Profesor Jan Miodek: Dwoje wakacji Hugona

Czytaj dalej
Fot. brak
Profesor Jan Miodek

Profesor Jan Miodek: Dwoje wakacji Hugona

Profesor Jan Miodek

Reguła gramatyczna jest jednoznaczna: przy rzeczownikach występujących tylko w liczbie mnogiej obowiązują liczebniki zbiorowe typu: dwoje, troje, czworo, pięcioro, kilkoro, np. dwoje, troje, kilkoro drzwi wychodzi (prowadzi) dokądś (nie: dwa, trzy, kilka, nie: wychodzą, prowadzą), dwoje, troje, pięcioro nożyc leżało na stole (albo: dwie, trzy pary nożyc leżały na stole, pięć par nożyc leżało na stole), jazda w czworo sań (nie: w cztery sanie), goście przyjechali dwojgiem sań (nie: dwoma saniami).

Ta sama zasada odnosi się do niemającego liczby pojedynczej rzeczownika wakacje: dwoje wakacji spędziłem w Rewalu, kilkoro wakacji spędziłem w Mielnie itp.

Tymczasem w jednej z moich ulubionych lektur – w „Księdze śmiechu i zapomnienia” Milana Kundery – znajduję taki oto fragment: „Wakacje. Musieli ich wspólnie spędzić jedenaście, lecz potrafiła doliczyć się tylko dziewięciu. Dwoje zniknęło bez śladu. Tych dziewięć ocalonych wakacji starała się rozdzielić do poszczególnych części zeszytu”. Aż nadto wyraźnie widać, że tylko zdanie z formą dwoje spełnia wymagania opisanej na początku normy gramatycznej. By całość była poprawna, należy także do pozostałych wypowiedzeń wprowadzić formy liczebników zbiorowych: „Wakacje. Musieli ich wspólnie spędzić jedenaścioro, lecz potrafiła doliczyć się tylko dziewięciorga. Dwoje zniknęło bez śladu. Tych dziewięcioro ocalonych wakacji starała się rozdzielić do poszczególnych części zeszytu”.

Iwo, Iwon natomiast są formami o niewyjaśnionym do końca pochodzeniu – niektórzy łączą je z germańskim wyrazem „iwa” – „cis, drzewo cisowe”

Zabrakło też konsekwencji w odmianie imienia osobowego Hugo, bo oto widzę poprawne konstrukcje: „Trzymała przy uchu słuchawkę telefonu Hugona”, „Po chwili odchodziła z Hugonem”, „Kiedy zobaczyły Taminę i Hugona, zbiegły się w ich kierunku”, „Powiedziała Hugonowi”, ale w jednym ze zdań Hugo jest źle odmieniony: „Listy miłosne są dla Huga czymś całkiem bezwartościowym” (wariant poprawny: „Listy miłosne są dla Hugona czymś całkiem bezwartościowym”).

Deklinowanie: Hugo – Hugona – Hugonowi – Hugonem – o Hugonie, Bruno – Brunona – Brunonowi – Brunonem
– o Brunonie, Otto – Ottona
– Ottonowi – Ottonem
– o Ottonie, Iwo – Iwona
– Iwonowi – Iwonem – o Iwonie, nawiązuje do trzeciej łacińskiej deklinacji, do której wszystkie te formy należały: Hugo
– Hugonis, Bruno – Brunonis, Otto – Ottonis, Iwo – Iwonis, skutkiem zaś takiej odmiany są wariantywne postacie wszystkich tych imion, nawiązujące do tematu fleksyjnego przypadków zależnych: Hugon, Brunon, Otton, Iwon.

Pierwsze trzy z wymienionych imion są pochodzenia germańskiego: Hugo, Hugon – od „hugu” – „rozum, umysł”, Bruno, Brunon – od „braun” – „brunatny”, Otto, Otton – od „auda” – „dziedzictwo, majątek”, Iwo, Iwon natomiast są formami o niewyjaśnionym do końca pochodzeniu – niektórzy łączą je z germańskim wyrazem „iwa” – „cis, drzewo cisowe”, „łuk z drzewa cisowego”, inni widzą w nich celtycki (bretoński) wariant imienia Jan.

Profesor Jan Miodek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.