Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Anastazja Bezduszna

"Przyjaźń z Ukrainą się nie kończy" - Witold Horowski o 7 latach pracy na stanowisku konsula honorowego Ukrainy w Poznaniu

Witold Horowski, który od 7 lat pełnił funkcje Konsula Honorowego Ukrainy w Poznaniu, zakończył współpracę konsularną z Ukrainą. Fot. Łukasz Gdak Witold Horowski, który od 7 lat pełnił funkcje Konsula Honorowego Ukrainy w Poznaniu, zakończył współpracę konsularną z Ukrainą.
Anastazja Bezduszna

Witold Horowski, który od 7 lat pełnił funkcje Konsula Honorowego Ukrainy w Poznaniu, zakończył współpracę konsularną z Ukrainą. Jego wniosek o rezygnację ze stanowiska w maju przyjął ambasador Ukrainy Andrij Deszczycia. Z końcem sierpnia bieżącego roku przestanie zasiadać na tym stanowisku. Dlaczego wybrał taki kierunek działań? Co zdążył zrobić przez te lata i czym się różni praca konsula honorowego od generalnego?

Jak to się stało, że został Pan konsulem honorowym Ukrainy?
Mój tata zachwycił się Ukrainą w młodości. Najpierw poznał ludzi – pewną rodzinę z Podola. Później odwiedził ten region. Zachwycił się nie tylko krajobrazem, ale też mieszkańcami. Zaczął jeździć tam na wakacje. Pomagał lokalnej społeczności. Gdy jego działalność była już znana, strona ukraińska zaproponowała mu funkcję konsula honorowego. To zbiegło się z ogłoszeniem wspólnego Euro Polski i Ukrainy. Na tej fali powstało Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne Polska-Ukraina. Wtedy też ojciec uruchomił z przyjaciółmi projekt Ukraińska Wiosna, który od samego początku był zaplanowany jako duży festiwal.
W 2011 roku, gdy tato dowiedział się, że jego dni są policzone, powiedział, że jego marzeniem jest, aby to co starał stworzyć i uruchomić, nie przestało funkcjonować. Było to ważną dla mnie motywacją, aby przyjąć wtedy funkcję prezesa stowarzyszenia. W ambasadzie Ukrainy potraktowano bardzo poważnie moją deklarację kontynuowania pracy w stowarzyszeniu. I zapytano, czy w związku z tym, chciałbym być również konsulem. Zgodziłem się.

Czy udało się spełnić tą główną misję: „Poznaj sąsiada”?
Uważam że tak. Jeszcze dziesięć lat temu nie Wielkopolanie nie mieli kontaktu z kulturą ukraińską. Dzisiaj, oprócz naszego festiwalu w Wielkopolsce cały czas coś się dzieje – koncerty, przyjazdy inicjowane już nie tylko przez nas. Oczywiście, fala migracji odgrywa tu też ważną rolę, ale my też staramy się by festiwal Ukraińska Wiosna był tak samo dobry jak był na początku – a to przecież była jedyna, w skali kraju, impreza tego typu, czyli festiwal kultury ukraińskiej dla Polaków.

Czytaj też: Ukraińska Wiosna 2019: Festiwal kultury ukraińskiej 12. raz w Poznaniu

Teraz jednak sytuacja jest zupełnie inna. Moim zdaniem liczba Ukraińców w naszym regionie już dawno przekroczyła poziom, który może być obsługiwany przez społecznika. Obecnie w Wielkopolsce mieszka około 300 tysięcy Ukraińców. Ta grupa ma bardzo dużo różnych potrzeb, więc musiałbym „chować głowę w pasek” i udawać, że nie widzę ich problemów. A ja tak nie umiem. Ci ludzie mają prawo od konsula, choćby honorowego, wymagać więcej. Niestety, nie jestem w stanie temu sprostać.

Należy rozumieć, że zamiast konsulatu honorowego Wielkopolska powinna już mieć konsulat generalny ze wszystkimi uprawnieniami?
Być może… Mówiłem to już od dawna. Konsulat Honorowy ma ograniczone uprawnienia. Prosiłem w ambasadzie, by niektóre formalne „ukraińskie sprawy” można było załatwiać tutaj na miejscu, ale wciąż nie ma takiej możliwości. Alternatywą może być nowa osoba na stanowisku konsula honorowego – na tyle zamożna i dysponująca czasem, by wspomóc tak duże grono osób.

Na czym polega praca konsula honorowego? Nie ukrywam, że trudno wyodrębnić pana działania jako konsula chociażby od działań na pana jako prezesa Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego Polska-Ukraina.

Odpowiedzi wprost nie potrafię udzielić. Ponieważ w zasadzie, patrząc na to bardzo ściśle, to pełnię funkcję czysto społeczną i reprezentacyjną. Konsulowi honorowi zwykle nie mają żadnych uprawnień podobnych do tych, które mają konsulowi zawodowi. Nie mogą pomóc w ściśle urzędowych sprawach. Na przykład, nie wydają wiz, duplikatów paszportów, zaświadczeń itp. Moją misją jest reprezentacja kraju przed miejscowymi organami władzy, doraźna pomóc obywatelom Ukrainy tutaj na miejscu.

Czasem trzeba pomóc zorganizować jakąś wizytę międzynarodową, inicjować projekty kulturalne, zorganizować wizytę zagranicznej firmy, pomóc Ukraińcom, którzy potrzebują doraźnego wsparcia. To są zadania które się wypełnia od czasu do czasu. I taki był początek mojej pracy. Stanowisko prezesa Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego Polska-Ukraina pomogło mi realizować tę misję lepiej. Jako prezes stowarzyszenia mogę podpisywać umowy, ubiegać się o fundusze na cele społeczne i kulturalne. Jako konsul – nie, brakuje osobowości prawnej.

Od jakiegoś czasu działalność Konsulatu Honorowego jest znacznie szersza.
Tak, nasze biuro odwiedzają w trakcie dyżurów tłumy, w zasadzie 2-3 osoby mogłyby obsługiwać interesantów kilka godzin codziennie. Mamy również m.in. dyżury konsula zawodowego, które odbywają się jeden raz w miesiącu. Ukraińcy, mieszkający w Wielkopolsce np. by zarejestrować niemowlaka jako obywatela Ukrainy nie muszą już wybierać się do stolicy. Wystarczy zapisać się do nas na wizytę. Na ostatni dyżur konsula przyszło 61 interesantów. Na kolejny, czerwcowy dyżur od dawna mamy komplet rezerwacji.

Do tego, dzięki uprzejmości współpracujących prawników prowadzimy bezpłatne porady prawne. Organizowaliśmy też Wielkopolsko-Ukraińskie Forum Gospodarcze oraz konferencję "Imigranci z Europy Wschodniej w Wielkopolsce" i wiele innych.
W czasie tragicznych wydarzeń na Ukrainie w 2014 i 2015 roku zorganizowaliście zbiórki dla poszkodowanych na Majdanie.

Zobacz: Ukraina: Życie w Kijowie powoli wraca do normy [ZDJĘCIA]

Powołaliśmy w Poznaniu Sztab Antykryzysowy na Ukrainie. Powstała idea zbiórki zarówno pieniężnej, jak i rzeczowej, aby pomóc walczącym o wolność swojego kraju Ukraińcom. Udało się nam wtedy zebrać ponad 63 tysiące złotych. Do Wielkopolski przyjechało jedenaście osób, które były tu leczone. Przy wsparciu wolontariuszy udało nam się kupić potrzebną odzież, żywność, przybory szkolne i środki czystości dla najbardziej potrzebujących: wsparliśmy w ten sposób kilka rodzin (głównie dzieci) w Chmielnickim, w Kijowie i we Lwowie, a także ośrodek dla uchodźców z Krymu, prowadzony przez organizację Dzherelo Dopomohy (Źródło Pomocy). Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne Polska-Ukraina zorganizowało obóz ze spływem kajakowym i warsztatami kształtującymi postawy obywatelskie dla młodzieży w wieku 16-18 lat.

Czytaj też: Pomóżmy Ukrainie! Akcja pomocy wystartowała w Poznaniu

Czy wydarzenia na Majdanie i wojna w Donbasie naprawdę spowodowały duży napływ Ukraińców do Wielkopolski?
Chociaż wielką falę migracji dostrzegliśmy po rewolucji w 2014 roku, faktycznie nasi wschodni sąsiedzi zaczęli napływać do Wielkopolski wcześniej. Częściowo to było efektem kryzysu z 2009 roku, do tego ludzie odkryli dla siebie Polskę a w szczególności Poznań podczas Euro 2012.

Uważam, że nasz region jest bogatszy nie tylko przez zwiększenie się liczby kandydatów do pracy, ale też staje się bogatszym i bardziej zróżnicowanym społeczeństwem.

Czy Ukraińcy przyjeżdżający do Wielkopolski zmienili się przez te osiem lat społecznych relacji pana z Ukrainą?
To będzie bardzo subiektywna opinia, ale mi się wydaję, że jakieś dziesięć lat temu do nas przyjeżdżali ludzie tacy bardziej odważni, ciekawi świata. Później była fala tych, którzy wyjeżdżali po raz pierwszy za granicę. Robili to często dlatego, że musieli – uciekali np. przed wojną lub życie zmusiło ich do tego w inny sposób. Byli często zestresowani i zagubieni. Ta grupa trafiła do nas w 2014-2015 roku. Ale dzisiaj mamy do czynienia z imigrantami, którzy są już bardziej świadomi swoich decyzji, praw tutaj na miejscu. Oczywiście, zdarzają się rożne dramatyczne sytuacje. Ale na pewno rzadziej niż kiedyś.

Nie raz pan interweniował w trudnych sprawach Ukraińców pracujących w Wielkopolsce, chociażby Oksany czy Dimy, którzy stracili w pracy zdrowie.
Tak, kilka głośnych dramatycznych akcji nieco nam tą rzeczywistość zmieniło. Wydaje mi się, że teraz jest większa świadomość pracodawców, a także ich obecnych pracowników, że zatrudnianie imigrantów wiąże się z pewnymi obowiązkami, które czasem są większe niż w przypadku krajowych pracowników. Pracodawca musi być pewien, że pracownicy zza granicy dobrze rozumieją swoje obowiązki i zasady BHP. Ostatni incydent zdarzył się trochę więcej niż ponad rok temu, to była sprawa Oksany. Od tej pory zrobiło się ciszej, ale czy to oznacza czy sytuacja się poprawiła? Oby.

Czytaj też: Sprawa Oksany: Pracodawca zajmuje stanowisko w sprawie poszkodowanej ukraińskiej pracownicy

Myślę, że takie służby państwowe jak Straż Graniczna, czy Państwowa Inspekcja pracy działają według innych procedur, mają bardziej doświadczonych pracowników. Bo jeszcze z pięć lat temu, i ja, i oni uczyliśmy się działać w nowych warunkach.

Czytaj: Grodzisk Wielkopolski: W wypadku przy pracy Ukrainiec stracił rękę. Właściciel firmy został skazany

A czy przez lata Pana pracy zmieniły się problemy Ukraińców?
W zeszłym roku Stowarzyszenie SK Polska-Ukraina wraz z Konsulatem Honorowym przeprowadziło badania na dwóch grupach Ukraińców mieszkających w Poznaniu i okolicach. Pierwsza grupa to są osoby, które zdecydowanie chcą mieszkać tutaj, druga – migranci zarobkowi. Na terenie Metropolii Poznańskiej przebywa ok. 100 tys., Ukraińców, częściej mężczyzn, nieźle wykształconych, w części dość sprawnie posługujących się już językiem polskim (około 49 procent) oraz często językiem obcym. Postrzegają oni Polskę, Poznań, Wielkopolskę pozytywnie, a połowa z nich twierdzi, że ma wielu dobrych znajomych wśród Polaków. Niestety połowa przyznaje też, że Polacy nie zawsze przyjaźnie odnoszą się do Ukraińców, a spory odsetek zetknął się z niechęcią ze strony Polaków.
Co ciekawe, częściej zwracają uwagę na to osoby które chcą tutaj się osiedlić, których dzieci chodzą do polskich szkół – czyli uczestniczące na co dzień w życiu społecznym miasta. Są one znacząco bardziej wyczulone na przejawy dyskryminacji niż ludzie których przyciąga tu czasowy zarobek. Wierzę jednak, że my Poznaniacy, podobnie jak przybysze z Ukrainy uczymy się tego jak żyć i współpracować razem. Potrzeba jeszcze czasu aby integracja przebiegała sprawniej, jestem jednak optymistą.

Teraz kończy Pan już swoją karierę na stanowisku konsula honorowego, ale związki z Ukrainą pozostają…
Wciąż pozostanę prezesem Stowarzyszenia SK Polska-Ukraina. Nie rezygnuję ze wspierania współpracy polsko-ukraińskiej. Nie chcę z tego rezygnować, po tylu latach to już moja pasja i moich przyjaciół. Nie mogę jednak dłużej łączyć tej działalności z obowiązkami konsularnymi, jakie mnie przerastają z powodu skali migracji do Wielkopolski. Ukraina nie traci przyjaciela, a zyskuje szansę na lepszego konsula, być może generalnego.

Czytaj: Konsul Honorowy Ukrainy w Poznaniu zrezygnował z funkcji. Ambasador w czwartek przyjął jego wniosek o złożenie mandatu

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Wrocławskiej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Wrocławskiej
  • codzienne e-wydanie Gazety Wrocławskiej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Anastazja Bezduszna

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Wakacje 50% taniej!

Wakacje 50% taniej!

55,00 110,00

Zabierz ze sobą prenumeratę cyfrową na wakacje! Gazeta Wrocławska online oraz w wersji PDF na 90 dni 50% taniej!

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.