Rząd nie może „spalić” Brexitu [wideo]

Czytaj dalej
Fot. EAST NEWS
Jacek Deptula

Rząd nie może „spalić” Brexitu [wideo]

Jacek Deptula

Agencja Bloomberg prognozuje, że Polska straci najwięcej na wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii.

Choć do rzeczywistego wystąpienia Wielkiej Brytanii jeszcze daleko, wciąż niejasne są konsekwencje Brexitu dla Polski i rodaków na Wyspach.

Wczoraj Bloomberg - największa na świecie agencja medialna specjalizująca się w analizach na temat globalnych rynków finansowych - poinformowała, że największym przegranym w Europie po Brexicie będzie Polska.

Tak uzasadnia swoją tezę: „Polska jest największym beneficjentem unijnej pomocy netto, a także największym w Europie dostawcą siły roboczej na Wyspy”. Według analizy agencji (jej autorami są Polacy), napływ Polaków do Wielkiej Brytanii zostanie zahamowany, a przyszłość pracujących tam rodaków stoi pod znakiem zapytania. Wyjście Brytyjczyków z Unii pozbawi europejski budżet dużych pieniędzy. Co roku Wielka Brytania wpłacała około 13 miliardów funtów, a Polska pięć razy mniej.

- A skoro jesteśmy największym beneficjentem unijnego programu, zapewne stracimy najwięcej - mówi dr Michał Dulak, ekspert ds. europejskich z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Nie wiadomo także, czy przyznane już Polsce ponad 300 miliardów złotych na lata 2014-2020 zostaną naruszone. Miejmy nadzieję, że do zmniejszenia tych kwot nie dojdzie. Ale rozmowy na temat szczegółów wyjścia Zjednoczonego Królestwa z UE trwać mają około dwóch lat.

Jedno wiadomo na pewno - dla Europy Wschodniej unijna pomoc to coś w rodzaju powojennego planu Marshalla, który - na żądanie Stalina - nie objął zwasalizowanych krajów.

Dr Michał Dulak nie ma wątpliwości, że w tej sprawie muszą działać ponadpartyjnie Polacy w Komisji Europejskiej, w Parlamencie Europejskim i nasi lob-byści. Korzyści z wykorzystywania europejskich programów są bowiem dla Polski ogromne. W ciągu dekady wydajność gospodarcza podwoiła się dzięki nowoczesnym technologiom.

A co z polskimi pracownikami na Wyspach? - Unijni liderzy zapowiadają twarde stanowisko w sprawie wszystkich pracujących w Wielkiej Brytanii obcokrajowców - tłumaczy dr Michał Dulak. - Na pewno nie będzie tak, że brytyjski rząd wybierze sobie wygodne obszary do negocjacji, a niewygodne pominie. Bardzo ważne jest stanowisko Polski - rząd musi się pilnować, żeby nie wybiec, jak to się mówi w piłce nożnej, na pozycję spaloną.


Wielką Brytanię czekają wcześniejsze wybory parlamentarne. Tego chce rząd Theresy May.

Bruksela zapowiada twardą walkę o prawa 3 milionów obywateli Unii pracujących i mieszkających na Wyspach. Komisja Europejska ma bowiem mocne argumenty - w krajach UE mieszka ponad 2 miliony Brytyjczyków, w tym około pół miliona w Hiszpanii, 350 tysięcy we Francji i setki tysięcy w pozostałych krajach. Ludzie ci muszą mieć zagwarantowane takie prawa jak obywatele UE.

Eksperci Bloomberga w wielu miejscach raportu podkreślają, że stanowisko rządu Beaty Szydło musi być jasne - nie można z jednej strony osłabiać Unii, a z drugiej czerpać z niej, nie zważając na krytykę związaną choćby z Trybunałem Konstytucyjnym.- Rząd nie może doprowadzić do izolacji Polski w Unii - podkreśla krakowski ekspert. - Musimy uczestniczyć w unijnym obiegu informacji, w negocjacjach na temat warunków Brexitu. To niełatwa próba dla gabinetu Beaty Szydło.

Według badania opinii firmy IBRIS, coraz więcej Polaków na Wyspach chce powrócić do kraju. Tuż przed referendum o wyjściu Wielkiej Brytanii z UE tylko 3,3 proc. Polaków deklarowało powrót do kraju po Brexicie. Dwa tygodnie później nie wykluczało tego już 22 proc. ankietowanych. Bezwarunkowy powrót do Polski planowało 5,5 proc. Polaków, czyli prawie 50 tys. osób.

Jacek Deptula

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.