Panie prezydencie, niech Pan ułaskawi radnego PiS

Czytaj dalej
Fot. Janusz Wójtowicz
Marcin Rybak

Panie prezydencie, niech Pan ułaskawi radnego PiS

Marcin Rybak

Jerzy G. jest oskarżony o pomoc w próbie wyłudzenia przeszło 12 milionów złotych z wrocławskiej Południowo-Zachodniej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo Kredytowej (SKOK). W przyszłym roku minie dziesięć lat od wydarzeń, które stały się powodem jego oskarżenia. Od pięciu lat sprawa jest w sądzie. Dwukrotnie Jerzy G. był uniewinniany - ostatnio prawie rok temu.

Prezydent Andrzej Duda ma okazję przeciąć spór między dwoma sądami we Wrocławiu, których sprzeczne stanowiska uwikłały Jerzego G. w wieloletnią batalię sądową. Przypomnijmy, że prezydent Duda ułaskawił Mariusza Kamińskiego, obecnego szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, zanim w jego sprawie zapadł prawomocny wyrok. Niedawno Sąd Najwyższy uznał, że prezydent wykroczył poza konstytucyjne kompetencje, lecz przedstawiciele kancelarii prezydenta RP twierdzą, że to Sąd Najwyższy nie ma racji.

Dlaczego sprawa Jerzego G. jest warta interwencji prezydenta Andrzeja Dudy? Wojewódzki radny Prawa i Sprawiedliwości został uniewinniony przez Sąd Okręgowy we Wrocławiu. Ten wyrok uchylił Sąd Apelacyjny we Wrocławiu. Przeprowadzono ponowny proces i Sąd Okręgowy znów uniewinnił Jerzego G. I tym razem Sąd Apelacyjny uznał, że orzeczenie jest nieprawidłowe. Będzie zatem trzeci proces w tej samej sprawie i trudno oczekiwać, że nastąpi jakiś przełom.

Co takiego zrobił Jerzy G.? Będąc we władzach wrocławskiej Południowo-Zachodniej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo Kredytowej (SKOK), podpisał dokumenty, na podstawie których sprytny adwokat z Wielkopolski próbował później wyprowadzić z tej Kasy 12 milionów złotych. Na szczęście bezskutecznie.

Jerzy G. tłumaczył później, że został wprowadzony w błąd i sądził, że dzięki podpisaniu dokumentów zdoła uchronić Kasę przed wprowadzeniem zarządu komisarycznego i upadkiem. Fakty są takie, że to sam Jerzy G. zawiadomił Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego o całym przekręcie i opowiedział o wszystkim dziennikarzom, nie zatajając swojej roli w tej sprawie.

Sąd Okręgowy dwukrotnie uznał, że jego wyjaśnienia są wiarygodne i uniewinnił od zarzutu udziału w przestępstwie. Co więcej, jeden z prokuratorów znających szczegóły tej sprawy powiedział dziennikarzowi naszej gazety, że Jerzy G. sprawia na nim wrażenie uczciwego człowieka. W tej sytuacji upór Sądu Apelacyjnego może się wydawać niezrozumiały.

Panie prezydencie, być może Jerzy G. zasługuje na Pańską interwencję i ułaskawienie?

Do feralnych wypadków doszło jesienią 2008 roku. Mecenas Tomasz T. i związani z nim ludzie, dziś prawomocnie skazani, przekonali radnego do udziału w akcji, którą przedstawiono mu jako ratunek dla SKOK. Kasa była zagrożona wprowadzeniem zarządu komisarycznego. Zawarto kontrakt na obsługę prawną z kancelarią mecenasa T. oraz na świadczenie usług reklamowych z firmą powiązaną z nim. Tych umów radny nie podpisywał. Podpisał akt notarialny ułatwiający mecenasowi wyprowadzenie ze SKOK pieniędzy. Przekonywano go, że to fortel. Że dokument ułatwiający egzekucję nie zostanie wykorzystany, a dzięki niemu nie dojdzie do wprowadzenia zarządu komisarycznego. Tyle że zarząd komisaryczny i tak wprowadzono.

Fortel polegać miał na tym, że Kasa Krajowa, nadzorująca wszystkie SKOK-i, miała się przestraszyć groźby potężnej finansowej straty i nie wprowadzić zarządu.

Sąd Apelacyjny zwrócił uwagę, że gdy zarząd komisaryczny już działał, Jerzy G. na-pisał oświadczenie, że nie zaciągał żadnych zobowiązań. W ten sposób, według Sądu Apelacyjnego, zataił informacje o podpisanych aktach notarialnych. Sąd Apelacyjny wy-tknął też Jerzemu G., że zwlekał z zawiadomieniem o przestępstwie trzy miesiące.

W tym czasie mecenas Tomasz T. i związani z nim ludzie próbowali wyegzekwować 12 mln zł z kasy Południowo-Zachodniej. Ten manewr się nie powiódł i Kasa żadnych pieniędzy nie straciła.

Razem z radnym Jerzym G. na ławie oskarżonych zasiadły dwie inne osoby też wykorzystane do pomocy w przekręcie. One również dwukrotnie zostały uniewinnione.

Główny organizator przekrętu, radca prawny Tomasz T., jest już dawno prawomocnie skazany. Usłyszał wyrok: cztery lata więzienia.

Marcin Rybak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.