Stefan Kowlaski

Rodzina z Rybnika ujawnia rachunki za grzanie. Pozytywny przykład w akcji „Karny Kopciuch”

Rodzina z Rybnika ujawnia rachunki za grzanie. Pozytywny przykład w akcji „Karny Kopciuch” Fot. ?Karny Kopciuch / Pixabay
Stefan Kowlaski

Akcja „Karny kopciuch” w Rybniku wywołuje emocje. To naturalne, bo w grę wchodzi nasze zdrowie i pieniądze – czy może być bardziej wybuchowe połączenie? O ile większość dostrzega już skutki zdrowotne, jakie niesie ze sobą zanieczyszczenie powietrza spalinami z kotłów domowych, o tyle nie ma powszechnej zgody, co do sposobów walki z niską emisją.

Karny kopciuch. Mamy konkret – rodzina państwa Musiołów z Rybnika ujawnia swoje rachunki. Jakie są koszty ekologicznego grzania?

O ile większość ludzi dostrzega już skutki zdrowotne, jakie niesie ze sobą zanieczyszczenie powietrza spalinami z kotłów domowych, o tyle nie ma powszechnej zgody, co do sposobów walki z niską emisją. Podstawowym argumentem smogowych sceptyków, którzy alergicznie reagują na apele o wymianę trujących kotłów, są wysokie koszty takiej operacji. W ramach akcji zbieramy informacje także o tym aspekcie sprawy.

Bez kosztów się nie obejdzie. To jasne, że nie ma sensu mówić, że palenie słabym węglem w starym piecu kosztuje tyle samo, co korzystanie z prądu czy gazu. Warto jednak stanąć na stanowisku, że zachowania ekologiczne powinny mieć priorytet przed zagranicznymi wakacjami czy drogim autem.

Wyjaśnijmy tu zaraz: w Rybniku oczywiście są mieszkańcy, którzy wpadli w tzw. ubóstwo energetyczne (rozumiane jako niemożność podejmowania zachowań ekologicznych z powodu braku pieniędzy). Ta grupa użytkowników wymaga wsparcia, ale nie jest wprost adresatem akcji „Karny kopciuch”. Adresatami za to są ci wszyscy rybniczanie, którym zdecydowanie daleko do ubóstwa energetycznego, a nieekologiczne grzechy węglowe są właściwie ich wyborem. Wynikającym

Koszty zatem są niezmiernie istotne i - co więcej - dla większości ludzi będą dość duże. Ale nie są to dla właścicieli domów jednorodzinnych sumy nieosiągalne. Z drugiej strony mamy korzyści – po pierwsze ekologia, po drugie komfort życia.

Zaczął ekologiczną rewolucję od siebie. Jakie ogrzewanie wybrał? Ile płaci za rachunki?

Przyjrzyjmy się temu na konkretnym przykładzie. Zgodził się z nami porozmawiać Sebastian Musioł, rodowity rybniczanin, kiedyś znany na Śląsku dziennikarz, dziś badacz rynku i nauczyciel. Dość wyraziście zabierający głos w mediach społecznościowych na temat smogu. Ma kompetencje w dziedzinie ekologii, wpływu ekologii na rozwój miast i państw, ma też kompetencje w obszarze ekonomii dużej i małej, w tym budżetów domowych (jest ojcem w sześcioosobowej rodzinie), ma wreszcie po linii rodzinnej kompetencje w kwestiach zdrowotnych i wpływu smogu na nasze życie.

Nie tylko się wypowiada o smogu, ale zrobił to, co każdy powinien – zaczął ekologiczną rewolucję od siebie. Jakie ogrzewanie wybrał? Ile zapłacił? Ile go to dzisiaj kosztuje? Jak mu się żyje? Oto konkretne dane.

- Po wybudowaniu domu przez 7 lat użytkowałem kocioł na ekogroszek i uważam to za błąd – mówi Sebastian Musioł. – Potem, przejściowo przez dwa sezony, po zmianie palnika, używałem pelletu. Węgiel był brudny, pylący i mało wydajny. Tymczasem pelletu - mniej kalorycznego - spalałem tyle samo, co węgla, wyrzucając zaledwie wiaderko popiołu z 2 ton. W porównaniu do węgla, pellet to była czysta przyjemność. Przy węglu trzeba było czyścić kocioł minimum co dwa miesiące, przy pellecie właściwie wcale.

Jednak rodzina Musiołów podjęła decyzję o ostatecznym rozstania się z paliwem stałym. Wybór padł na gaz. Na sieć gazową trzeba było czekać długo, ale kiedy już ją zbudowano, byli jednymi z pierwszych, którzy się do niej podłączyli.

- Z dofinansowania nie korzystałem, choć dwukrotnie miałem możliwość – mówi Sebastian Musioł. - Za pierwszym razem jednak koszt instalacji z pompą ciepła okazał się zbyt wysoki. Za drugim razem nie zdążyłbym rozliczyć inwestycji z powodu opóźnienia realizacji - sieć gazowa została położona dopiero w kolejnym roku.

Idziemy do kosztów. Musioł: - W domu o powierzchni 240 metrów kwadratowych w ciągu dwóch sezonów grzewczych zużyłem 13 ton pelletu. Początkowo po 750 zł za tonę, na końcu po 850 zł za tonę. Było to zatem około 11 tysięcy złotych na dwa sezony, a więc 5,5 tys. zł na sezon.

A jakie były koszty inwestycji w gaz? I jakie są teraz koszty ogrzewania?

Musioł: - Całkowity koszt budowy, przyłączenia i modernizacji kotłowni wyniósł 21 tysięcy złotych. Wykonawstwo zleciłem fachowcom z lokalnej firmy.

Zapisujemy po stronie kosztów 21 tysięcy złotych. Co z kosztami grzania?

Znów Musioł: - Używam w pełni gazu od października. W ciągu dwóch miesięcy, do teraz, kocioł kondensacyjny - wybrałem droższy, za to wydajniejszy - zużył 330 metrów sześciennych gazu na potrzeby ogrzewania domu (ogrzewanie podłogowe) i podgrzewania wody. 330 m sześciennych gazu to 767 złotych już z opłatami przesyłowymi itd. Czyli mniej niż koszt 1 tony pelletu.

Przy takich kosztach do kwietnia Musiołowie wydadzą na ogrzewanie około 2-3 tysiące zł. Dołóżmy bardzo srogą zimę i nawet drugie tyle kosztów – będzie 5 tysięcy zł na sezon. Przypomnijmy, że 7 ton mniej ekologicznego pelletu na sezon to dziś 6 tysięcy.

Owszem, wszyscy wiemy, że tegoroczna jesień nie była zimna. Sebastian Musioł to dobrze widzi i zastrzega, że uważnie przygląda się kosztom ogrzewania. Nie zmienia to faktu, że na razie ten koszt jest bardzo satysfakcjonujący.

- Ale najważniejsze jest coś innego, z czego ludzie nie zawsze zdają sobie sprawę – zauważa Musioł. – Przez dwa miesiące nie spędziłem w kotłowni ani minuty na czyszczeniu czy wyrzucaniu popiołu. Ani minuty. Mam czas na inne aktywności, a głowy nie zaprząta mi ciągła myśl o piecu i tym, czy dzieciom jest ciepło. Dodatkowo, po kilkudniowym mozolnym odświeżaniu (pył ze starego ogrzewania wżarł się w każdy zakamarek) zyskałem w piwnicy składzik na sprzęt i rowery.

No dobrze, wróćmy jeszcze do tych 21 tysięcy, które rybnicka rodzina musiała wydać na nowy piec gazowy. – No cóż, wziąłem nieduży kredyt, a dołożyłem z oszczędności. Dodatkowo zdecydowałem się wymienić auto - kupiłem nieco starsze, używane, tańsze i mniejsze, z instalacją LPG. Sporo zaoszczędzę – zauważa Musioł.

Jego zdaniem, świadomość, że komin jego domu nie kopci, jest warta poniesionych kosztów. Bez wątpienia to odpowiedzialne i godne pochwały działanie. Dla wszystkich do przemyślenia z ołówkiem w ręku i świadomością, że Musiołowie wybrali raczej droższy piec gazowy, mają dość duży dom i mieszkają w szóstkę, więc każdy pokój musi być ciepły. Tymczasem można wybrać tańszą instalację,

przeciętny dom jest jednak o jedną trzecią mniejszy, a i nie zawsze jest tylu domowników – często osób jest 3-4 i nie trzeba ogrzewać całej powierzchni.

Zapraszamy do dyskusji.

Akcja Karny Kopciuch

O co chodzi w akcji edukacyjnej Karny Kopciuch (którą wymyślił portal rybnik.com.pl i do której dziennikzachodni.pl i rybnik.naszemiasto.pl się przyłączyły)? Przyjmujemy na karnykopciuch.pl zgłoszenia dotyczące domów, które zatruwają okolice. Podejmujemy - niepublicznie - następujące kroki.

1. Krok. Edukujemy.

- Przesyłamy materiały o wpływie smogu na zdrowie i życie

- Zachęcamy do wymiany źródła ciepła

- Przedstawiamy możliwości dofinansowania źródła ciepła

2. Krok. Kontrolujemy.

Jeśli działania podjęte w pierwszym kroku nie przyniosą żadnych efektów – kontrolujemy.

- Informujemy o uciążliwej działalność obywatela organy upoważnione do kontroli (urząd gminy, straż miejska)

- Weryfikujemy efekty przeprowadzonej kontroli

3. Krok. Piętnujemy.

Jeśli działania podjęte w kroku drugim nie przyniosą żadnych efektów, w ostatecznych sytuacjach piętnujemy.

- Adres posesji umieszczamy na mapie kopciuchów

- Wszczynamy zgodną z prawem procedurę administracyjną przymuszającą obywatela do wymiany źródła ciepła

Wejdź na stronę akcji społecznej Karny Kopciuch:
AKCJA KARNY KOPCIUCH

Stefan Kowlaski

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Józef Brzozowski

Szacunek dla Pana Musioła rozpoczynającego od siebie ekologiczną rewolucję.

Ale jak rządzący nie będą w tym pomagać, a wręcz kłaść kłody pod nogi (na przykład przykład przykręcając kurek dla tańszego gazu ze wschodu – bo to Ruski, a kupując znacznie droższy – amerykański gaz), nie wydając stosownych zarządzeń i ustaw, to tacy ludzie się poddadzą, bo walka z wiatrakami…

Przykład z Żor. Zostały podciągnięte rury CO na Stare Miasto i na ul. Słowackiego, część mieszkańców się podpięła płacąc koszty przyłącza, a część się „wypięła” i nadal kopci. Podobno mieszkańcy bloków nie mogą u siebie w mieszkaniu zrezygnować z CO i zainstalować ogrzewanie gazowe lub elektryczne. Podobno mieszkańcy dzielnic podmiejskich, do których podprowadzona została kanalizacja mają obowiązek podłączyć się do kanalizacji.

Dla czego nie ma zarządzenia, że tam gdzie w pobliżu jest sieć CO, jest obowiązek podłączenia do tej sieci? Dlaczego są dotacje do wymiany pieców, choć te nowe piece, może w znacznie mniejszym stopniu, ale jednak przykładają się do niskiej emisji? Moim zdaniem te te dotacje powinny być tylko tam, gdzie władze samorządowe nie przewidują w ciągu dziesięciu lat zabudowy sieci CO. Pozostałe pieniądze powinny iść na rozbudowę sieci CO.

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.