Prawne sztuczki i sprawiedliwość

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banas / Polska Press
Jerzy Sułowski, redaktor naczelny

Prawne sztuczki i sprawiedliwość

Jerzy Sułowski, redaktor naczelny

Dość cyniczny, ale ceniony za skuteczność adwokat, zdradził mi kiedyś jeden z sekretów swoich sukcesów. - Staram się maksymalnie przedłużać sprawę - mówił. - Resztę robi natura... - uśmiechnął się. A potem wyjaśnił, że z upływem miesięcy i lat część przeciwników procesowych rezygnuje z walki z powodów finansowych, zapada na choroby albo po prostu umiera.

Przypomniałem sobie te słowa w kontekście oskarżanego o pedofilię księdza Andrzeja Dymera. Młyny kościelnej biurokracji mieliły tak długo, jakby biskupi i biurokraci w koloratkach czekali, aż wyrok wyda nie ludzki, a boski sąd. Młyny mieliły, nawet wypluły z siebie jakiś wyrok, od którego Dymer się odwołał, co wystarczyło, by abp. Głódź wstrzymał postępowanie na całe lata. W tym czasie ks. Dymer przysparzał pieniędzy swojemu biskupowi (głowę do interesów to on miał) i sobie także.

Nie bez winy są i państwowe sądy - procesy trwały tak długo, aż sprawa się przedawniła. Przez ten czas mało kto zajmował się skrzywdzonymi chłopcami: za wyjątkiem skromnego dominikanina, który latami kolędował po kościelnych dostojnikach, domagając się sprawiedliwości. „Pukajcie, a będzie wam otworzone” - pisał św. Mateusz. Ale nie w tym przypadku.

Ludzie zawiedli, zawiódł system. Wyrok wydała, jak mawiał wspomniany na wstępie prawnik, natura. Ks. Dymer zmarł. Jego ofiary zostały jak wyrzut sumienia.

Jerzy Sułowski, redaktor naczelny

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.