Ślub cara Dymitra w Krakowie

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Paweł Stachnik

Ślub cara Dymitra w Krakowie

Paweł Stachnik

22 listopada 1605 w Krakowie odbywa się ślub per procura Maryny Mniszchówny z carem Dymitrem Samozwańcem. Cara reprezentuje jego kanclerz Atanazy Własiew. Uczestnikami uroczystości są król Zygmunt III Waza, jego siostra Anna Wazówna i syn Władysław. Ślub odbija się echem w całej Europie.

Dochodziło południe, gdy na krakowski Rynek Główny wjechała kawalkada eleganckich powozów. Gdy zatrzymały się przed kamienicą należącą do rodziny Firlejów, zaczęły z nich wysiadać bogato ubrane postacie. Przyglądający się im tłumnie zgromadzeni krakowianie szybko rozpoznali króla Zygmunta III Wazę, jego siostrę Annę Wazównę i syna - królewicza Władysława.

Z innych karet wysiadali kolejny dostojni goście: duchowni, magnaci z małżonkami, zagraniczni posłowie. Przybysze znikali we wnętrzu kamienicy, a po nich przybywali następni.

Tak zaczynały się zaślubiny Maryny Mniszchówny z carem moskiewskim Dymitrem zwanym Samozwańcem. - Był to jeden z najsławniejszych i jednocześnie najdziwniejszych ślubów, jakie odbyły się w Krakowie. A królewskie miasto widziało takich uroczystości bardzo wiele - mówi prof. Andrzej Andrusiewicz, historyk, znawca dziejów Rosji, autor biografii Maryny i Dymitra.

Syn cudownie ocalony

Wszystko zaczęło się trzy lata wcześniej, w 1602 r. Na Ukrainie pojawił się młody przybysz z Rosji. Podawał się za syna cara Iwana Groźnego, Dymitra. Było to o tyle dziwne, że według oficjalnej wersji obowiązującej w Moskwie, Dymitr zginął w dzieciństwie w niejasnych okolicznościach, prawdopodobnie podczas ataku epilepsji w Ugliczu. Przybysz twierdził jednak, że cudownie ocalał, a teraz szuka w Polsce pomocy, by odzyskać należny mu tron moskiewski zajmowany aktualnie przez Borysa Godunowa.

Czy Dymitr, nazwany Samozwańcem, był oszustem? Zdania wśród historyków są podzielone. Większość twierdzi, że tak naprawdę był to Grigorij Otriepjew, mnich zbiegły z klasztoru w Moskwie, który wyczuł szansę zrobienia kariery na legendzie zmarłego carskiego syna i postanowił z niej skorzystać. Inni skłaniają się ku twierdzeniu, że był to rzeczywiście syn Iwana Groźnego, który wcale nie zginął w Ugliczu.

W dalszej części tekstu dowiesz się:

  • czy Dymitr Samozwaniec rzeczywiście mógł być synem cara i jakie źródła na to wskazują?
  • co zyskała nowa żona cara wraz ze ślubem?
  • dlaczego na ślubie zabrakło... pana młodego?
Pozostało jeszcze 80% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Paweł Stachnik

Komentarze

2
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Katarzyna

Dla nas w Polsce dymitriady a dla Rosji okres wielkiej smuty to była wielka szansa dla królewicza Władysława na zdobycie tronu rosyjskiego szczególnie po zwycięstwie polskiego oręża w bitwie pod Kłuszynem 4 lipca 1605 roku. Ortodoksyjna postawa ojca Zygmunta IIIWazy ,który nie zgodził się aby syn przeszedł na prawosławie doprowadziła do utraty szans na zdobycie tronu carów przez Polskę.Niewykorzystane szanse w nastepnym wieku zakończyły się dla Rzeczypospolitej rozbiorami.
OBY 'HISTORIA MAGISTRA ViTAE EST" abysmy obecnych szans nie utracili. !!!!!!!!!!

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.