ogólnie straty tego dnia wyniosły nawet ok. 100 konnych (rannych i zabitych). Był więc 17 sierpnia jednym z najbardziej chwalebnych, lecz zarazem i krwawych dni w historii pułku!

https://ipn.gov.pl/pl

dr Daniel Koreś IPN Wrocław

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.