Płyta w podzięce za urodzenie syna? To walentynkowy prezent Marcina Wyrostka [WIDEO]

Czytaj dalej
Fot. Maciek Gapiński
Ola Szatan

Płyta w podzięce za urodzenie syna? To walentynkowy prezent Marcina Wyrostka [WIDEO]

Ola Szatan

Dzięki naszemu dziecku znów wierzymy w Mikołaja – mówi Marcin Wyrostek, który swoją nową płytę zadedykował żonie, Alicji. Album „For Alice” ukaże się 14 lutego. Tego samego dnia ich syn skończy pół roku.

O tym, że nowa płyta Marcina Wyrostka będzie nosić tytuł "For Alice" jego żona dowiedziała się... z telewizji. - Kiedy Marcin pojawił się w programie "Dzień dobry TVN" to znajomi zaczęli dzwonić i gratulować, że jego nowy album będzie dedykowany mojej osobie - wspomina Alicja. - Bardzo mnie to ucieszyło i mam nadzieję, że płyta będzie rozchwytywana - dodaje żona akordeonisty.

Zaczęło się od "osiemnastki"
Drogi Ali i Marcina przecięły się już w szkole podstawowej w Jeleniej Górze.
- To jednak nie zakodowało mi się w głowie - mówi Marcin. Pamięta jednak okoliczności pierwszego spotkania, które nastąpiło później. - Ala w chuście na głowie. Jechała na rowerze obok mojego domu. Pomyślałem sobie: "jaka szalona dziewczyna". Okazało się, że jechała do naszej wspólnej koleżanki, która mieszkała niedaleko mnie - wspomina. Ala z kolei zwróciła na niego uwagę już w podstawówce. Zresztą nie było to trudne.

- Jak to Marcin, wszędzie było go pełno. Brał udział we wszystkich apelach, imprezach szkolnych. Prowadził je lub sam na nich grał. Już wtedy stwierdziłam, ze to musi być fajny i bardzo pozytywny chłopak. Ale byliśmy strasznie młodzi i nikt nie myślał o przyszłości - dorzuca żona artysty.

Kluczowy moment pojawił się w liceum. Wspólna znajoma zaprosiła ich na "osiemnastkę". A wiadomo, "osiemnastki" zwykle odbywały się w soboty, czyli w dniu, gdy Marcin zwykle był zajęty, bo grał. Tym razem było inaczej. 16 października. Jedyny wolny termin. - Marcin złapał mnie na przerwie między lekcjami i zaproponował, abyśmy poszli wybrać prezent koleżance. Tak też zrobiliśmy, a potem przesiedzieliśmy 5-6 godzin w jakimś klubie, pijąc sok i rozmawiając o wszystkim. I tak już zostało - wspomina Ala.

Akordeonista szybko przywołuje jeszcze jedną sytuację. - To był śmigus-dyngus, który Ala ledwo przeżyła. Ala sama się narażała. Bo szła sama do kościoła chodnikiem obok mojego domu. Tymczasem my z kolegami mieliśmy już przygotowane wiadra. I jak ją dorwaliśmy, to już nigdzie nie doszła - śmieje się Wyrostek.

Zaręczyny w Krakowie
Alicja jest o rok młodsza od Marcina. Po maturze muzyk wybrał się na studia do Akademii Muzycznej w Katowicach. Ona została w Jeleniej Górze. - To był ciężki rok. Marcin nie miał za dużo czasu. Kiedy przyjeżdżał, zwykle miał jakąś pracę w Jeleniej Górze, albo wpadał dosłownie na chwilę, bo zaraz musiał wracać na studia. Ale to był też decydujący rok dla nas. Dużo rozmawialiśmy o tym, co dalej, co robimy. Jak to nasze życie ma wyglądać. Zdecydowaliśmy, że jak mamy być razem, to ja muszę się "poświęcić" i wybrać uczelnię w Katowicach. Wiedziałam, że największą pasją Marcina jest muzyka i koncertowanie. A to wiązało się z tym, że sporo czasu przebywał poza domem - mówi Ala.

Ona marzyła o Krakowie. Chciała tam studiować. Ale stwierdziła, że Marcin jest najważniejszy i wybrała studia na wydziale filologicznym na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Kraków pojawił się natomiast w innych, bardzo ważnych dla nich okolicznościach. W Krakowie się zaręczyli. Wiedzieli, że ślub odbędzie się w Jeleniej Górze.

- Tam była cała rodzina. Mieliśmy też upatrzony taki mały kościółek, gdzie odbywały się wszystkie istotne uroczystości rodzinne. Tam też był znajomy ksiądz, chcieliśmy, aby on udzielił nam sakramentu - zdradza Ala. Pobrali się 21 kwietnia 2007 roku. Są zgodnym małżeństwem. Marcin podkreśla, że gdyby nie Ala to nie byłby takim człowiekiem, jakim jest teraz. - Ona mnie uporządkowała. Jest moim krytykiem muzycznym i doradcą życiowym. Najbliższą osobą. Spędziliśmy ze sobą prawie połowę życia. To też kształtuje charakter - wylicza akordeonista.- Ala zawsze na mnie czekała jak siedziałem na uczelni, czy po koncertach wracałem w nocy, a potem rano wychodziłem na jakąś audycję. Zawsze była cierpliwa i wyrozumiała - dodaje.

A czy Marcin bywa nieznośny podczas pracy?
- Nie. Jest spokojny i opanowany. To mnie zdarzało się przenosić pracę do domu, jestem takim nerwowym typem. Marcin dużo też pracował, kiedy nie było mnie w domu, bo pracowałam przez 8 godzin - wspomina Ala. Kiedy Marcin nagrywał materiał demo po wygranym programie "Mam Talent" już wtedy powstało pierwsze dzieło dla żony, utwór "Tango for Alice". - Pamiętam jak zapisywał pierwsze nuty, a ja siedziałam w dużym pokoju i podsłuchiwałam, co on tam tworzy. Początkowo nie pozwalał mi wchodzić do siebie, póki nie skończył utworu. Przedstawiał mi dopiero efekt - zdradza żona artysty.

Znów wierzymy w Mikołaja
Pół roku temu spełniło się marzenie Marcina i Ali. Urodził się im syn Mikołaj. O tym, że będzie tatą, akordeonista dowiedział się po jednym z koncertów. To było "Kolędowanie z Dwójką", program realizowany w zabrzańskim Domu Muzyki i Tańca. - Ala była na nim, moi rodzice też przyjechali. Pamiętam, że to był ciężki tydzień, bo dużo rzeczy trzeba było ogarnąć. Byłem kierownikiem muzycznym koncertu, sam go też prowadziłem - mówi Marcin. Po imprezie Ala pojechała do domu, Marcin jeszcze musiał zostać. W pewnym momencie kolega z zespołu podał mu telefon. Dzwoniła Ala. - Zaczęła płakać. W pierwszej chwili pomyślałem, że rozbiła się gdzieś samochodem. Miała roztrzęsiony głos, a ja czarne myśli w głowie - opowiada Marcin. Tymczasem okazało się, że ich syn jest już w drodze. - Dowiedzieliśmy się o tym przed świętami. I dzięki dziecku znów wierzymy w Mikołaja - uśmiecha się muzyk.

Z żoną nie myśleli, że narodziny dziecka wywołają aż taką rewolucję
- Zakładaliśmy, że dalej tak samo będę grał, fruwał. Ala też... I dalej fruwamy, ale dookoła Mikołaja. On jest największym sensem życia. Ostatnio jak byłem w Irlandii, gdzie kręciliśmy teledysk do nowego utworu, znalazłem dla niego taką koszulkę "The Boss". Bo Mikołaj rządzi - dodaje.

Płyta "For Alice" jest podziękowaniem dla Ali za syna i za to, że jest przy Marcinie od tylu lat. - Ważnym elementem zawsze było zaufanie, które jest między nami. I to, że się tak świetnie dogadujemy. Bez emocji, które nas łączą, nie byłoby tej płyty. I wielu innych rzeczy. Każdą wolną chwilę staramy się spędzać razem. Wiadomo, zajęcia zajęciami, ale fajnie też jest być razem w życiu. Tak po prostu - dodaje Marcin Wyrostek.

Walentynki w rytmie argentyńskiego tanga
To tytuł koncertu promującego najnowszą płytę Marcina Wyrostka "For Alice", który odbędzie się 14 lutego o godzinie 19.00 w katowickim Spodku. Będzie to spektakl muzyczno-taneczny "Marcin Wyrostek Music & Dance Show - Symfonicznie" z udziałem Orkiestry Aukso pod batutą Marka Mosia, oraz gwiazd polskiej telewizji: Anny Głogowskiej, Jana Klimenta (Taniec z Gwiazdami), oraz Tomasza Barańskiego z (You Can Dance), oraz wokalistów - Marcina Jajkiewicza (Jaka To Melodia) i Katarzyny Moś ( Must be The Music).

Bilety: 100 zł / 80 zł / 60 zł

SPOTKANIE W EMPIKU
Wcześniej, bo o godzinie 16.00, Marcin Wyrostek będzie promować swoją nową płytę w katowickim Empiku (ul. Chorzowska 107).

Ola Szatan

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.