Pani Beata, posłanka od programu "deportacja plus"

Czytaj dalej
Fot. 123RF
Marcin Darda

Pani Beata, posłanka od programu "deportacja plus"

Marcin Darda

Czy gdyby rządziła Polską, deportowani byliby "ateiści, prawosławni i muzułmanie"? Posłanka z Pajęczna twierdzi, że jej słowa wyrwano z kontekstu i zmanipulowano.

Czy Polska deportuje tych, którzy „nie uznają ważnych dla Polaków wartości”? Gdyby decyzja należała do Beaty Mateusiak-Pieluchy, posłanki PiS z Pajęczna, to kto wie... Po jej głośnym tekście na portalu wpolityce.pl jedni jej pomysły ochrzcili jako program "Deportacja+", inni ironicznie zaczęli wybierać kraje, do których chcieliby być deportowani, jeszcze inni przypominają, że Polska nie jest państwem wyznaniowym i wytykają posłance, że "nie zna polskiej konstytucji, która gwarantuje wolność sumienia i religii." Powinniśmy wymagać od ateistów, prawosławnych czy muzułmanów oświadczeń, że znają i zobowiązują się w pełni respektować polską Konstytucję i wartości uznawane w Polsce za ważne” natomiast „niespełnianie tych wymogów powinno być jednoznacznym powodem do deportacji” - to fragment przemyślenia posłanki po filmie „Wołyń”...

Gdy w internecie rozpętała się burza związana z jej słowami, napisała oświadczenie. Ale o tym później.

Etap starosty do końca nie zamknięty...

Kim jest posłanka, która swoimi refleksjami przyćmiła nawet gabinet cieni PO przedstawiany przez Grzegorza Schetynę? Zanim napisała swój felieton, słyszało o niej niewielu spoza PiS.

Z Jarosławem Kaczyńskim współpracowała jeszcze za czasów Porozumienia Centrum. Była jednym z założycieli tej partii, pełniła funkcję sekretarza zarządu wojewódzkiego PC w Sieradzu.

- Prezes zawsze mówi o mnie, że jestem młodą kobietą, ale jego starą towarzyszką. To mi schlebia, chociaż nie do końca się zgadzam. Nigdy nie zmieniałam opcji, zawsze trwałam przy prezesie Kaczyńskim, który dla mnie jest mężem stanu - mówiła nam krótko po wyborach w 2015 r.

Pani Beata, posłanka od programu "deportacja plus"
Zanim Beata Mateusiak-Pielucha trafiła do Sejmu była radną, wójtem i starostą w Pajęcznie

To właśnie bezpośrednie wstawiennictwo prezesa PiS miało walnie przyczynić się do sukcesu wyborczego Beaty Mateusiak-Pieluchy. Dostała bardzo dobre, 3. miejsce w okręgu sieradzkim. Zdobyła ponad 12 tys. głosów i została pierwszym posłem z powiatu pajęczańskiego po 1989 r.

- Przed wyborami powiedziałam prezesowi Kaczyńskiemu, że jeżeli widzi mnie w parlamencie, to musi mi dać wyższe miejsce. Cieszę się, że mimo różnych przeciwności, dał mi szansę - komentowała tuż po wyborach.

Studiów nie ukończyła i nie tłumaczy dlaczego. Była radną, wójtem i starostą. Ten etap samorządu powiatowego, choć od roku jest w Sejmie, nie jest jeszcze zamknięty w politycznym CV pani poseł. Na karku ma proces karny, który posuwa się dość mozolnie od blisko czterech lat. Dotyczy nieprawidłowości przy realizacji projektu „Termomodernizacja obiektów oświatowych w powiecie pajęczańskim”, dotowanego z funduszy UE. Oprócz Mateusiak-Pieluchy, która wtedy była starostą pajęczańskim, zarzuty usłyszało siedem osób. Od momentu skierowania aktu oskarżenia przez Prokuraturę Okręgową w Sieradzu do lipca br. miało się odbyć ponad 30 rozpraw. Tylko na dwóch udało się przeprowadzić czynności procesowe. W większości przypadków podstawą odroczeń były zwolnienia zdrowotne, zdarzały się też kolizje z posiedzeniami parlamentu. - Nie przeze mnie się to wszystko wydłuża. Zwolnienie zdrowotne miałam tylko jedno. Jeśli chodzi o posiedzenia Sejmu, to przekazałam sądowi ich wykaz - zapewniała niedawno posłanka.

W efekcie działań CBA i powtórnej kontroli Urzędu Marszałkowskiego powiat pajęczański musiał zwrócić 2,5 mln zł i zapłacić odsetki. Wynikało to z naruszenia prawa zamówień publicznych. Z kolei zarzuty prokuratorskie dotyczą m.in. przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków, jak przedkładanie nierzetelnych dokumentów. Na rozpoczęcie procesu trzeba było czekać 2,5 roku.

Zyskują ludzie Brudzińskiego...

Są też teorie, i to wewnątrz PiS, że jej felieton to pogoń za traconym politycznym znaczeniem. Dwa tygodnie temu Mateusiak-Pielucha została odwołana ze stanowiska pełnomocnika okręgu łódzkiego PiS (Łódź, powiaty łódzki wschodni i brzeziński). Posłankę z Pajęczna zastąpiła posłanka PiS z Łodzi Joanna Kopcińska. I powiadają, że to efekt przestawienia wajchy przez prezesa Kaczyńskiego. Wpływy tracą ludzie Adama Lipińskiego, a do gry wchodzą mocniej ci od Joachima Brudzińskiego. O Mateusiak-Pielusze mówiło się w PiS, że należy do ekipy Lipińskiego i Dawida Jackiewicza, byłego już ministra Skarbu Państwa. Gdy ten duet był mocny mocna była i Mateusiak-Pielucha, której przypisuje się transfery działaczy PiS z Działoszyna i Pajęczna do PGE GiEK (do koncernu tego należą m.in. bełchatowska kopalnia i elektrownia). Człowiek Mateusiak-Pieluchy został prezesem powiązanych z PGE spółek Elbest i Elbest Security, inny zaś szefem działu HR w elektrowni, kolejny podobne stanowisko dostał w PGE GiEK, jeszcze inny został wiceprezesem spółki RAMB, też należącej do PGE. Nawet były kierowca posłanki ze starostwa w Pajęcznie jest dziś szoferem jednego z członków zarządu PGE GiEK, a i wicewojewoda łódzki to też jej człowiek...

Nazywają mnie faszystowską k...

Gdy o jej felietonie zrobiło się głośno, posłanka napisała oświadczenie. Prosi, by jej tekst przeczytać ze zrozumieniem.

„(...) napisałam o problemie związanym z zagrożeniem, jakie stanowi coraz większa ilość pracujących i żyjących w Polsce imigrantów, od których, moim zdaniem, należy wymagać poszanowania naszych praw i wartości, jak od każdego gościa, który chce przebywać w naszym domu. Nie ma to nic wspólnego z katolicyzmem czy innym wyznaniem. (...) nazywanie mnie w hejtach faszystowską kurwą to kiepski sposób na dyskusję”.

Później posłanka przestała odbierać telefony. Nam jednak udało się z nią porozmawiać.

- Całe zamieszanie zrobiono z jednym zdaniem wyrwanym z kontekstu. Zdanie to odnosi się do ludzi ubiegających się o polskie obywatelstwo, a nie do Polaków - mówi. - Podoba mi się system amerykański, gdzie nadanie obywatelstwa poprzedzone jest odpowiednią procedurą zapoznania ubiegającego się z amerykańską konstytucją , historią i prawodawstwem, po czym następuje uroczysta przysięga na wierność tym wartościom.

Posłanka z Pajęczna zapewnia, że chętnie podda się ocenie przez poselską komisję etyki.

- Całe życie walczyłam o wolność, w tym także wolność wypowiedzi. Jestem gotowa na dyskusję w obronie swoich poglądów, oczekuję tego od moich adwersarzy. Czasami odnoszę wrażenie, że poprawność polityczna, odbiera niektórym zdolność racjonalnego myślenia. Nie jeden raz wypowiedzi polityków mojej partii były wyrywane z kontekstu, albo zmanipulowane. Jesteśmy do tego przyzwyczajeni, chociaż zawsze jest przykro. Problem jaki chciałam poruszyć, to jest moje stanowisko, a nie stanowisko PiS i chcę to jasno podkreślić - dodaje Mateusiak-Pielucha.

W PiS mówią, że uciszyło ją kierownictwo partii, a sprawa „niebawem sama zdechnie, bo media zajmą się czym innym”. Ale niektórzy członkowie partii rządzącej są trochę zdziwieni. Nie radykalizmem koleżanki, tylko tym, jak bardzo „niepoprawny politycznie PiS” zaczyna o tę poprawność dbać.

Marcin Darda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.