Pisanki i kraszanki: magia, miłość, życie i odrodzenie

Czytaj dalej
Fot. Fot. Tomasz Ho£Od / Polska Press
Kinga Czernichowska

Pisanki i kraszanki: magia, miłość, życie i odrodzenie

Kinga Czernichowska

Kiedyś wierzono, że mają magiczną moc. Jajka, symbol życia i odrodzenia, wręczano z okazji Wielkiej Nocy osobom, które budziły naszą sympatię. Te w kolorze czarnym trafiały do rąk dostojników: księży, lekarzy, sędziów.

Tradycja dekorowania jajek często przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Ola i Marta są już piątym pokoleniem, które kontynuuje ten obyczaj. Artystyczną pasją zaraziła je mama, Maria Kieleczawa, jedna z najbardziej znanych pisankarek w Polsce. Pisankarek - tak właśnie określa się kobiety zdobiące jajka. Mężczyźni to pisankarze. Ale ich w tej dziedzinie jest znacznie mniej. Pośród nielicznych można wymienić Artura Pędziwiatra. To samouk, inspiracje czerpie z książek etnograficznych.

Jednym z powodów, dla których pisankarstwo to domena kobiet, jest zapewne to, że sztuka zdobienia jajek wymaga ogromnej wprost cierpliwości. Maria Kieleczawa na udekorowanie jednej pisanki poświęca od jednego do pięciu dni. Najmniej czasu potrzebuje na wykonanie łemkowskich.

Tradycja dekorowania jaj wielkanocnych była wśród Łemków obecna od wielu lat. W tamtejszej społeczności krążą nawet legendy o tym, skąd wziął się ten zwyczaj. Jedna z nich mówi, że w chwili, gdy Chrystusa przybito do krzyża, z jego ran ciekła krew, która ścinała się w jajka o czerwonej barwie. Stojąca pod krzyżem Matka Boska płakała, a jej łzy tworzyły wzory na skorupkach. Te pierwsze pisanki pozbierała Marta, a Matka Boska miała je rozdać dzieciom, aby dzieliły się miłością.

- Pisanki łemkowskie charakteryzują się specyficzną kolorystyką. Najczęściej używane kolory to: czerń, czerwień, bordo i fiolet. Pisanki są wtedy jedno-, dwu- lub trójbarwne, powstają na nich takie wzory, jak jaskółki, stópki czy kółka (łemkowskie koliczka) - opowiada Maria Kieleczawa.

Malowano też spirale (rozetę będącą symbolem słońca), wianuszki (symbol dziewczęcej niewinności i wierności), a nawet swastykę (był to ornament w kształcie równoramiennego krzyża o złamanych ramionach). Łemkowie tworzyli swoje pisanki na stojąco obok pieca, gdzie ogrzewał się wosk.

Pisanki łemkowskie są zazwyczaj bardzo ciemne. - Czarne były przeznaczone dla dostojnych ludzi. Wręczaliśmy je na przykład cioci i matce chrzestnej, aptekarzowi, lekarzowi albo księdzu. W tym roku dałam taką pisankę swojej pani stomatolog - opowiada Maria Kieleczawa, która pisanki łemkowskie tworzy od czterdziestu lat. - W dzieciństwie, kiedy mieszkaliśmy w Przemkowie, tworzyliśmy tych pisanek tak dużo, że się nimi rzucaliśmy. Nie było natomiast u nas zwyczaju stukania się jajkami wielkanocnymi - opowiada znakomita pisankarka.

Stukanie się jajkami to tzw. walatka - zabawa wielkanocna polegająca na tym, że dwie osoby stukają się jajkami. Wygrywa ta, której jajko nie pęknie. Pani Maria od 1995 roku tworzy także pisanki huculskie. To jest - jak mówi - wyższa szkoła jazdy. Wykonanie jednej techniką batikową zajmuje nawet cztery-pięć dni.

- Te pisanki też mają specyficzną kolorystykę. Tu wykorzystuje się biel, żółć, pomarańcz, czerwień i czerń. Ważne są kontrasty. Ta technika polega na „pisaniu” motywów zdobniczych na jajku odpowiednim narzędziem zamoczonym w rozpuszczonym wosku. Do wykonania jednej pisanki wykorzystuję pióro ze stalówką z obsadką. Zamaczam w gorącym wosku i „piszę”. Czasem potrzeba pięciu stalówek różnej grubości, by uzyskać upragniony wzór. Potem zanurza się jajko w barwniku, pozostawia się je na 12 godzin, dlatego to tyle trwa. Po usunięciu wosku ukazuje nam się biały ornament na jednokolorowym tle. Wosk jest swego rodzajem izolatorem dla barwnika - tłumaczy pani Maria.

Jak dodaje, by otrzymać wielobarwną batikową pisankę, należy kilkakrotnie nakładać wosk na powierzchnię jajka, „dopisując” nowe elementy wzoru, a następnie zanurzać jajo kolejno w różnych barwnikach. Istotne jest również to, by zaczynać barwienie od farby najjaśniejszej, a kończyć- na najciemniejszej.

Pisanki wykonane przez Marię Kieleczawę można oglądać w wielu muzeach (nie tylko w Polsce, zobaczymy je też chociażby w Muzeum Saksońskiej Sztuki Ludowej z Kolekcją Marionetek w Dreźnie). Jej dzieła zdobią też stoły wielkanocne papieża Franciszka. W 2015 roku pani Maria przekazała je na ręce Włodzimierza Juszczaka, biskupa wrocławsko-gdańskiej eparchii Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, a ten zawiózł je do nuncjusza apostolskiego w Warszawie. Później papież Franciszek podziękował za życzenia wielkanocne i podarunek. - Dla mnie pisankarstwo to druga praca, odskoczna, terapia. W ten sposób się leczę. Wiem: „leczenie” to złe słowo. Ale to jest bardzo ważne, by mieć w życiu „drugą pracę”. Taką, przy której można na chwilę zapomnieć o codziennych obowiązkach - puentuje artystka. - Przy tworzeniu pisanek odpoczywam.

Pisankarską pasję ma w sobie również Maria Maciak z Opola. Do tworzenia pięknych jajek wielkanocnych wykorzystuje... sitowie. Zbiera je sama, wybierając się na podmokłe tereny i bagniska w okolicach Opola.

- Ścina się to sitowie, a potem trzeba wyciągnąć ze środka jego rdzeń. To właśnie ten rdzeń wykorzystuje się przy tworzeniu pisanek. I tak jaja okleja się sitowiem, a między jasne pasma wkłada kolorowe nitki. Tradycja mówi, że powinno się je wziąć z ubrań osoby zmarłej. Dawniej wierzono, że skoro jajko to symbol życia, to wykorzystanie nici z ubrania zmrarłej osoby sprawi, że otrzyma ona „nowe życie” - wyjaśnia Maria Maciak.

Prace zaczynają się już jesienią, a więc jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia. To wtedy, najlepiej już w październiku, trzeba zacząć zbierać sitowie. Wzór na jajkach wielkanocnych nie powinien być skończony. Jego nieskończoność to symbol życia i miłości.

- Inną metodą, łatwiejszą, bo tak uczę dzieci podczas warsztatów, jest wytrawianie koloru naturalnym kwasem. W ten sposób można uzyskać wielobarwny ornament na białym tle. Wystarczy wykorzystać kwas z kapusty kiszonej, kiszonych ogórków albo po prostu ocet - dodaje pani Maria. - Patyczek moczymy w occie i rysujemy wzór.

Z kolei Barbara Szczodrak z Wrocławia wykorzystuje przy tworzeniu pisanek technikę rytowniczą. Wzory wydrapuje za pomocą wierteł dentystycznych. - Na mniejszych jajkach można stworzyć kwiaty, większe dzieli się na dwa liczka. Trzeba to wszystko robić bardzo delikatnie, bo jedno zarysowanie jajka i cała praca idzie na marne - uśmiecha się pani Barbara, która tradycji dekorowania jajek nie wyniosła wcale z domu. - Zawsze ciągnęło mnie do malowania, pisankarstwo przyszło więc samo z siebie. Zaczynałam od wydrapywania na kurzych jajkach, ale kiedy po dwóch latach takie jajko pękło, zapach był okropny, więc zaczęłam bawić się wydmuszkami. Z czasem zwykłe pisanki przerodziły się w artystyczne prace.

Dziś do tworzenia swoich dzieł wykorzystuje jajka kacze, gęsie, a nawet strusie. Do tych ostatnich potrzeba specjalnej maszyny protetycznej, bo zwykłe wiertła dentystyczne nie dają rady. Za artyzmem kryje się jednak coś więcej. Prof. Irena Stasiewicz-Jasiukowa, kolekcjonerka pisanek, pisze: „Czy pisanki mogą stać się opowieścią o życiu ludzkim? Mogą, jeśli są dla nas czymś więcej niż tylko pięknym rękodziełem”.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Wrocławskiej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Wrocławskiej
  • codzienne e-wydanie Gazety Wrocławskiej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Kinga Czernichowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.