Prezes powinien być premierem

Czytaj dalej
Fot. Adam Guz
Włodzimierz Knap

Prezes powinien być premierem

Włodzimierz Knap

Jarosław Kaczyński i jego zarządzanie z tylnego siedzenia jest - cytując klasyka - oczywistą oczywistością. Jednak prezes PiS nie chce być premierem. Czy zmieni zdanie?

Jak dwa plus dwa równa się cztery, tak równie oczywiste jest, że Jarosław Kaczyński jest dziś zdecydowanie najważniejszym politykiem w Polsce. Podejmuje wszystkie istotne decyzje zarówno w polityce krajowej, jak i zagranicznej - mówi prof. Marek Bankowicz, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prezes PiS nie sprawuje formalnie żadnego stanowiska państwowego. - Bo tak chce - uważa dr Jacek Chołoniewski, szef Estymatora, ośrodka badającego opinię publiczną. - Swoje miejsce na scenie politycznej jest jednak w stanie zmienić w każdej chwili, jak zrobił to w 2006 roku, gdy zastąpił Kazimierza Marcinkiewicza na fotelu premiera.

Narzucają się trzy pytania:

Co na to konstytucja

Zacznijmy od ostatniego pytania. Najpierw przypomnijmy, że w naszych dziejach obecna sytuacja nie jest czymś nadzwyczajnym. Józef Piłsudski po zamachu majowym w sposób bezdyskusyjny rządził Polską aż do śmierci, lecz tylko przez 633 dni był premierem.

W III RP najpierw z formalnej władzy zrezygnował Lech Wałęsa, wskazując na Tadeusza Mazowieckiego jako premiera. Potem Aleksander Kwaśniewski, jako lider SLD, od 1993 r. do 1995 r., gdy został prezydentem. Jerzy Buzek przez większość swojego premierowania niewiele miał do powiedzenia przy Marianie Krzaklewskim, ówczesnym przewodniczącym „Solidarności” i liderze AWS. O ile Marek Belka nie liczył się z kierownictwem Sojuszu, gdy był premierem, to Marcinkiewicz musiał przystać na warunki Kaczyńskiego, a gdy zaczął lekko „wierzgać”, pożegnał się z fotelem szefa rządu.

- Kierowanie rządem i państwem z tylnego siedzenia w sposób rażący narusza konstytucję - twierdzi prof. Antoni Kamiński, politolog z PAN, były szef Transparency International, organizacji walczącej z korupcją i patologiami w życiu publicznym. W jego ocenie Kaczyński powinien stanąć na czele rządu. - W państwie demokratycznym nie powinna mieć miejsca sytuacja, gdy sprawowanie rzeczywistych rządów nie wiąże się z odpowiedzialnością konstytucyjną - podkreśla prof. Kamiński. Prof. Bankowicz nie jest w tej kwestii aż tak stanowczy.

Opozycja namawia

Czy Kaczyński powinien zostać premierem? - Byłbym rad, gdyby tak się stało - deklaruje Marek Suski, poseł PiS, stojący przy swoim liderze od początku lat 90.

Cenię premier Beatę Szydło, ale prezes jest politykiem najwyższej klasy

Twarda antypisowska opozycja, czyli PO i Nowoczesna, raz po raz apeluje, by Kaczyński stanął na czele gabinetu. - Jak zostanie premierem, władzy mu nie przybędzie, bo już ma pełną, ale będzie można go w przyszłości postawić przed Trybunałem Stanu - mówi Józef Lassota, poseł PO z Krakowa. Identyczny pogląd prezentuje Jerzy Meysztowicz, krakowski poseł Nowoczesnej. - System jest chory. Premier i prezydent w sprawach kluczowych dla Polski nie mają nic do powiedzenia. Na ich miejscu podałbym się do dymisji - pomstuje Meysztowicz. Za objęciem fotela szefa rządu przez Kaczyńskiego opowiada się też Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL.

Złe sondaże i brak ochoty

Dlaczego Kaczyński nie chce zostać premierem? Powodów jest kilka. Z pewnością i on, i jego sztabowcy biorą pod uwagę sondaże. W marcu 2017 r. CBOS podał, że ufa mu 34 proc., a nie ufa 53 proc. Spośród polityków tylko Antoni Macierewicz budzi większą niechęć (60 proc. respondentów mu nie ufa).

Inny tegoroczny sondaż wskazuje, że prezes PiS denerwuje niemal 60 proc. Polaków, gdy np. Ryszard Petru, który w tej klasyfikacji jest na drugim miejscu, wkurza tylko 18 proc. obywateli. Może jednak istotniejsze jest to, że aż 71 proc. badanych nie chce, by Kaczyński zastąpił na stanowisku obecną premier Beatę Szydło, a tylko 17 proc. tego oczekuje.

Dr Chołoniewski uważa jednak, że gdyby Kaczyński postawił siebie na czele rządu, notowania partii i gabinetu wcale nie musiałyby spaść. Zadziałałby zapewne efekt nowości, który dodaje punktów sondażowych. Szef Estymatora zwraca też uwagę, że wyborcy PiS zaakceptowaliby taki scenariusz bez problemu. - Sądzę, że taki wariant jest realny, bo prezes lubi zarządzać przez kryzys - wieszczy Chołoniewski.

Prof. Bankowicz twierdzi z kolei, że dla Kaczyńskiego obecna sytuacja jest wygodna. Nie ma konkurenta w partii, a szefowa rządu i ministrowie są mu w pełni podporządkowani. Łącznie z ministrem obrony. - On co najwyżej bryka, ale proszę się nie łudzić, że jest nietykalny. Gdy Kaczyński uzna, że Macierewicz przynosi mu nadmierne szkody, pozbawi go wszelkich funkcji i stanowisk, nie patrząc na odpowiedź ze strony ojca Tadeusza Rydzyka - twierdzi krakowski politolog.

Dopóki Kaczyński nie uzna, że obecna pozycja go nie zadowala, zmiany na fotelu premiera nie będzie. W rozmowie z „Gazetą Polską” przyznał, że teraz takich planów nie ma. Prof. Jadwiga Staniszkis, socjolog z PAN, ocenia, że prezes PiS nie ma ani ochoty, ani sił, by męczyć się na posadzie premiera. - Co najważniejsze, nie widzi powodu, by samemu się degradować. Bo dziś ma władzę bez żadnej odpowiedzialności - uważa prof. Staniszkis.

Włodzimierz Knap

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.