Pistolet w szufladzie ze zgodą od starosty

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Ewa Andruszkiewicz

Pistolet w szufladzie ze zgodą od starosty

Ewa Andruszkiewicz

Nad zmianą ustawy o broni i amunicji pracują posłowie Kukiz‘15. - Obecnie jesteśmy najbardziej rozbrojonym społeczeństwem w całej Unii Europejskiej. Najwyższy czas to zmienić - twierdzą.

Nowelizacja przepisów, szykowana przez posłów Kukiz‘15 i popierana przez członków Stowarzyszenia Ruch Obywatelski Miłośników Broni, zakłada, że pozwolenia na broń, zamiast policji, wydawaliby starostowie. Posłowie tłumaczą, że obecnie dostęp do broni, nawet w przypadku zagrożenia życia czy zdrowia, jest bardzo utrudniony. Nie tylko dlatego, że funkcjonariusze nie mają obowiązku podawania argumentacji decyzji o odmowie wydania pozwolenia, ale też odwołanie się od niej nie jest możliwe.

- Przesunięcie kompetencji o wydawaniu pozwoleń na broń z policji na ręce starosty pozwoli na odejście od tzw. policyjnej uznaniowości - tłumaczy „Dziennikowi Bałtyckiemu” Magdalena Błeńska, poseł Kukiz‘15 na Pomorzu. - Także obywatelom, którzy rzeczywiście są w sytuacji zagrożenia życia czy zdrowia, np. są zastraszani, policja często odmawia wydania pozwolenia na broń do ochrony osobistej, gdyż przeciętny obywatel nie jest w stanie udowodnić policji, że zagrożenie jest stałe, realne i ponadprzeciętne. Są to poważne mankamenty w dostępie Polaków do broni - dodaje Błeńska.

Co więcej, zdaniem posłów jesteśmy obecnie najbardziej rozbrojonym społeczeństwem w całej Unii Europejskiej. Potwierdzają to policyjne statystyki. W ciągu całego zeszłego roku pomorscy funkcjonariusze wydali zaledwie... cztery pozwolenia na broń w celu ochrony osobistej.
- Polacy mają mniej broni niż Czesi, Niemcy, Skandynawowie czy obywatele krajów bałtyckich, a nasze położenie geopolityczne wcale nie jest dla nas przecież korzystniejsze niż dla powyższych krajów. Najwyższy czas, żebyśmy w ilości posiadanej broni, chociażby dorównali pozostałym krajom europejskim - mówi dalej w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” poseł Błeńska.

Zdania ekspertów na temat planowanych zmian w ustawie o broni i amunicji są skrajnie podzielone. Zgadza się z nimi na przykład Andrzej Mroczek z Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas, tłumacząc, że policja wydaje dziś pozwolenia na broń wyłącznie na podstawie swojej subiektywnej oceny.

- Sam posiadam pozwolenie na broń palną, bojową, do ochrony osobistej, ale faktycznie procedury są zbyt restrykcyjne. Nawet osoba, która przedstawi racjonalne argumenty, musi się liczyć z odmową - przyznaje Andrzej Mroczek. - Obecne przepisy stwarzają pole do nadużyć ze strony policji. Jej ocena argumentów jest subiektywna i nierzetelna. Nie ulega wątpliwości, że gdyby wydawaniem pozwoleń na broń zajął się organ administracyjny, istniałaby możliwość odwoławcza, co byłoby dużym plusem. Jeżeli dana osoba spełnia wszystkie warunki, nie była nigdy karana i jest zdrowa psychicznie, nie powinno się jej odmawiać pozwolenia na broń. Argumenty funkcjonariuszy, że przy częstszym wydawaniu pozwoleń zwiększyłaby się liczba przestępstw z użyciem broni nie trafiają do mnie. W Szwajcarii prawie co drugi obywatel posiada broń, a liczba przestępstw nie wzrasta. Skłaniałbym się ku temu, żeby jakiś element zależności od policji pozostał, ale aby głos decydujący należał rzeczywiście do starostów - przekonuje Mroczek.

Inaczej na całą sytuację patrzą psychologowie. Obawiają się, że po zmianie przepisów, broń będzie trafiać w niepowołane ręce.

- Sprowadzenie wydawania pozwoleń na broń do czynności administracyjnych niesie ze sobą ogromne ryzyko. Może się zdarzyć tak, że starostowie, którzy nie mają ani uprawnień, ani możliwości, ani wiedzy, nie wychwycą zaburzeń psychicznych części osób, ubiegających się o pozwolenie na broń - wyjaśnia Marek Gałązka, gdański psycholog. - Po zmianie przepisów najprawdopodobniej wzrósłby wskaźnik użycia broni. Uważam, że obecny system, nawet jeżeli wymaga usprawnień, eliminuje możliwość posiadania broni przez osoby do tego nieuprawnione - dodaje.

A co na temat planowanych zmian sądzą sami zainteresowani? Budzą one w nich nie tylko zdziwienie, ale wręcz przerażenie. Wspólnym głosem pomorscy starostowie przyznają, że brakuje im zarówno środków, jak i umiejętności do wydawania pozwoleń na broń. Nie chcą na siebie brać tak dużej odpowiedzialności, a sprawa jest skomplikowana.

- Jestem już bardzo zaniepokojony propozycją posłów. Wydawanie pozwoleń na broń wymaga nie tylko specjalistycznej wiedzy. Potrzebna jest do tego także specjalistyczna opinia lekarzy. Nie wiem jakby to miało wyglądać, nie wiem, skąd wziąć na to pieniądze, nie jestem na to przygotowany - mówi otwarcie Stefan Skonieczny, starosta powiatu gdańskiego.

- Jeśli zmiany faktycznie miałyby wejść w życie, trzeba by przeznaczyć ogromne środki na szkolenia dla starostów - dodaje Leszek Waszkiewicz, starosta powiatu bytowskiego. - Do wydania pozwolenia na broń konieczne jest przeprowadzenie całego cyklu badań. Osobiście jestem przeciwnikiem swobodnego posiadania broni, dlatego uważam, że obowiązujące dziś procedury są wystarczające i byłbym raczej za ich utrzymaniem.

Starostowie zauważają też fakt, że nie mają i prawdopodobnie nigdy nie będą mieć dostępu do baz danych, który to dostęp posiadają funkcjonariusze policji. - Pomysł jest zupełnie wzięty z księżyca. Nie jesteśmy do tego ani przygotowani, ani predysponowani - mówi Janina Kwiecień, starosta kartuski. - Jeśli wydawaniem pozwoleń rzeczywiście miałyby się zająć samorządy, to powinny się tym zająć nie powiaty, a gminy, które lepiej znają swoich mieszkańców. Najlepiej jednak, gdyby zostało tak jak jest do tej pory.

Policyjne statystyki

W ciągu całego zeszłego roku mundurowi z Pomorza wydali zaledwie 4 pozwolenia na broń w celu ochrony osobistej i ani jednej w celu ochrony innych osób i mienia. Najwięcej, bo aż 284 pozwolenia wydali w 2015 roku w celach łowieckich i 224 - w celach sportowych. Sporo, bo 146 pozwoleń wydano z kolei w celach kolekcjonerskich. Po jednym pozwoleniu na broń wydano w celach: pamiątkowym, dydaktycznym, badawczym i edukacyjnym. Trzy - na cele szkoleniowe i dwa - w celach rekonstrukcji historycznej.

Ilu osobom odmówiono?
W 2015 roku Wydział Postępowań Administracyjnych wydał w naszym regionie 20 decyzji odmawiających wydania pozwolenia na broń.

Bez komentarza...
Proponowanych przez posłów zmian funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku komentować nie zamierzają. (EA)

Jak jest w Europie

W Niemczech przepisy są, tak jak w Polsce, restrykcyjne
Pochodzą z 2003 r. i zostały wprowadzone po masakrze w szkole w Erfurcie w 2002 r., gdzie 19-letni uczeń zastrzelił 17 osób. Pozwolenie tylko na broń sportową można uzyskać po 21 roku życia, konieczne są badania psychologiczne. Władze mogą sprawdzać, czy broń jest przechowywana zgodnie z prawem.

We Włoszech zezwolenie może otrzymać obywatel niekarany, który spełnia wymagane kryteria psychofizyczne.
Konieczne jest przedstawienie dwóch zaświadczeń lekarskich i świadectwa potwierdzającego umiejętność posługiwania się bronią.

We Francji prawo wyróżnia aż 8 rodzajów broni.
Pozwolenie na broń w celu ochrony osobistej wymaga przejścia żmudnej procedury. Dużo łatwiej jest uzyskać broń dla celów myśliwskich.

Najwięcej broni w Europie mają Norwegowie i Szwajcarzy.
W tym pierwszym kraju wystarczy skończyć 18 lat i zdeklarować, że potrzebna nam broń do polowania.

Ewa Andruszkiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.