Strażak ma ratować! A nie martwić się o pieniądze

Czytaj dalej
Fot. Waldemar Wylegalski
Małgorzata Moczulska

Strażak ma ratować! A nie martwić się o pieniądze

Małgorzata Moczulska

Strażacy ochotnicy są rozżaleni. Rząd chce odebrać im 20 milionów złotych. Boją się, że w OSP zabraknie pieniędzy na mundury i szkolenia medyczne.

Kiedy na dolnośląskiej wsi lub w miasteczku zawyje strażacka syrena ochotnicy wychodzą z pracy, wstają w środku nocy lub odchodzą od stoły podczas niedzielnego obiadu i biegną do remizy. Wsiadają do auta i jadą na akcję. Czasem trwa ona godzinę i jest to gaszenia traw lub śmietnika, który podpalił jakiś wandal, czasem całe noce gdy pomagają walczyć ze skutkami wichur lub powodzi. To ochotnicy są pierwsi na miejscu kiedy pali się czyjś dom, to oni pomagają poszkodowanym w wypadkach drogowych. To również wokół nich skupia się życie na wioskach: organizują festynu, zabezpieczają imprezy i mecze, są pierwsi kiedy trzeba zrobić coś dla innych.

- A wszystko charytatywnie. Bo ochotnik nie otrzymuje pensji, a tylko dietę, zwrot kosztów z powodu na przykład nie pójścia do pracy - tłumaczy Emil Stroisz z Ochotniczej Straży Pożarnej Boguszów Gorce. W przypadku tej jednostki dieta wynosi 13 złotych za godzinę akcji.

W boguszowskim OSP jest obecnie 26 strażaków, na całym Dolnym Śląsku ponad 20 tysięcy. Wszyscy z niepokojem obserwują to co dzieje się wokół ochotników. W piątek w Sejmie odbyło się drugie czytanie projektu o zmianie ustawy o ochronie przeciwpożarowej. Chodzi o podział środków z firm ubezpieczeniowych. Do tej pory 5 procent wpływów z ubezpieczenia od ognia trafiało do OSP. Było to około 20 mln zł rocznie. Ochotnicy przeznaczali je na umundurowanie, szkolenia i prace z młodzieżą. Pieniądze rozdzielał pomiędzy jednostki zarząd OSP. Po zmianach będzie to robił komendant Państwowej Straży Pożarnej. W uzasadnieniu projektu złożonego przez posłów Prawa i Sprawiedliwości czytamy, że dzięki zmianie skuteczniejsza będzie kontrola nad wykorzystaniem środków, a ich podział będzie dokonywany adekwatnie do potrzeb.
- Czyli dziś trwonimy pieniądze? Nie potrafimy nimi rozporządzać? - pytają oburzeni ochotnicy. - To nie ma sensu. Pieniądze dzielone z Warszawy będą do nas wpływać z opóźnieniem, a obawiamy się, że będą też mniejsze - dodają.

***

Ponad 20 tysięcy dolnośląskich ochotników obawia się, że w tym roku zabraknie im pieniędzy na mundury, pracę z młodzieżą oraz szkolenia medyczne. Niektórzy mówią wprost: - Mimo, że z narażaniem życia ratujemy ludzi i pomagamy im podczas powodzi, wichur, pożarów czy wypadków to od kilku miesięcy politycy rzucają nam kłody pod nogi. Mamy tego dość!

Chodzi o drugą już zmianę dotyczącą finansowania OSP. Pół roku temu Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zdecydowało, że od stycznia dotację m.in. za zakup sprzętu między ochotników rozdziela nie związek OSP, a komenda państwowej straży pożarnej. W piątek, w Sejmie odbyło się drugie czytanie projektu, który zakłada, że również o podziale środków z ubezpieczeń, które teraz trafiają bezpośrednio do OSP (20 mln zł. rocznie), będzie decydować państwowa straż.

- Efekt będzie taki, że żadna jednostka OSP nie będzie wiedziała ile środków dostanie, kiedy i czy dostanie - mówi Andrzej Łabętowicz z Oddziału Wojewódzkiego Związku OSP we Wrocławiu. - A strażak ma ratować a nie martwić się o pieniądze – podkreśla!

Tłumaczy, że ochotnicy stali się zakładnikami w walce PiS-u z PSL-em z którego wywodzi się prezes OSP Waldemar Pawlak. - Bo jak inaczej wytłumaczyć, że odbiera nam się niezależność i podporządkowuje rządowi, czyli straży państwowej? Nas nie interesuje czy ochotnik jest z PiS-u, PSL-u czy PO, a czy jest odważny i dzielny! - mówi.

Zwłaszcza, że to już druga już zmiana podporządkowująca OSP straży państwowej. W ubiegłym roku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zdecydowało, że od stycznia 2017 roku dotację m.in. za zakup sprzętu, wozów gaśniczych, remonty remiz itp. między ochotników też rozdziela nie związek OSP, a państwa straż. MSWiA zapewniało wprawdzie, że OSP na tym skorzysta bo środków będzie o 15 mln zł. więcej (ponad 124 mln zł) niż rok temu, będą rozdzielone racjonalnie i proporcjonalnie, ale na razie korzyści nie widać.

- Efekt jest taki, że nikt nie wie na ile pieniędzy może liczyć, zwiększyła się za to liczba stron we wnioskach które trzeba wypełnić. Na zmianach Tyle, że najbardziej stracą na tym mieszkańcy, którzy dziś na strażaków mogą liczyć każdych warunkach i w każdej chwili - mówi Andrzej Łabętowicz z Wojewódzkiego Związku OSP we Wrocławiu.

Za przykład podaje katastrofę w Świebodzicach gdzie ramię w ramię z zawodowymi strażakami w akcji ratunkowej uczestniczyli właśnie ochotnicy. W tym tygodniu wszyscy otrzymają nowe umundurowanie (stare zostało zniszczone w akcji). - Przeznaczyliśmy na to prawie sto tysięcy złotych. Nie musieliśmy pisać wniosków do Warszawy i czekać na ich zgodę i pieniądze - podkreśla.

Małgorzata Moczulska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.