Ratusz dał im 2,5 mln zł na World Games. Kupili obligacje Śląska za 2 mln zł. Przypadek?

Czytaj dalej
Fot. Fot. Tomasz Hołod / Polska Press
Malwina Gadawa

Ratusz dał im 2,5 mln zł na World Games. Kupili obligacje Śląska za 2 mln zł. Przypadek?

Malwina Gadawa

Dlaczego gminna spółka, która zarządza miejskimi obiektami rekreacyjnymi, postanowiła zainwestować w obligacje Śląska Wrocław? - Ponieważ warunki finansowe zaoferowane przez emitenta były korzystniejsze niż oprocentowanie w banku - przekonuje Paweł Łosiński, prezes zarządu Wrocławskiego Centrum Treningowego Spartan.

Spółka postanowiła zainwestować w obligacje, mimo że ubiegły rok zakończyła na minusie. Strata wynosiła około 380 tys. zł. Ile więc Spartan zarobi na zakupie 20 obligacji po 100 tys. zł każda? Tego prezes Łosiński jeszcze nie wie. - Korzyści z tej operacji będzie można dokładnie określić po ostatecznym wykupie obligacji. Oprocentowanie uzależnione jest od stawki WIBOR - mówi prezes.

Termin wykupu obligacji to listopad 2020 roku. Według naszych informacji oprocentowanie ma wynosić 1,8 i być wypłacane dwa razy do roku.

W 2016 roku, kiedy doszło do zakupu obligacji, Spartan otrzymał z budżetu miasta dopłatę w wysokości 2,5 mln zł. Jak przekonują w spółce, pieniądze te przekazano na zakup sprzętu i wyposażenia obiektów w związku z organizacją igrzysk World Games. Paweł Łosiński zapewnia, że Spartan kupił obligacje za własne środki.

- Miasto podtrzymuje klub na kroplówce, dotując go w różnoraki sposób - komentuje ekonomista dr Tomasz Kopyściański z Wyższej Szkoły Bankowej. - Zaciągnięte w wyniku emisji obligacji zobowiązania będą stanowić dług miasta Wrocław, który mieszkańcy będą musieli zwrócić. I to bez względu na to, czy w Śląsku pojawi się nowy inwestor, czy nie - dodaje Kopyściański.

Co dalej z piłkarskim Śląskiem Wrocław?

W piątek Śląsk Wrocław pokonał Arkę Gdynia 4:1 i oddalił się od strefy spadkowej. Powodów do radości nie ma jednak wiele, bo fani Śląska nie tak wyobrażali sobie sezon, w którym klub świętuje 70-lecie istnienia. Zamiast walczyć o czołowe lokaty w tabeli, Śląsk musi udowadniać, że stać go na granie w Lotto Ekstraklasie.

W klubie ciągle brakuje pieniędzy, a miasto bezskutecznie szuka inwestora, który kupi Śląsk (niedawno opisaliśmy, jak magistrat zniechęcił biznesmenów z Chin zainteresowanych kupnem klubu). Gmina Wrocław ma większościowy pakiet akcji piłkarskiego Śląska od maja ubiegłego roku. Zamieniła bowiem na akcje sześć milionów złotych długu klubu wobec miejskiej kasy i automatycznie stała się głównym właścicielem Śląska (ma w nim 54,46 proc. udziałów).

W ubiegłym roku Śląsk Wrocław potrzebował pieniędzy m.in. na wzmocnienia. Dlatego, choć miasto początkowo planowało wyłożenie na Śląsk 3 milionów zł, ostatecznie miejscy radni zadecydowali, że Śląsk powinien otrzymać jeszcze dwa miliony złotych. To efekt między innymi apelu Społecznej Rady Sportu, która działa przy klubie. Rada zwróciła się z prośbą do wszystkich właścicieli Śląska o pomoc finansową.

W ubiegłym roku gminna spółka - Wrocławskie Centrum Treningowe Spartan - kupiła za dwa miliony złotych obligacje Śląska Wrocław. Paweł Łosiński, prezes Spartana, tłumaczył nam, że transakcji dokonano dla „celów gospodarczych”.

Takiego zabiegu nie rozumieją opozycyjni radni.

- Nieprzejrzystość w finansowaniu Śląska Wrocław staje się praktyką magistratu. Nie wiemy, na co przeznaczone są pieniądze podatników - uważa Marcin Krzyżanowski z Prawa i Sprawiedliwości.

Radna Katarzyna Obara-Kowalska całą sytuację ocenia jeszcze ostrzej. - To skandal, który się w głowie nie mieści. Spółka, która sama kończy rok na minusie, pożycza pieniądze drugiej, bo tak można opisać zakup obligacji Śląska Wrocław - mówi radna.

Michał Bobowiec, obecny prezes Śląska Wrocław, uważa, że gmina powinna wspierać klub finansowo i to bez znaczenia, czy będzie jego właścicielem, czy nie. - Jest przyzwolenie opinii publicznej do różnych działań, które mają zaspokoić potrzeby mieszkańców Wrocławia, a nie ma przyzwolenia do tego, żeby pieniądze przekazywać na piłkę nożną, która - czy się to komuś podoba, czy nie - jest elementem kultury spędzania wolnego czasu i elementem działań, które mają zaspokoić również potrzeby mieszkańców. Nie ma co robić sensacji z przekazywania pieniędzy na Śląsk Wrocław - mówi Bobowiec.

Ostatnio zwołania nadzwyczajnej sesji w sprawie Śląska zażądali radni Platformy Obywatelskiej. Przekonują, że sytuacja wygląda fatalnie zarówno pod względem finansowym, jak i kadrowym, przez co Śląsk jest obecnie jedną z najsłabszych drużyn w ekstraklasie. Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz na ten wniosek odpowiedział na Twitterze, pisząc, że poprosił przewodniczącego o zwołanie sesji poświęconej Śląskowi.

Lada dzień powinien zostać ogłoszony przetarg na sprzedaż akcji Śląska. Potwierdza to prezes Michał Bobowiec. Według wyceny zewnętrznej firmy, akcje Śląska są warte ok. 5 mln zł. W kuluarach mówi się, że jest dwóch poważnych inwestorów, którzy interesują się kupnem.

Bobowiec przyznaje, że sytuacja finansowa w klubie nie jest łatwa, ale wszystkie należności wypłacane są na bieżąco.

Malwina Gadawa

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.