"Onkocelebryta" ksiądz Jan Kaczkowski zapomniany? Przemysław Wilczyński: I bardzo dobrze! To nie jego choroba była najważniejsza [rozmowa]

Czytaj dalej
Fot. Pawel Miecznik
Jarosław Zalesiński

"Onkocelebryta" ksiądz Jan Kaczkowski zapomniany? Przemysław Wilczyński: I bardzo dobrze! To nie jego choroba była najważniejsza [rozmowa]

Jarosław Zalesiński

Pamięć o księdzu Janie Kaczkowskim, jako „onkocelebrycie” słabnie. I bardzo dobrze - uważa Przemysław Wilczyński, autor książki „Jan Kaczkowski. Życie pod prąd. Biografia”.

Historia choroby księdza Jana Kaczkowskiego w pańskiej książce zajmuje dwie stroniczki na początku, a potem kilkanaście stron końcowych z opisem - przejmującym zresztą - ostatnich dni i chwil księdza Jana. To świadomy zabieg?

Tak, choć o jego chorobie piszę - w różnych kontekstach - także w innych rozdziałach.

Rozmowa z autorem biografii ks. Jana Kaczkowskiego, który zmarł rok temu. Jaki był ksiądz Kaczkowski? Jak traktował swoją chorobę? Jacy są jego rodzice? Czy ksiądz Jan miał chwile zawahania? Co myślał o swoim kapłaństwie? 

Pozostało jeszcze 96% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Jarosław Zalesiński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.