Marcin Rybak

Ścigani od lat: szef fundacji i siedmiu morderców

Zdzisław Moszczyński (z prawej) powinien trafić do więzienia. „Opaskę” na oczy założyliśmy mu jeszcze przed prawomocnym wyrokiem Fot. Janusz Wójtowicz Zdzisław Moszczyński (z prawej) powinien trafić do więzienia. „Opaskę” na oczy założyliśmy mu jeszcze przed prawomocnym wyrokiem
Marcin Rybak

Wrocławski sąd ściga listem gończym Zdzisława Moszczyńskiego, skazanego na siedem lat więzienia szefa fundacji Help. Kogo jeszcze poszukuje policja? Aż 1286 osób ukrywających się przed wymiarem sprawiedliwości.

Wrocławski Sąd Okręgowy od kilkunastu miesięcy ściga listem gończym Zdzisława Moszczyńskiego. To jeden z szefów słynnej fundacji Help. Został skazany na siedem lat więzienia za oszustwo, w którym wykorzystał polskie sądy.

Razem ze znajomym, Dariuszem M., założył fundację, która miała pomagać dzieciom, ofiarom wypadków drogowych. Ówczesne prawo zobowiązywało sądy, by skazywały pijanych kierowców na płacenie nawiązek na takie właśnie fundacje.

Help był pierwszą i przez długi czas jedyną taką fundacją. W procesie wykazano, że powstała tylko po to, by dokonać oszustwa. Wyprowadzono z niej przeszło trzy miliony złotych. W listopadzie 2015 roku za Zdzisławem Moszczyńskim rozesłano list gończy. Dwa miesiące temu wrocławski Sąd Okręgowy zapytał policję o stan poszukiwań. Póki co były szef fundacji pozostaje nieuchwytny.

Jest jedną ze 154 osób poszukiwanych przez Komendę Miejską Policji we Wrocławiu. Za wszystkimi rozesłano listy gończe. Dolnośląska policja ma zarejestrowanych w internecie 1286 osób poszukiwanych.

Taki list nie oznacza wcale, że poszukiwanego tropią specjalne jednostki policji. Wyrok, i to w tak głośnej sprawie jak skandal z fundacją Help, to zdecydowanie za mało.

Moszczyński może wpaść podczas rutynowej kontroli drogowej albo gdy policja będzie go legitymować przy jakiejś innej okazji. Lub wtedy, gdy policja dostanie informację, że w konkretnym miejscu znaleźć można osobę poszukiwaną. W ten sposób jesienią 2016 roku wpadł były wrocławski poseł i biznesmen Krzysztof M. (wcześniej miał na imię Zenon). Poszukiwano go, tak samo jak szefa fundacji Help, po orzeczeniu czteroletniego wyroku.

We wrześniu 2016 roku poszukiwany Krzysztof M. pojawił się w Kielcach na Salonie Przemysłu Obronnego. Na stoisku firmy z Jawora, która sprzedaje wojsku specjalne konserwy (same podgrzewają jedzenie znajdujące się w środku). Jak wpadł? Kielecka policja dostała od informatora wiadomość, że na targach znaleźć można poszukiwanego przez sąd. Funkcjonariusze przyszli na wskazane stoisko, zatrzymali Krzysztofa M. i odstawili go do sądu.

Niezależnie od tego, czy list gończy wydaje sąd, czy prokuratura, policja musi taką osobę znaleźć. Na Dolnym Śląsku na liście najbardziej poszukiwanych i najgroźniejszych są osoby zamieszane w morderstwa. W 2005 roku we Wrocławiu mieliśmy głośną sprawę napadu na antykwariuszkę. Brutalnie zamordowano 70-latkę. Po kilku miesiącach policja zatrzymała trzy osoby podejrzane o tę zbrodnię.

Okazało się, że jedna z nich była zamieszana w inne morderstwo. W lutym 2002 roku na wrocławskim Nowym Dworze zamordowany został 62-letni Jan C. W tę zbrodnię zamieszany był jeden z morderców antykwariuszki. To on ujawnił swojego wspólnika - Janusza Dutkiewicza. Latem 2005 roku rozesłano za nim list gończy. Do dziś figuruje na liście poszukiwanych. Policja ostrzegała, że może być niebezpieczny. Jeśli jeszcze żyje, ma dziś 54 lata.

Inny domniemany morderca ścigany jest niespełna rok, ale zdążył trafić na listę sześćdziesięciu najbardziej niebezpiecznych przestępców Europy.

Nasza prokuratura twierdzi, że w nocy z 9 na 10 lipca ubiegłego roku zaatakował nożem swojego sąsiada. Zadał mu trzydzieści ran. Potem przepadł bez śladu.

Już trzeci rok policja ściga podejrzanych o zabójstwo, również z użyciem noża, do jakiego doszło w klubie w Strzelinie. Na liście najbardziej poszukiwanych Dolnoślązaków jest dwóch mężczyzn związanych z tą zbrodnią: Patryk Sus i Radosław Gajda.

Niezwykła jest historia mieszkańca Legnicy - poszukiwanego, łapanego i znów poszukiwanego przez dziewiętnaście lat. W 1994 roku Robert B. uprowadził swoją dwuletnią wówczas córkę. Nie odnaleziono jej do dziś. On sam twierdził, że ją sprzedał handlarzom, potem zmienił wersję i podał, że zginęła w wypadku drogowym.

W 1997 roku został zatrzymany w Austrii. Stamtąd trafił do Polski, lecz w następnym roku znowu zbiegł i znów do Austrii. Po dziesięciu latach sam się zgłosił. Sąd dał mu list żelazny, czyli gwarancję, że nie pójdzie przed procesem do aresztu. W 2009 roku skazano go na piętnaście lat więzienia. Znowu zniknął. Po czterech latach został odnaleziony w Austrii. Teraz odsiaduje wyrok.

Do ścigania naprawdę groźnych przestępców powołana jest specjalna jednostka policji. To tzw. łowcy cieni, którzy działają w ramach Centralnego Biura Śledczego Policji.

W maju oglądaliśmy ich w akcji na Dolnym Śląsku. W biały dzień przy wyjściu z centrum handlowego w Świdnicy wspierani przez antyterrorystów dopadli Dariusza N. ps. Kwinto. Mężczyzna jest podejrzany o udział w gangu i dwie próby zabójstwa.

Marcin Rybak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.