Przedwojenne imperium miodu. Historia odkrywana na nowo

Czytaj dalej
Fot. zbiory Muzeum im. Jana Dzierżona w Kluczborku
Małgorzata Szlachetka

Przedwojenne imperium miodu. Historia odkrywana na nowo

Małgorzata Szlachetka

Rzeczpospolita Pszczelarska miała około 12 tys. członków. Serce spółdzielni, skupującej miód w całym kraju, biło w Lublinie. O historii lubelskich pszczelarzy będzie można posłuchać w czwartek w Ośrodku Brama Grodzka - Teatr NN przy ul. Grodzkiej 21, początek spotkania o godz. 17.

Dziedziniec rozlewni miodu Spółdzielni Związku Pszczelarzy przy ul. Staszica 5 ok. 1948 r. - beczki z miodem na eksport. Rozlewnia działała do 1949
zbiory Muzeum im. Jana Dzierżona w Kluczborku Stanisław Jasiński w pasiece majątku Zemborzyce, 1929 r.

Stanisław Jasiński (1900-1984) uczestnik wojny 1920 roku, z zamiłowania i zawodu pszczelarz. W Staszicu zaprzyjaźnił się z kolegami, których rodzice mieli pasieki. Jego córka opowiada, że pierwszą, własną założył przy rodzinnym domu na Wrotkowie. W 1923 roku Jasiński zaczął pracę instruktora pszczelarskiego Wojewódzkiego Związku Kółek Rolniczych w Lublinie.

Ważną datą w tej historii jest rok 1932 i powstanie Spółdzielni Związek Pszczelarzy z ograniczonymi udziałami w Lublinie. Spółdzielni, która skupywała miód od rolników, a potem sprzedawała go w swoich sklepach.

- Weźmy ówczesny zysk ze sprzedaży 1 litra miodu: dwie trzecie pieniędzy dostawał pszczelarz, który oddawał miód spółdzielni, a jednocześnie był jej członkiem. Resztę pieniędzy znowu dzieliło się na trzy części: jedna trzecia szła na cele oświatowe, jak szkolenia pszczelarzy; jedna trzecia na koszty funkcjonowania spółdzielni; a jedna trzecia wracała do pszczelarza w formie udziałów. Ten podział środków został nazwany od nazwiska mojego ojca normą Jasińskiego - wyjaśnia Bożenna Jasińska.

Opowiadając o zasięgu przedwojennej Spółdzielni Związek Pszczelarzy używa określenia Rzeczpospolita Pszczelarska.
- W pewnym okresie miała ona około 12 tys. członków i swoim zasięgiem obejmowała 2/3 terenu Polski od Kresów po kieleckie. Była popularna, bo zapewniała pszczelarzom godziwą cenę za miód - wyjaśnia Jasińska.

Dziedziniec rozlewni miodu Spółdzielni Związku Pszczelarzy przy ul. Staszica 5 ok. 1948 r. - beczki z miodem na eksport. Rozlewnia działała do 1949
zbiory rodzinne Bożenny Jasińskiej Szkolenie pszczelarzy w Lublinie, zorganizowane w 1931 roku przez Okręgowe Towarzystwo Pszczelnicze. Odbyło się przy ulicy Lipowej 5.

Żeby zostać członkiem Spółdzielni trzeba było mieć co najmniej sześć uli. Główna siedziba była w istniejącym do dziś dworku z ulicy Lipowej 5. Budynek dał pszczelarzom w dzierżawę Tadeusz Piotrowski. Zachowało się zdjęcie, które pszczelarze zrobili sobie przed swoją siedzibą, Piotrowski siedzi na nim obok Jasińskiego.

Ul ze szkła i mobilna „propaganda pszczelnictwa”

- Edukacja była ważna dla taty i jego kolegów. Na przykład w Ogrodzie Saskim ustawili taki pokazowy ul, przy którym w niedziele organizowali pogadanki o pszczołach - dodaje Jasieńska.
- Ściany ula w Ogrodzie Saskim były ze szkła, więc można było podpatrywać życie pszczół. Ul funkcjonował w latach 1927-1931 – informuje Dariusz Galicki z Ośrodka Brama Grodzka – Teatr NN, współautor projektu „Pszczelarstwo na Lubelszczyźnie. Nieopisana historia – Rzeczpospolita Pszczelarska”.

Z kagankiem oświaty w Polskę szli też lubelscy kolejarze zajmujący się pszczelarstwem. - Twórcą i głównym wykonawcą idei „wagonu pszczelarskiego” Rodziny Kolejowej był niestrudzony propagator pszczelarstwa, Teodor Rembalski (1881-1966) z Lublina – wyjaśnia Dariusz Galicki z Ośrodka Brama Grodzka – Teatr NN. - W Pamiętniku Wszechsłowiańskiego Zjazdu Pszczelniczego i Wystawy Pszczelniczej w Poznaniu z sierpnia 1929 roku wagon został opisany następująco: „Ministerstwo Komunikacji przy pomocy N.Z.T.P. [Naczelnego Związku Towarzystw Pszczelniczych] i innych organizacyj prowadzi propagandę pszczelnictwa wśród kolejowych pracowników, mając umyślnie urządzony do pokazów pszczelniczych wóz kolejowy” – cytuje Galicki.

Pasieka na 100 uli

Spółdzielnia Związek Pszczelarzy z ograniczonymi udziałami miała też przynosić zyski. Miód sprzedawana w firmowych sklepach - trzy była w Lublinie (ulice Lubartowska, Zamojska i Foksal, obecnie 1 Maja), po jednym w Łodzi i Warszawie.

Miód pitny był produkowany przy Lipowej. W 1934 roku przy Radziwiłłowskiej 5 powstało laboratorium do badania chorób pszczół, czyli Pszczelniczy Zakład Doświadczalny. - Rolnicy spoza spółdzielni mówili, że też chcieliby korzystać z laboratoriom, a ojciec im na to: ja to mam dla moich pszczelarzy. Jak wy chcecie badać pszczoły, to wystosujcie pismo do ministra rolnictwa - opowiada córka Stanisława Jasińskiego.

Dziedziniec rozlewni miodu Spółdzielni Związku Pszczelarzy przy ul. Staszica 5 ok. 1948 r. - beczki z miodem na eksport. Rozlewnia działała do 1949
zbiory rodzinne Bożenny Jasińskiej Wnętrze laboratorium przy ulicy Radziwiłłowskiej 5 w Lublinie, zdjęcie z 1942 r. Na środku kierownik laboratorium, inż. Wacław Liśkiewicz.

Pszczelarze byli w Lublinie i jego okolicach świetnie zorganizowani. Nie można zapomnieć o liczącej ok. 100 uli pasiece doświadczalnej, która w latach 30. XX wieku powstała w parku dworskim w Zemborzycach. Śladem po tamtejszym parku roślin miododajnych są rosnące do dziś szpalery lip. Pasieki doświadczalne powstały też w Klementowicach i Lubartowie.

Wróćmy do spółdzielni. Stanisław Jasiński pilnował rynku. - Kiedyś dostał informację, że po jego terenie jeździ Żyd i skupuje miód po zaniżonych cenach. Zareagował od razu, jadąc do Warszawy. Przez radio, gdzie miał audycje o pszczelarstwie, ostrzegał, żeby miodu od tego człowieka nie brać. Efekt był taki, że ten kupiec zbył w Warszawie tylko jeden wagon miodu i został z dużo większą ilością towaru. Później nie zajmował się już tym biznesem. Ojcu chodziło w tym przypadku o to, aby pszczelarze dostawali zawsze uczciwą ceną za miód - opowiada Bożenna Jasińska.

- Ważnym wyrazem osiągnięć Spółdzielni Związek Pszczelarzy był złoty medal przyznany na Wszechsłowiańskiej Wystawie w Belgradzie w 1934 roku oraz medal w San Antonio w 1936 roku – czytamy w biogramie Stanisława Jasińskiego, umieszczonym na stronie internetowej Ośrodka Brama Grodzka – Teatr NN.

Symboliczne znaczenie ma też film o bartnictwie, którego premiera odbyła się w lipcu 1939 roku, podczas XII Kongresu Pszczelarskiego w Zurichu w Szwajcarii. Stanisław Jasiński był jednym z jego pomysłodawców i bohaterów.

Przechytrzyć okupanta

- Na początku okupacji, jak mój tata wrócił z kampanii wrześniowej, firmą zarządzał już Niemiec. Tata opowiadał mi, że w 1940 roku hitlerowcy kazali przesłać wszystkie pieniądze spółdzielni na krakowskie konto, bo w Krakowie znajdowały się władze Generalnej Guberni. To wcale nie były małe środki, więc ojciec nie zamierzał tego zrobić. W ciągu trzech dni znalazł się chętny na sprzedaż kamienicy, transakcja została zrealizowana w Warszawie, dokąd tata pojechał z Janem Marczakiem, kolegą z zarządu spółdzielni. Tak pszczelarze stali się właścicielami kamienicy przy ulicy Hipotecznej 3 w Lublinie - opowiada Borzenna Jasińska.

W rodzinnych zbiorach rodziny Jasińskich zachował się akt notarialny sprzedaży kamienicy, spisany 4 lutego 1941 roku. Nieruchomość kosztowała 174 tysiące złotych. Z powodu tej transakcji nie po myśli okupanta, Jasiński trafił do aresztu gestapo „Pod Zegarem”. - Na szczęście udało się go stamtąd wykupić, ale tata został wyrzucony ze spółdzielni, którą przecież zakładał i był prezesem - wyjaśnia Jasińska.

Niemcy do lipca 1944 roku korzystali z majątku spółdzielni, ostatecznie został on rozgrabiony. - To w czasie okupacji, gdy spółdzielnią zarządzali Niemcy, jej nazwa została zmieniona na Apis - mówi Bożenna Jasińska.

Po wojnie pszczelarze próbowali reaktywować spółdzielnię. Udało się to pod koniec 1945 r. - W 1949 r. Centralny Zarząd Pszczelarzy zawiesił zarząd spółdzielni, a jego członkowie zostali aresztowani. Także mój tata znalazł się w stalinowskim więzieniu na Zamku Lubelskim - ubolewa Bożenna Jasieńska. I dodaje: - Po latach wspominał ostatnie posiedzenie zarządu powojennej spółdzielni. Padły na nim słowa: to już jest koniec Rzeczpospolitej Pszczelarskiej.

Apis z tradycją

To nie był jednak koniec tradycji pszczelarskich w naszym mieście. Spółdzielnia Pszczelarska Apis w Lublinie, produkująca m.in. miody pitne, za datę początku istnienia swojej firmy podaje 1932 rok, czyli moment powołania Spółdzielni Związek Pszczelarzy z ograniczonymi udziałami w Lublinie.

„Po 1920 roku powstawały różne zrzeszenia pszczelarzy, nawiązujące do wzorów organizacyjnych z XIX wieku, podejmując inicjatywy gospodarcze w celu ułatwienia zbytu miodu. (…) Mobilizacja pszczelarzy dała zadawalający wynik i w dniu 18 maja 1932 roku odbyło się założycielskie zebranie spółdzielni przy obecności 15 członków-założycieli, pod nazwą firmową Związek Pszczelarzy. Na tym zebraniu uchwalono statut, który w art. 3 nakreślił główny cel Spółdzielni: „celem Spółdzielni jest podniesienie dobrobytu oraz stanu pasiek swych członków, jak również współdziałanie w ich rozwoju kulturalnym" – czytamy na stronie internetowej lubelskiego producenta. - Od 1963 roku działamy przy ulicy Diamentowej, ale istniejemy od 1932 roku – potwierdza Mirosław Banak ze spółdzielni Apis.

Trzeba też pamiętać, że w okresie dwudziestolecia międzywojennego i później pszczelarze działali w różnych organizacjach i instytucjach.

Wirtualna gra o pszczołach

O historii Stanisława Jasińskiego i innych lubelskich pszczelarzy będzie można posłuchać w czwartek (24 listopada) w Ośrodku Brama Grodzka - Teatr NN przy ul. Grodzkiej 21.

Spotkanie promujące projekt „Pszczelarstwo na Lubelszczyźnie. Nieopisana historia - Rzeczpospolita Pszczelarska” rozpoczyna się o godz. 17, wstęp wolny. W ramach tego projektu zostanie uruchomiona internetowa strona, na której będą zamieszczone wspomnienia ok. 50 pszczelarzy z Lubelszczyzny, w tym osób urodzonych w latach 20. XX wieku.

Będzie można też poczytać na stronie o wierzeniach związanych z pszczelarstwem. - Cała sfera wierzeń dotycząca pasiek i pszczelarstwa jest elementem kultury ludowej. Jednym z czołowych była wiata w diabła pasiecznika, który miał pomagać w pasiece – mówi Piotr Lasota z Ośrodka Brama Grodzka-Teatr NN, współautor projektu „Pszczelarstwo na Lubelszczyźnie. Nieopisana historia - Rzeczpospolita Pszczelarska”.

Poza tym będzie można zagrać w wirtualną pasiekę, zasady gry były konsultowane z pszczelarzami. Jeśli wszystkie prace przy pszczołach, zależne od pory roku, wykonamy właściwie, czeka nas nagroda w postaci słoików wirtualnego miodu.

- Impulsem do działania była dla nas pierwsza wizyta pani Bożenny Jasińskiej, która przyszła z dwoma siatkami dokumentów na temat lubelskiego pszczelarstwa. Dodając, że dużo więcej ma w domu. To właśnie ona powiedziała nam o Rzeczpospolitej Pszczelarskiej - mówi Piotr Lasota z Ośrodka Brama Grodzka-Teatr NN.

Na stronie znajdzie się też makieta 3D przedstawiająca obiekty nieistniejącej Rzeczpospolitej Pszczelarskiej.

Małgorzata Szlachetka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.