Skuteczna polityka, ale bez agresji i dąsów

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Jakubowski
Agata Pustułka

Skuteczna polityka, ale bez agresji i dąsów

Agata Pustułka

Nasi posłowie stanowią silną i liczną grupę. Mam nadzieję, że wiele ważnych dla regionu spraw uda się załatwić ponad podziałami, choć sytuacja polityczna i podziały na pewno dadzą o sobie znać - mówi Barbara Dolniak, wicemarszałek Sejmu


Pani poseł, za panią debiut w Sejmie, w wielkiej polityce. Jest tak, jak pani sobie wyobrażała?

Praca w Sejmie to wielkie wyzwanie, bo dotyczy bardzo poważnych spraw, a do najważniejszych zaliczam nasz główny parlamentarzystów obowiązek, czyli tworzenie dobrego prawa. Od tego, jakie stworzymy prawo zależy życie Polaków. Podchodzę niezwykle odpowiedzialnie do swoich zobowiązań wobec wyborców. Z wykształcenia jestem prawnikiem, co tym bardziej obliguje mnie do dbałości o jakość prawa i każde słowo, które wypowiem z mównicy sejmowej, czy też w czasie pracy w komisji. W moim przypadku doszła także funkcja wicemarszałka. Traktuję ją jako wielką odpowiedzialność. Jest to także wyróżnienie ze strony Nowoczesnej, która zgłosiła moją kandydaturę, ale też posłów wszystkich partii w parlamencie. Spośród członków prezydium Sejmu otrzymałam bowiem największą liczbę głosów.

I tak się złożyło, że piastując funkcję wicemarszałka Sejmu, zajmuje pani najwyższe stanowisko spośród wszystkich parlamentarzystów z województwa śląskiego. Jest pani też jedną z najważniejszych osób w kraju.

To kolejne ogromne zobowiązanie, ale nie ukrywam, że liczę na współpracę ze wszystkimi parlamentarzystami, zwłaszcza z naszego regionu w kwestiach ważnych dla województwa. Nasi posłowie stanowią silną i liczną grupę. Będą mieć wpływ na prace w komisjach, gdzie powstają szczegółowe rozwiązania. Mam nadzieję, że wiele ważnych dla regionu spraw uda się załatwić ponad podziałami, choć sytuacja polityczna, podziały partyjne na pewno dadzą o sobie znać. W Sejmie zdecydowaną większość ma jedno ugrupowanie, więc to od Prawa i Sprawiedliwości w największym stopniu będzie zależało tempo prac nad rozwiązaniami i aprobata dla określonych projektów ustaw.

Pani szef, Ryszard Petru, mówi, że jest zawiedzionym wyborcą Platformy Obywatelskiej i dlatego stworzył Nowoczesną. Jak było w pani przypadku?

Cztery lata temu po raz pierwszy spróbowałam swoich sił w polityce i chociaż w wyborach do Senatu - startując jako niezależna kandydatka - otrzymałam prawie 35 tysięcy głosów, to nie zdobyłam mandatu. Ponowny start w wyborach poprzedziłam wieloma dyskusjami z moimi bliskimi, przede wszystkim z córką, rodzicami, przyjaciółmi i znajomymi oraz różnymi nieznanych mi wcześniej osobami, które zachęcały mnie do startu . Pojawienie się Nowoczesnej na polskiej scenie politycznej było tym momentem, w którym stwierdziłam, że jest partia, z której programem, sposobem działania utożsamiam się. Odpowiada mi styl i sposób funkcjonowania. Ryszardowi Petru udało się skupić wokół siebie świetnych ludzi, niezwykle twórczych, często bardzo młodych, innowacyjnych, co Polsce i polskiej polityce jest niezwykle potrzebne. Wszyscy debiutujemy w Sejmie, jesteśmy w opozycji, ale merytorycznej. Nasi posłowie są bardzo zaangażowani. Atmosfera w klubie jest fantastyczna. Jeśli pojawią się projekty mądre i potrzebne, to będziemy je popierać - bez względu na to, jaka siła polityczna je zgłosi. Chcemy być konstruktywni.

Nie mogę uniknąć porównań, ale w tym, co pani mówi, słychać echo słów pani męża, który był postrzegany jako polityk dialogu, zgody, szukania rozwiązań.

Mąż pokazał mi, że możliwe jest uprawianie polityki skutecznej, ale bez agresji, obrażania innych. Tak jak on, najbardziej cenię dyskusję, dochodzenie do porozumienia, chociaż początkowo wydaje się nawet, że podziały są zbyt duże, a zdania zbyt odmienne. Mąż został zapamiętany jako polityk odpowiedzialny. Jego sposób funkcjonowania jest dla mnie wzorem. Nauczyłam się od niego, że można prowadzić politykę dialogu, można się nie zgadzać, ale trzeba dyskutować.

Nie uciekniemy też od pytania o katastrofę smoleńską. Jarosław Kaczyński zapowiada kolejne śledztwo, które ma wyjaśnić „prawdziwe” przyczyny wypadku tupolewa. Czy pani zdaniem trzeba wracać do tej sprawy, zwłaszcza że tzw. komisja Millera zakończyła prace.

Mnie - ze zrozumiałych względów - trudno jest rozmawiać o katastrofie smoleńskiej, bo zginął w niej mój mąż i ojciec naszej córki Patrycji. Oby w niedługim czasie doszło do ostatecznego ustalenia przyczyn katastrofy, co zakończy tak emocjonalną dyskusję o tym wydarzeniu.

Piastuje pani funkcję wicemarszałka w trudnym politycznym czasie. Debata po exposé premier Szydło dała pani przedsmak bojów, jakie mogą być prowadzone w tym parlamencie? Ma już pani jakiś patent, by uspokoić wojujących posłów?

Ścieranie się poglądów, idei jest naturalnym elementem polityki i wyzwala różnorodną energię, której poziom może być czasami wysoki. Z pewnością w pracy pomoże mi doświadczenie z sali sądowej. To po prostu „trochę” większa sala (śmiech). Mówiąc jednak całkiem poważnie, liczę, że posłowie nie będą przekraczać granic, których w tym miejscu przekraczać nie można.

A jak się pani podobało wystąpienie premier Beaty Szydło?

Było dosyć ogólne, w wielu kwestiach pozbawione konkretów. Trzeba jednak pamiętać, że taka jest też trochę specyfika exposé. Dyskusja po wystąpieniu, zwłaszcza przemówienia przewodniczących poszczególnych klubów, pokazały, że nowy rząd będzie miał merytorycznie przygotowanych recenzentów. Trzeba czasu, by zweryfikować obietnice i możliwości ich spełnienia. Zobaczymy, ile z tych pomysłów zostanie zrealizowanych.

W tej kadencji pojawiły się już duże zakusy związane ze zmianą konstytucji. Co by pani radziła?

Przede wszystkim zalecam rozsądek i spokój. Odradzam pośpiech. To przecież najważniejsza ustawa, której żaden zapis nie może budzić najmniejszych wątpliwości. Nie można jej zepsuć jakimś nieprzemyślanym ruchem. Dziś tylko słyszymy o chęci zmian, ale nie ma szczegółów.

Barbara Dolniak
posłanka partii Nowoczesna, „jedynka” w okręgu zagłębiowskim tego ugrupowania. Prawniczka z wieloletnim doświadczeniem sędziego. Żona posła Grzegorza Dolniaka z Platformy Obywatelskiej, który zginął w katastrofie smoleńskiej.
Razem z córką, by uczcić po nim pamięć, założyły fundację „Sportowa szansa im. Grzegorza Dolniaka” - dla młodych zdolnych sportowców.

Agata Pustułka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.