Małgorzata Oberlan

Policjanci na emeryturze? Mit! Dziś taksówkarzami są nauczyciele, artyści, kucharze

W pandemii z zawodu odszedł co piąty taksówkarz, ale dołączyli do niej też nowi kierowcy. Korporacje szczególnie na początku pandemii musiały przekonywać, Fot. Grzegorz Olkowski W pandemii z zawodu odszedł co piąty taksówkarz, ale dołączyli do niej też nowi kierowcy. Korporacje szczególnie na początku pandemii musiały przekonywać, że kursy organizują bezpiecznie. Na zdjęciu: kierowca Taxi 4 -Zrzeszenie Transportu w Toruniu dezynfekuje auto.
Małgorzata Oberlan

"Taryfiarze" i "złotówy" - do tych określeń taksówkarze przywykli. Z "milicjantami na emeryturze" pogodzić się już nie mogą. - To mit. Ja do obiadu zdalnie uczę dzieci historii, a potem jeżdżę. I nie jestem wyjątkiem - mówi pan Adam, nauczyciel z Torunia.

Pandemia zmiotła z rynku blisko jedną piątą taksówkarzy. Kolejne lockdowny spowodowały, że ruch w interesie siadł. Okresami po prostu nie było kogo i dokąd wozić. Nieczynne knajpy, kluby, galerie handlowe, praktycznie zero turystów. Z zawodu odeszło około 20 procent taksówkarzy. Ci, co zostali zarabiają na poziomie 20-30 procent tego, co mieli przed zarazą. Co drugi zgłasza, że ma problemy z opłaceniem składki ZUS. Wielu prosi nawet o rozłożenie na raty opłat korporacyjnych.

To jedna strona medalu. Druga jest taka, że niektórzy w taksówkach zaczęli dorabiać właśnie w pandemii. Niezależnie jednak od stażu, wszystkich denerwuje stereotyp taksiarza - milicjanta, ubeka, policjanta na emeryturze. Podkreślają, że w 2021 roku to już naprawdę krzywdzący stereotyp. Kim zatem są dziś kierowcy, którzy wożą nas po mieście?

Adam, nauczyciel historii do obiadu

O tym, kim z wykształcenia i zawodu jest pan Adam, dowiaduję się przypadkowo. Zamawiam kurs na ulicę Piastowską, a taksówka zmierza w kierunku Jagiellońskiej. Pytam, czy dobrze jedziemy. Kierowca się reflektuje i mówi, że "pomylił dynastie". Na uwagę o szlachetnym, historycznym skojarzeniu odpowiada szybko: "Bo ja jestem historykiem przecież. Uczę w szkole".

- Do południa prowadzę zdalnie lekcje, a po obiedzie siadam za kółkiem. Mam troje dzieci, kredyt do spłacania, a w szkole jako nauczyciel historii kokosów nie zarabiam - opowiada mi pan Adam, historyk z Torunia. -Czy jestem wyjątkiem? Ależ! Zdziwiłaby się pani, kto u nas w korporacji jeździ. To są przedstawiciele naprawdę najróżniejszych profesji. Opowieści o emerytowanych milicjantach, policjantach, esbekach można już w 2021 roku naprawdę między bajki włożyć. Owszem, tacy też pracują. Ale to oni są wyjątkami.

Nauczyciel jeździ w trzeciej co do wielkości korporacji taxi w Toruniu. Ma kolegów po fizyce i magistrów nauk humanistycznych, rzemieślników, kucharzy. Zapewnia, że podobnie jest w innych "korpo". Sam nie widzi w swoim położeniu niczego szczególnego.

- Proszę pani, posiadanie dzieci zmienia życiowe plany i priorytety. Czego ja się w życiu nie imałem, by zarobić. Latem przerzucałem gnój u niemieckiego bauera i wcale się tego nie wstydzę. Uczciwie przerzucałem i uczciwie zarobiłem - kończy ze śmiechem.

Piotr, muzyk kapeli country

Inna taksówka, innej korporacji toruńskiej. Kurs krótki, taki za dyszkę. A wysiadać się z auta nie chce. Nie tylko dlatego, że na zewnątrz śnieżna zawierucha (lutowy atak zimy). Kierowca po prostu ma tak optymistyczną muzykę, że muszę zapytać, co to za stacja radiowa u niego gra.

-Stacja? To my gramy - mówi kierowca. I zaraz wyjaśnia, o jakie "my" chodzi. To znana nie tylko w regionie kapela country i bluegrass, w której Piotr grał na mandolinie. Band powstał w latach 80., a głośno zrobiło się o nim w kraju wtedy, gdy okazał się najlepszym debiutantem na festiwalu w Mrągowie. Potem były liczne koncert, wyjazdy, nagrania, nagrody. Oj, działo się przez te lata.

Kapela działa do dziś, choć skład zmieniała wielokrotnie. Pan Piotr pytany o "emerytowanych policjantach za kierownicą" macha tylko ręką. Mit? - Pewnie, że tak. Owszem, tacy mundurowi emeryci też są wśród nas. Ale naprawdę w ograniczonej liczbie. Nie to, co kiedyś - podkreśla. - Lepiej zbadać, ilu artystów taksówkami ludzi wozi...

I tutaj zaczyna się wyliczanka. W kolejnej korporacji: gitarzysta kapeli bluesowej, też znanej. W następnej: aktor. Zresztą, podobnie jest przecież w całym kraju.

Remigiusz, kucharz (a w Holandii ogrodnik)

Dwudziestokilkuletni Remigiusz taksówkarzem został rok temu, na początku pandemii. Jeździ szybko, ale bezpiecznie. Mówi jeszcze szybciej. Do Torunia musiał zjechać z Holandii przez koronawirusa. Nie, żeby Holendrzy Polaków tak od razu wyganiali. Narzeczona bardzo prosiła (ślub miał być, ale przełożyli na czas, kiedy uda się wyprawić wesele). Matka prosiła, ojciec podobnie. No, to wrócił.

-W Holandii nieźle zarobiłem przez półtora roku. Ciężko pracowałem w dużym gospodarstwie ogrodniczym. Pieniędzy nie rozpuszczałem, odkładałem - podkreśla. - Po powrocie długo się nie zastanawiałem, co dalej robić. O taksówce dawno już myślałem. Przez pierwsze miesiące pandemii dokładałem do interesu, po pół roku wyszedłem na zero. Teraz dopiero zarabiam, choć słabo. Ale nie żałuję.

Remigiusz wierzy, że będzie dobrze. Lubi jeździć po mieście, zna okolicę. Wyraźnie też ma tak zwane podejście do klienta. Należy do korporacji, która w mieście ma jedne z najwyższych opłat, ale i najwięcej zleceń. Podkreśla, że takich "co zjechali w pandemii do kraju" wśród taksówkarzy jest zdecydowanie więcej.

-A tak w ogóle to z zawodu jestem kucharzem - zdradza na zakończenie kursu. I z satysfakcją obserwuje moje zaskoczenie.

Za kółko wsiedli artyści

Pandemia do muru przyparła ludzi sztuki i kultury. Można powiedzieć, że paradoksalnie więcej szczęścia mieli i mają np. aktorzy w wielkich miastach. W Warszawie czy Krakowie podejmując się roli taksówkarza mają kogo wozić (choć, rzecz jasna, to nie ten sam ruch i interes, co przed erą koronawirusa). A w takim mieście 100-200-tysiecznym? Jedyny teatr zamyka drzwi, chałtur też brak, a klientów taxi jak na lekarstwo...

O tym, jak w taksówkach zaczęli dorabiać aktorzy, opowiadał chociażby Juliusz Chrząstowski, aktor Narodowego Starego Teatru w Krakowie. Zresztą, inni artyści innych dziedzin też nie kryli się z okresową zmianą profesji. Transport dla niejednego okazał się ratunkiem. Perkusista Bartosz Mikołaj Nazaruk (Zakopower) został dostawcą jedzenia, aktor i reżyser Jan Tuźnik zaczął dorabiać dowożąc zakupy, a znany z „Na Wspólnej” i „Ojca Mateusza” aktor Mariusz Januszkiewicz został kurierem.

Ciężka dola taksówkarza, ale "inni mają gorzej"

Mimo odejścia z zawodu co piątego taksówkarza, dramatycznego spadku kursów i spadku dochodów, branża jakoś się trzyma. Najgorzej wspomina pierwsze sześć miesięcy pandemii. Wtedy w domach pozamykali się ludzie starsi (odpadły kursy do lekarzy, na rehabilitację i podobne), zamarł ruch turystyczny (zero kursów na dworzec, lotnisko), a poza tym zapanował strach. Wiele osób bało się wsiadać do taksówek. W wielu miastach korporacje musiały przeprowadzać akcje uspokajająco-promocyjne: przekonywać o dezynfekcji aut, maseczkach obowiązkowych dla kierowców, montowanych pleksi odgradzających ich od klientów.

Pracownica korporacji "Puls Taxi 5" w Toruniu tak wyliczała nam, jakie zlecenia w pandemii taksówkarzom odpadły.

- Nieczynne są lokale gastronomiczne. Znów nieczynna większość sklepów w galeriach handlowych. Od wielu miesięcy nie ma praktycznie życia wieczornego, nocnego, weekendowego: zamknięte są przecież kluby, puby, dyskoteki. Nie ma koncertów i imprez młodzieżowych. Zamarło życie studenckie, które przecież w Toruniu tętniło. Odpadły kursy do przychodni, na rehabilitację i podobne. Wreszcie - sprawa szkół. Taksówkarze dzięki nim mieli zarówno zlecenia stałe (codzienny dowóz ucznia na lekcje), jak i doraźne kursy rodzica z dzieckiem. To wszystko skutkuje spadkiem obrotów o ponad 50 procent - podsumowała.

Ci taksówkarze, którzy w branży zostali i ci, którzy do niej w pandemii dobili wiedzą, że "inni mają gorzej". Każdy z naszych rozmówców podkreśla jednak, że naprawdę lżej by mu się pracowało, gdyby nie musiał zmagać się z mitem "milicjanta na emeryturze". Większość z racji wieku nawet do niego nie pasuje.

PS Imiona niektórych kierowców zostały zmienione.

Małgorzata Oberlan

Komentarze

2
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Mark

Po co dodawać komentarze jak "dziennikarka" je usuwa.

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.