Kazimierz Sikorski

Świadomie uderzył w dzieci. Ofiary ataku terrorystycznego na koncercie Ariany Grande

Ofiary ataku terrorystycznego w Manchesterze Fot. Archiwum prywatne Ofiary ataku terrorystycznego w Manchesterze
Kazimierz Sikorski

Zamach terrorysty samobójcy przed salą koncertową wywołał oburzenie nie tylko na Wyspach, bo wymierzony był w dzieci. Tej upiornej nocy Manchester zjednoczył się, pomagali sobie obcy ludzie, a Paulę Robinson nazwano aniołem

Georgina Callander nie mogła się już doczekać koncertu Ariany Grande w Manchesterze. Dwa lata temu 18-latka spotkała nawet amerykańską gwiazdę i na kilka godzin przed występem piosenkarki w sali koncertowej w Arenie napisała w sieci: „Jestem taka podniecona, że zobaczę Cię jutro. Po sześciu latach czekania w końcu ujrzę na scenie moją wielką miłość. Jestem taka szczęśliwa, to będzie najlepszy koncert w moim życiu”.

Georgina była pierwszą ofiarą zamachu terrorystycznego przeprowadzonego przez szaleńca, który wysadził się w momencie, gdy nastolatki wychodziły już po zakończonym koncercie do swoich domów. Poczekał na nich przed salą koncertową w łączniku, gdzie nie było strażników i ochroniarzy.

- Georgina skonała w szpitalu - mówił ze łzami w oczach dziennikarzowi „Evening Standard” jeden z jej przyjaciół, który dodał, że do końca czuwała przy łóżku jej mama.

Przyjaciele oddali cześć Georginie, a żegnając nastolatkę, opisywali ją jako wspaniałą, sympatyczną, pełną planów i pomysłów dziewczynę.

Wśród ponad dwudziestu ofiar śmiertelnych zamachu przeważały takie właśnie osoby jak Georgina. Część przyszła na koncert z rówieśnikami, niektórzy byli w towarzystwie swoich rodziców. Kiedy ucichła muzyka, gdy amerykańska gwiazda zniknęła za sceną, widownia osłupiała na dźwięk potężnej eksplozji. Wypełniona po brzegi sala zdolna pomieścić 21 tys. ludzi zaczęła falować. Jedni ruszyli pędem do wyjścia, inni krzyczeli, by nie gnać tam, bo coś wybuchło. Wielu chwyciło za telefony komórkowe i filmowało panikę, która powstała na sali.

- W jednym momencie radość i podniecenie zmieniło się w strach po potężnym wybuchu. Tłum ożył, ludzie, biegnąc, potrącali się nawzajem, jakaś dziewczyna krzyczała: „Gdzie jest moja siostra” - wspomina horror 44-letnia Jane Hanson, która była na koncercie z 16-letnią córką Andreą.

- Widziałam leżące na podłodze dzieci zalane łzami i krwią, jakiś mężczyzna z trudem trzymał dwójkę pociech na rękach. Nie wiedziałam, w którą stronę uciekać, bałam się, że wpadnę z córką w pułapkę - dodała kobieta.

Ostatnią potwierdzoną ofiarą 22-letniego zamachowca była 15-letnia Olivia Campbell. Jej matka, która zaraz po wybuchu apelowała do wszystkich w sprawie losów córki jest załamana. Kilkanaście godzin po otrzymaniu informacji o jej śmierci złożyła na Facebooku wzruszający hołd swoje ukochanej córce, zabranej daleko stad, gdzie „słucha już anielskich pieśni”. Olivia uczestniczyła dwukrotnie w brytyjskiej edycji programu Mam talent była na koncercie ze swoim kolegą rówieśnikiem, Adamem Lawlerem.

Najmłodszą z kolei ofiarą zamachowca była ośmioletnia Saffie Rose Roussos. Jej matka Lisa przebywa na oddziale intensywnej opieki medycznej, kobieta nie wie, że jej córka zginęła. Saffie była na koncercie z matką oraz przyrodnią siostrą Ashlee Bromwich, która przebywa w szpitalu.

Chris Parker: Huk, a po chwili biały rozbłysk i dym. Dostrzegłem ludzi leżących na podłodze, wielu było zalanych krwią .

Kiedy zobaczył dziewczynkę bez nóg, obwiązał ją T-shirtem, których sporo jako reklamówek walało się po podłodze. Chris zapytał małą: Gdzie twoja mama i tata? Ona mu na to: Tata jest w pracy, mama na górze. Mała zmarła na rękach Parkera.

Po rozgardiaszu, który powstał na sali koncertowej, pierwsi wykazali się opanowaniem organizatorzy imprezy. Z megafonów popłynęły komunikaty, by zachować spokój i bez przepychania się kierować się w stronę wyjścia. Jak wielu wspominało później, taka postawa była balsamem, ogromnym wsparciem dla ludzi, którym w jednej chwili świat się zawalił. Informacja o zamachu momentalnie rozniosła się po mieście. Rodzice, którzy zostawili swoje pociechy na koncercie, a sami pojechali do hoteli lub robili zakupy w pobliskiej galerii handlowej, odchodzili do zmysłów. Nie wszystkim udało się bowiem skontaktować ze swoimi dziećmi. Wielu ruszyło na piechotę i samochodami w kierunku zaatakowanej sali koncertowej. Utrudniało to początkowo prace służb porządkowych, które szybko jednak utworzyły „trasy życia”, wyznaczone tylko dla karetek pogotowia oraz sił porządkowych. We wszystkich ośmiu miejskich szpitalach ogłoszono alarm. Zdawano sobie sprawę, że rannych będzie dużo. Rzeczywiście, trzeba się było zająć pół setką rannych.

W tych tragicznych chwilach brytyjska flegma ustąpiła miejsca spontaniczności i ludzkiej serdeczności. Pojawiły się informacje o udostępnianiu swoich pomieszczeń tym, którzy się zgubili, zostali ranni lub byli zmęczeni szukaniem bliskich.

Tej nocy pełnej tchórzostwa zamachowca lub zamachowców, wściekłości bliskich ofiar i ogromnej siły, którą okazywali przypadkowi ludzie, pojawił się też w Manchesterze... anioł. Tak media społecznościowe momentalnie nazwały Paulę Robinson. Na wieść o zamachu i dramatycznym poszukiwaniu swoich pociech przez rodziców i opiekunów kobieta poinformowała w sieci, że zaopiekowała się pół setką dzieci, które pozostały w powstałym rozgardiaszu w środku nocy same.

Zabrała je do pobliskiego hotelu i poinformowała o tym w sieci. Robinson nie była jedyną, która tej nocy stanęła na wysokości zadania. Hotel Holiday Inn oferował darmowe pokoje potrzebującym. Taksówkarze nie brali pieniędzy za podwożenie rodziców w rejon zamachu. Wielu kierowców, nie czekając na przyjazd karetek pogotowia, odwoziło rannych do szpitali.

Lekarze, którzy byli już po pracy, informowali o gotowości stawiania się w szpitalach. Nie brakowało chętnych do oddawania krwi. Tej nocy raniony Manchester dostawał wsparcie z każdej strony. W mieście panuje żałoba i gniew na tych, którzy tak naprawdę uderzyli w dzieci.

Kazimierz Sikorski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.