Poobijany, ale już trzeźwy Mel Gibson wrócił do łask Hollywood

Czytaj dalej
Fot. Ettore Ferrari
Aleksandra Gersz

Poobijany, ale już trzeźwy Mel Gibson wrócił do łask Hollywood

Aleksandra Gersz

Był czas, kiedy Mel Gibson mógł żądać za role gigantyczne pieniądze. Skandale i alkohol wykluczyły go z pierwszego planu. Dziś wrócił do wielkiej formy i przestał być już persona non grata w Hollywood.

Mel Gibson - kiedyś jeden z najpopularniejszych i najlepiej zarabiających twórców w Hollywood - od dziesięciu lat był w Fabryce Snów persona non grata. Przyczyną nie była jednak zmiana gustów widzów. Gibson, aktor i reżyser, stał się pariasem w amerykańskim świecie filmu niejako na życzenie: z powodu swojego antysemickiego publicznego wybuchu czy oskarżeń o znęcanie się nad swoją dziewczyną. Teraz jednak, jak wieści „Hollywood Reporter”, Gibson, który w tym roku osiągnął złoty wiek - sześćdziesiąt lat - ma w końcu szansę wyrwać się z „więzienia reżyserów”. Powrócił bowiem z filmem „Przełęcz ocalonych” („Hacksaw Ridge”), który wymienia się we wczesnych oscarowych prognozach. Dodatkowo - jak zapewnia - od dekady jest trzeźwy.

Gibson miał kiedyś w Hollywood wszystko. Gwiazdor, który urodził się w USA, lecz jako dwunastoletni chłopiec przeniósł się wraz z rodziną do Australii, był specem od ról w kinie akcji. Wyrobił sobie nazwisko w seriach „Zabójcza broń” i „Mad Max”, ale pokazał się też jako sprawny opowiadacz historii i ujawnił talent jako reżyser. W 1995 r. pojawił się jego film „Braveheart - Waleczne Serce”, który zdobył worek Oscarów, w tym za najlepszy film i reżyserię. Gibson lśnił jako aktor w filmach wojennych („Gallipoli”, „Patriota”) czy komediach („Czego pragną kobiety”,. W 2004 r. Gibson wyreżyserował kontrowersyjną i oskarżaną przez niektórych o antysemityzm „Pasję” o męce Jezusa. Jego dobra passa wkrótce się jednak skończyła.

W 2006 r. Gibsona aresztowano w Malibu w Kalifornii za jazdę autem pod wpływem alkoholu. Pijany aktor został sfilmowany w momencie aresztu, jak wściekły wykrzykuje antysemicką tyradę. „Pier…ni Żydzi” - krzyczał na filmie, który pojawił się w sieci. Reakcja Hollywood była natychmiastowa. Jak przypomina „Hollywood Reporter”, Ari Emanuel, współzałożyciel agencji artystycznej Endeavor, wystosował list otwarty, w którym stwierdził, że przemysł filmu „nie może pozwolić, aby te niewiarygodnie kontrowersyjne słowa uszły Gibsonowi na sucho”, a kilka lat później zrezygnował z bycia impresario gwiazdora. Gibson przeprosił, jednak renomy w Fabryce Snow nie odzyskał.

Pogrążył go skandal, który zdarzył się cztery lata później. Jego ówczesna dziewczyna, rosyjska pianistka Oksana Grigorieva, z którą Gibson związał się po rozstaniu po 26 latach małżeństwa z Robyn (i matką siedmiorga jego dzieci), oskarżyła go o przemoc domową. Aktor otrzymał zakaz sądowy zbliżania się do niej oraz ich córki Lucii, jednak bomba wybuchła, kiedy wkrótce wyciekło nagranie rozmowy Gibsona i Grigorievej. Aktor znów wygłosił rasistowską i seksistowską tyradę, m.in. stwierdził, że jeśli jego partnerka „zostanie zgwałcona przez bandę czarnuchów”, będzie sama temu winna.

Gibson znalazł się na czarnej liście Hollywood, a broniły go tylko nieliczne gwiazdy, takie jak Jodie Foster czy Whoppi Goldberg. Ucierpiało też jego konto - po rozwodzie musiał zapłacić byłej żonie 400 mln dolarów. Przez dziesięć lat „wygnania” Gibson udzielał się mało, a świat filmu traktował go ozięble. W 2006 r., 4 miesiące po skandalu w Malibu, w kinach pojawił się wizjonerski film „Apocalypto” o upadku cywilizacji Majów, w którym aktorzy posługują się rdzennym językiem tych indiańskich plemion. Jako aktor Gibson pojawił się dopiero na ekranie w 2010 r., a jego role były łatwe do zapomnienia. Pojawił się m.in. w filmie „Niezniszczalni III” z gwiazdorską obsadą, jednak krytykom jego gra się nie podobała - otrzymał nominację do Złotej Maliny, czyli nagrody za najgorsze wyczyny w Hollywood.

Teraz aktor wydaje się wracać na „salony” i odcinać od burzliwej przeszłości. Po pierwsze uporządkował życie prywatne. Dwa lata temu związał się z 26-letnią Rosalindą Ross, woltyżerką i pisarką. We wrześniu media ogłosiły, że para oczekuje pierwszego dziecka - już dziewiątego potomka gwiazdora. Niedawno „Business Standard” podał, że aktor, który zaczął pić w wieku 13 lat, od dziesięciu lat jest trzeźwy. - Biorę udział w programie [odwykowym] i zyskałem trzeźwość. Nie piłem od dziesięciu lat. Miałem już takie okresy wcześniej: osiem lat, potem upadek, kolejne cztery lata, ciągle tak jest, jak przez drzwi obrotowe - wyznał Gibson. Dodał też, że jego ataki z przeszłości były „najgorszym momentem jego życia” i „nie powinny być one publiczne”.

Po drugie, Gibson ma szansę odkupić się także jako artysta. 4 listopada na ekrany polskich kin weszła wyreżyserowana przez niego „Przełęcz ocalonych”. Andrew Garfield wciela się w postać religijnego wojskowego Desmonda T. Dossa, który podczas II wojny odmówił korzystania z broni i pojawił się na froncie nieuzbrojony. Mimo to został odznaczony przez prezydenta Harry’ego Trumana Medalem Honoru po tym, jak podczas bitwy o Okinawę uratował życie 75 żołnierzy. Film otrzymuje świetne recenzje, mówi się że może pojawić się na przyszłorocznej gali Oscarowej.

„The Hollywood Reporter” nazywa ten powrót Gibsona wręcz „powrotem na siłę”. Wydaje się bowiem, że gwiazdor bardzo chce zyskać drugą szansę. Może to się udać, zwłaszcza że zyskuje on również w Hollywood sojuszników. Jest nim m.in. producent „Przełęczy ocalonych”, David Permut, który mimo że jest Żydem i gejem (Gibson publicznie obraził homoseksualistów w 1991 r.), postanowił dać Gibsonowi szansę. - Wierzcie mi, miałem dużo rozmów z ludźmi, którzy kwestionowali moją decyzję o współpracy z Melem. Ale on nie jest tą osobą, którą widzą w nim niektórzy. Ekipa [„Przełęczy ocalonych”] położyłaby się dla Mela na torach - mówił Permut i dodał: „Mel był źle zrozumiany przez ludzi, którzy go nigdy nie znali, ale nikt nie może odmówić mu talentu. Myślę, że czas leczy rany”.

Gibson dostaje nowe propozycje. Obecnie przebywa na planie filmowym w Irlandii, gdzie razem z Seanem Pennem kręci film „The Professor and the Madman”. Trwają także rozmowy dotyczące roli w filmie „Every Other Weekend”, w którym Gibson miałby zagrać szpiega CIA. Kto wie, być może Hollywood na dobre wybaczy swojemu niegdyś złotemu dziecku.

Aleksandra Gersz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.