Paweł Kowal

Od Krakowa do Brukseli. Biden do Polaków. Słuchajmy

Od Krakowa do Brukseli. Biden do Polaków. Słuchajmy
Paweł Kowal

Donald Trump z narcystyczną naturą już dojrzałego mężczyzny pokochał Polskę, w której był oklaskiwany bardziej niż w Ameryce. Wspominał Polską nieraz w swoich wystąpieniach, także w pożegnalnym przesłaniu.

Dan Fried były ambasador w Polsce był bardzo delikatny, kiedy pochwalił rezydenta Andrzeja Dudę za to, że znalazł sposób na próżność hipernarcystycznego Trumpa i zaproponował nazwanie bazy wojsk amerykańskich w Polsce „Fort Trump”. Nikt lepiej od Frieda nie potrafi ująć problemu z Trumpem i Polską. Z jednej strony potrzeba uznania władz pisowskich w Warszawie przez kogoś ważnego zza granicy, z drugiej miłość własna bez żadnego limitu. Fort ostatecznie nie powstał w takim kształcie w jakim miał powstać, wojsko amerykańskie na szczęście w Polsce się pojawiło, a sympatia Donalda Trumpa nie znalazła odzwierciedlenia w umowie: Polska podpisała drogą i mniej korzystną niż wiele podobnych umowę o współpracy wojskowej w kontekście przebywania Amerykanów w Polsce.

Joe Biden, 46. prezydent USSA zna region Europy wschodniej jak nieliczni spośród poprzedników. W kampanii wyborczej nawet krytykował stan demokracji w Polsce, a kwestie ukraińskie pamięta z czasów gdy był wiceprezydentem a na Ukrainie trwała rewolucja 2013/2014 roku. Trump Polskę wspomniał też na koniec kadencji. W przemówieniu na początek prezydentury, które wygłosił prezydent Biden – o Polsce nie było ani słowa. Paradoks jednak na tym polega, że w Polsce było komentowane jakby w całości poświecił je polskiej problematyce.

Bo było to takie przemówienie, które kiedyś ktoś po zmianie władzy w Polsce wygłosi. Bo w pewnym sensie to było o Polsce od pierwszego do ostatniego zdania. Biden pokazał co to znaczy być współczesnym chrześcijańskim demokratą, politykiem centrum. Biden to drugi w historii Stanów prezydent katolik. Powiedział o roli dialogu i zrozumienia we współczesnych społeczeństwach Zachodu ogłupionych przez populistów. Przed inauguracją odwiedził katolicką katedrę w Waszygtonie, podczas inauguracji znalazły miejsce – w amerykańskim stylu religijne – chrześcijańskie akcenty. Obecność wiceprezydent K. Harris była sygnałem nie tylko dla obywateli Ameryki ale też miliardów ludzi na świecie – którzy utożsamiają się z nią jako kobietą na tak wysokim stanowisku, jako polityczką o ciemnej barwie skóry, uosobieniem sukcesu.

Biden mówił też nie tylko do Amerykanów, mówił do wszystkich na Zachodzie i Wschodzie, którzy powoli przestawali wierzyć w siłę demokratycznych instytucji, w przykład Ameryki, w rozsadek narodów, mówił do skłóconych i często oszukiwanych przez populistów społeczeństw wolnego świata. Powiedział do Polaków znacznie więcej niż kilka komplementów od prezydenta Trumpa. Świat z mowy Bidena to nadzieja, że nie nie bestia ze Wschodu nas zmrozi ale ciepłym zachodnim wiatrem znowu powieje.

Paweł Kowal

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.