Rafał Chwedoruk: - Zobaczymy, czy PiS stać na „marsz do centrum”

Czytaj dalej
Fot. Szymon Starnawski
Adam Willma

Rafał Chwedoruk: - Zobaczymy, czy PiS stać na „marsz do centrum”

Adam Willma

Rozmowa z prof. Rafałem Chwedorukiem, politologiem z Uniwersytetu Warszawskiego, o strategii PiS na 2017 rok.

Z jakimi myślami obudzi się w niedzielę rano Jarosław Kaczyński?
Każdy polityk musi, oczywiście, balansować pomiędzy długodystansowym myśleniem strategicznym, związanym z interesem państwa, a długoletnią perspektywą interesów grupowych jego wyborców. Musi brać pod uwagę los swojej partii w systemie politycznym, ale również bieżące konteksty - walkę polityczną i wybory. Prawo i Sprawiedliwość, po względnym sukcesie mijającego roku i przeprowadzeniu popularnych społecznie (choć niepopularnych wśród dużej części elit) reform, jest w takim momencie, w którym musi podjąć próbę umocnienia się jako szeroka formacja, zdolna do długoterminowego sprawowania władzy. Określa się to jako „marsz do centrum”, co w polskich realiach nie oznacza zabiegania o wyborców wielkomiejskich, ale o tych, którzy są najmniej gorliwi w politycznych sympatiach i zdolni do zmieniania politycznych preferencji.

Czym PiS miałoby ich pozyskać?
PiS może pochwalić się wypełnianiem obietnic wyborczych, ale - aby uzyskać skuteczność - musiałoby nauczyć się nie kierować przeciwko sobie kolejnych grup wyborców, tak jak stało się to w kwestii emerytur mundurowych. Takie pomysły sieją popłoch, nie tylko wśród grup, których bezpośrednio dotyczą.

Rafał Chwedoruk: - Zobaczymy, czy PiS stać na „marsz do centrum”
archiwum - Jarosław Kaczyński będzie musiał - przede wszystkim - poradzić sobie z kwestią PSL - uważa prof. Chwedoruk.

Trudno będzie PiS odzyskać wyborców konserwatywnych, którzy nie godzą się na socjalne pomysły PiS.
Owszem, ale pamiętajmy, że większość Polaków ma poglądy umiarkowanie egalitarne i prosocjalne. Towarzyszą one na ogół poglądom konserwatywnym. Biegun liberalny pozostaje biegunem, a nie sercem polskiej polityki. Mocno liberalni młodzi wyborcy są bardzo chwiejni w swoich sympatiach. Na nich nie można oprzeć strategii politycznej, co potwierdził wynik Kukiza w wyborach parlamentarnych. Na to nakłada się tendencja globalna do zwiększania roli państwa. PiS ciągle jednak nie potrafi się nauczyć, że niekoniecznie „ten, kto nie jest z nami, jest przeciwko nam”. Współczesne podziały społeczne ujawniają również nową oś dzielącą przegranych wskutek globalizacji i beneficjentów tejże. To jest dziś jedno ze źródeł klęsk partii lewicowych na Zachodzie, które w sprawie imigrantów mówią to, co chcą słyszeć zamożni. Biorąc te wszystkie czynniki pod uwagę, w interesie PiS jest trzymanie się umiarkowanego konserwatyzmu, prezentowanie sceptycyzmu wobec imigracji i prowadzenie polityki prosocjalnej, bo takie są oczekiwania społeczeństwa zmęczonego reformami i kryzysem.

A w kwestii rozgrywek partyjnych?
Jarosław Kaczyński zapewne zdaje siebie sprawę, że musi przede wszystkim poradzić sobie z kwestią PSL, partii, która w wymiarze społecznym ma podobnych wyborców. Różnica pomiędzy wyborcami PSL a klasycznym elektoratem PiS dotyczy głównie oceny czasów PRL, co nie jest dziś już głównym tematem politycznym. PiS będzie musiało dążyć albo do ostatecznego osłabienia PSL, albo do stworzenia sytuacji, w której PSL mogłoby znaleźć się w politycznym centrum i byłoby zdolne do tworzenia koalicji z PiS, najpierw na poziomie samorządowym, a później również krajowym.

Kwestią sytuacji międzynarodowej szef PiS raczej nie będzie chciał sobie psuć humoru w Nowy Rok?
Mam nadzieję, że się nad nią pochyli, bo tu widzę najpoważniejsze dylematy. Ze strony amerykańskiej pojawi się zapewne propozycja współpracy w ograniczaniu ekspansji ekonomicznej Chin. Jeśli ta oferta zostanie przyjęta, będzie to oznaczało dla Polski zupełnie nowe realia, choćby z tego powodu, że ten projekt oznacza niekorzystną koniunkturę z punktu widzenia Niemiec. A więc wiele wskazuje na to, że czeka nas wielkie przedefiniowanie priorytetów międzynarodowych.

Adam Willma

Żyjący w coraz mniej oczywistym świecie ze stałym uczuciem deja vu. Nałogowy słuchacz ludzkich historii i muzyki sprzed trzech stuleci.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.