Od skrajności do skrajności. Piłsudski mówił, jak żył

Czytaj dalej
Fot. Anna Kaczmarz
Katarzyna Kaczorowska

Od skrajności do skrajności. Piłsudski mówił, jak żył

Katarzyna Kaczorowska

Przemoc słowna, obelgi, wulgaryzmy czasem także to, co dziś nazywamy językiem nienawiści, czy wręcz szowinizmem. Piłsudski regularnie używał naładowanego silnymi emocjami języka. Potrafił szokować tym, jak mówił.

Zodiakalny Strzelec podobno swoje zdanie wyraża bez ogródek, waląc między oczy, prosto z mostu i do bólu, nie zważając ani na konsekwencje, ani na ofiary ostrego języka. Józef Piłsudski przyszedł na świat 5 grudnia 1867 r., a więc pod znakiem Strzelca właśnie. W jego przypadku owa charakterystyka wydaje się pasować jak ulał.

Upadłe szmaty w Sejmie korupcji

Bojowiec Polskiej Partii Socjalistycznej, „Towarzysz Wiktor”, który w 1906 r. po klęsce rewolucji odszedł z grupą „starych” działaczy do PPS-Frakcji Rewolucyjnej, naczelnik państwa, marszałek, wódz narodu i jego ojciec, radykał i patriota.

Słowem człowiek, który nie tylko był jedną z najważniejszych twarzy skutecznej walki o odzyskanie niepodległości w 1918 r., ale też odcisnął na Polsce i polskiej scenie politycznej piętno, z którym w gruncie rzeczy Polacy i polska polityka zmagają się do dzisiaj. Publicysta polityczny, który najpierw na łamach nielegalnego „Robotnika” tłumaczył idee socjalizmu i walki o wolność, by po 1918 r. coraz wyraźniej używać języka ostro, bezpardonowo, wręcz chamsko do obrażania przeciwników politycznych.

Nie da się zresztą ukryć, że używał go skutecznie, skoro do dzisiaj jednym z najbardziej znanych i gorzkich powiedzeń Piłsudskiego o Polakach jest słynne: „Naród wspaniały, ale ludzie k...”, a narzekającym na dzisiejszy upadek obyczajów parlamentarnych wystarczy przypomnieć „Sejm korupcji” o parlamencie I kadencji, „upadłe szmaty” o posłach II kadencji, „Rzeczpospolita to wielki burdel, konstytucja to prostytutka, a posłowie to k...!” jako résumé sytuacji w kraju czy wreszcie szokujące również dzisiaj „Ja tego, proszę pana, nie nazywam Konstytucją, ja to nazywam konstytutą. I wymyśliłem to słowo, bo ono najbliższe jest do prostituty. Pierdel, serdel, burdel”.

Pozostało jeszcze 90% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Katarzyna Kaczorowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.