Rodzice nie chcą sąsiada pedofila. Boją się o dzieci

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Kapica
Marcin Radzimowski

Rodzice nie chcą sąsiada pedofila. Boją się o dzieci

Marcin Radzimowski

Pochodzący ze Stalowej Woli pedofil, 40-letni Mariusz C., na wolność wyszedł w lipcu 2016 roku. Na koncie ma trzy wyroki.

Pierwszy raz, jako 22-latek został skazany w 1998 r. Dostał karę roku więzienia w zawieszeniu na cztery lata. „Zawiasy” go jednak nie zresocjalizowały. W 2000 roku jego ofiarami padło rodzeństwo ze Stalowej Woli: upośledzona dziewczynka i chłopiec. Mężczyzna wykorzystywał dzieci seksualnie. Został skazany na pięć lat więzienia. Po dziewięciu miesiącach od opuszczenia ZK nawiązał relacje z 10-letnim chłopcem. Początkowo zachowywał się wobec niego jak starszy kolega - zabierał na spacery, rozmawiał. Potem miał pokazywać mu zdjęcia pornograficzne, a w końcu wykorzystać seksualnie. 10-latek opowiedział o wszystkim rodzicom. Mariusz C. trafił do więzienia na 10 lat.

Wyszedł w lipcu, ale dyrektor Zakładu Karnego złożył wniosek o objęcie Mariusza C. „ustawą o bestiach” i umieszczenie g w Gostyninie. To placówka dla skazanych, którzy po odbyciu kary mogą stanowić zagrożenie dla społeczeństwa. Sprawa nie jest rozstrzygnięta, bo Mariusz C. składa wnioski o zmianę składu sędziowskiego i zażalenia na opieszałość w działalności sądu.

1 lipca Sąd Okręgowy w Rzeszowie wydał postanowienie, które reguluje zasady przebywania Mariusza C. Nie może opuszczać terytorium Polski, został zobowiązany do każdorazowego powiadamiania policji z jednogodzinnym wyprzedzeniem o zamiarze zmiany dotychczasowego miejsca pobytu ze wskazaniem nowego miejsca pobytu, w tym o terminie wyjazdu. Mariusz C. po wyjściu z więzienia mieszkał w Gorzycach, rzeszowskim os. Baranówka, potem koło Ostrowca.

Teraz przebywa w gm. Pysznica, budząc strach wśród rodziców małych dzieci. Właściciel domu, który go przygarnął, jest w okolicy doskonale znany - za sprawą rozbojów dokonanych wspólnie z Kazimierzem J. z Niska. 15 października 2001 roku w Nisku - Zasaniu wieczorem dwaj bandyci weszli do domu małżeństwa Z. Żądali pieniędzy. Jeden wymachiwał pistoletem groził zastrzeleniem. Wystraszeni domownicy dali im część pieniędzy. Potem kobiecie udało się uwolnić z więzów i wezwać policję.

Sprawcy na rowerach uciekali w kierunku centrum Niska. Postanowili jeszcze okraść małżeństwo Józefę i Jana K. w domu przy głównej drodze. W trakcie szarpaniny 81-letni gospodarz wyrwał łom sprawcy i zdarł z jego twarzy kominiarkę. Napastnik wezwał na pomoc Kazimierza J., który strzelił do męża, a potem do jego żony. Kobieta zmarła. W tym czasie na Zasanie przyjechała policja. Gdy funkcjonariusz wszedł na posesję, usłyszał strzały. Sprawcy próbowali uciekać, Kazimierz J. strzelał do policjantów, jednak jego broń się zacięła. Poszkodowany 81-letni Jan K. miał szczęście - kula wystrzelona przez Kazimierza J., wleciała przez jego usta i utkwiła w kręgosłupie. Cudem przeżył.

W 2004 roku Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu skazał Kazimierza J. z Niska na dożywocie. Drugi ze sprawców dostał 15 lat więzienia. Kazimierz J. zmarł w więzieniu. Jego wspólnik jesienią wyszedł na wolność.

U kumpla z więzienia

W każdym nowym miejscu, w którym pojawia się Mariusz C., pozostaje pod stałą obserwacją policji. Zazwyczaj dachu nad głową udzielają mu byli więźniowie, których poznał podczas wieloletniej odsiadki. Także w gm. Pysznica zamieszkał w domu należącym do 64-latka, który niedawno opuścił zakład karny po 15 latach. Odsiadywał karę za udział w serii brutalnych napa-dów na starsze małżeństwa w powiecie niżańskim w 2001 roku. Gospodarz obecnie nie mieszka na swoich włościach, schronienie znalazł tam stalowowolski pedofil.

Ciuciubabka z sądami

Choć prokuratura już dawno złożyła do rzeszowskiego Sądu Okręgowego wniosek, merytorycznie nie został on jeszcze rozpoznany. Przyczynił się do tego sam zainteresowany, który zasypuje sądy różnymi pismami procesowymi i wnioskami, m.in. domagając się zmiany składu sądu. Wszystko wskazuje jednak na to, że wkrótce decyzja prokuratury zostanie rozpoznana merytorycznie. Jeśli po myśli prokuratury, Mariusz C. trafi do Gostynina.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Wrocławskiej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Wrocławskiej
  • codzienne e-wydanie Gazety Wrocławskiej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Marcin Radzimowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.