Wojciech Giedrys

Nowe źródło biznesu ojca Tadeusza

Okolice Portu Drzewnego i „dzieła” o. dyrektora: Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej oraz Kościół Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Fot. UM Toruń Okolice Portu Drzewnego i „dzieła” o. dyrektora: Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej oraz Kościół Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II, widok z lotu ptaka.
Wojciech Giedrys

Teren w pobliżu dawnej fabryki kwasu siarkowego, oczyszczalni ścieków i ruchliwej drogi krajowej może stać się obszarem uzdrowiskowym.

Toruń uzdrowiskiem? Taka wizja nigdy nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie Fundacja Lux Veritatis i jej wniosek dotyczący rozpoczęcia procedury związanej z uzyskaniem statusu obszaru ochrony uzdrowiskowej.

Pismo w tej sprawie wpłynęło do toruńskiego magistratu na początku czerwca 2016r. (o sprawie informowaliśmy już 23.11, dzisiaj rozwijamy temat).

Na kopii wniosku, którą otrzymaliśmy z Urzędu Miasta Torunia, widnieje adnotacja prezydenta Michała Zaleskiego skierowana do współpracowników: „proszę o propozycje realizacji wniosku”.

Prezesa założonej w 1998 r. Lux Veritatis nie trzeba przedstawiać. To o. Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja. Organizacja jest nie tylko nadawcą Telewizji Trwam. W 2006 r. rozszerzyła działalność o geotermię, a konkretnie - wówczas od resortu środowiska uzyskała koncesję na poszukiwanie i ustalenie zasobów eksploatacyjnych wód termalnych w toruńskim Porcie Drzewnym, czyli najbardziej wysuniętej na zachód - w kierunku Bydgoszczy - części grodu Kopernika.

O. Rydzyk i jego otoczenie odwierty geotermalne uznali za sukces. - 120 metrów sześciennych płynęło na godzinę, wyobraźcie sobie, ile to jest - ogłosił swoim słuchaczom dyrektor toruńskiej rozgłośni. - Gorącej wody. Było 67 stopni. Chciałem Wam pierwszym powiedzieć, to jest sukces!

Nieco inne parametry podawał wykonawca odwiertu, który kosztował ponad 27 mln zł. Spółka Poszukiwania Nafty i Gazu Jasło także uznała odwiert za sukces, podając nieco inne parametry: trzeci stopień wydajności, 320 metrów sześciennych przepływu na godzinę i temperatura przy powierzchni 61 st. Celsjusza. Jeszcze inne dane podaje Przedsiębiorstwo Geologiczne Polgeol: wydajność 226 m sześc. na godz., temperatura 64 st. Celsjusza na wypływie.

Ile źródeł i artykułów prasowych, tyle parametrów toruńskiego odwiertu. Opinie ekspertów również są podzielone. Jedni wskazują, że temperatura może być za niska, żeby generować jakieś zyski, ogrzewając obiekty lub część miasta. Co więcej, kłopotem może się okazać mineralizacja wody. Ale są też tacy, którzy podkreślają, że lepsze wyniki od toruńskiego mają tylko odwierty na Podhalu. Poza tym wody termalne w Toruniu można z powodzeniem wykorzystać nie tylko do ogrzewania planowanych inwestycji, ale też części miasta.

Warto przypomnieć, że niezbyt wysoka temperatura wody w odwiercie była jednym z pretekstów - oficjalnie wskazywano na błędy formalne we wniosku - do pozbawienia Fundacji Lux Veritatis wsparcia na poszukiwania ciepłych źródeł z pieniędzy publicznych. Według Radia Maryja i jego otoczenia to była polityczna decyzja koalicji PO-PSL. Ostatecznie toruńskie odwierty zostały sfinansowane z datków słuchaczy rozgłośni.

W czerwcowym wniosku Fundacji Lux Veritatis chodzi o wyznaczenie obszaru ochrony uzdrowiskowej w pobliżu Portu Drzewnego, gdzie znajdują się już „dzieła” o. dyrektora: Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej oraz Kościół Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II (łącznie obszar składa się z dziewięciu działek, z czego sześć należy do fundacji, a pozostałe leżą bezpośrednio nad basenem portowym).

„Powyższe nieruchomości znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie obszarów chronionych Natura 2000” - czytamy we wniosku, pod którym widnieje podpis Lidii Kochanowicz-Mańk z zarządu fundacji. Dalej w piśmie czytamy, że „skład wód geotermalnych z odwiertu TG-1 został przebadany w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego - PZH. (…) Właściwości fizyko-chemiczne i mikrobiologiczne wód termalnych mogą być zastosowane w praktyce uzdrowiskowej do kąpieli indywidualnych i zbiorowych, zabiegów stosowanych w schorzeniach dermatologicznych, terapii przeciwbólowej czy też regulacji funkcjonowania układu krwionośnego”.

Wyznaczenie obszaru ochrony uzdrowiskowej ma bezpośredni związek z Termami Toruńskimi - jedną ze sztandarowych inwestycji Lux Veritatis. Pozwolenie na ich budowę organizacja dostała w 2012. Ale od tamtego czasu nie udało się wkopać łopaty, a sama decyzja straciła ważność.

Termy Toruńskie mają wykorzystywać zasoby wody termalnej z tzw. odwiertu TG-1.

„W zakresie działalności uzdrowiskowej Termy Toruńskie będą wykorzystywały wody termalne do kąpieli leczniczych oraz zabiegów indywidualnych wykonywanych w zespole pomieszczeń z jednoosobowymi wannami hydromasażowymi” - czytamy we wniosku fundacji.

Organizacja nie czeka z założonymi rękoma. Według czerwcowych planów chciała rozpocząć inwestycję w tym roku i zrealizować ją do czwartego kwartału 2018 r. Na razie wszystko wskazuje, że w tym roku prace nie ruszą, bo w magistracie trwa aktualizacja pozwolenia na budowę.

- Wezwaliśmy projektantów do uzupełnienia projektu - wyjaśnia Adam Popielewski, dyrektor Wydziału Architektury i Budownictwa magistratu. - Projektanci poprosili nas o czas do grudnia. To są drobne korekty w projekcie, np. zmienia się układ pomieszczeń w segmencie parku wodnego.

Kwestia uzdrowiska nabrała tempa w październiku, kiedy ujrzał światło dzienne projekt uchwały o przystąpieniu do prac nadania dwóm jednostkom pomocniczym gminy (Bydgoskiemu Przedmieściu, do którego zalicza się Port Drzewny, i Czernie-wicom) statusu obszarów ochrony uzdrowiskowej. Wydawało się, że to będzie główny temat sesji 27 października.

- Podjęliśmy analizy dotyczące tego wniosku - mówił tydzień przed obradami rady prezydent Torunia Michał Zaleski. - Wskazaliśmy dwa obszary, które wchodzą w grę: rejon północno-zachodni (Port Drzewny) oraz południowo-wschodni (Czernie-wice). Wyszło nam, że te dwa obszary mogłyby uzyskać w przyszłości status ochrony uzdrowiskowej.

Kolejnym krokiem - już po podjęciu uchwały - miały być różnego rodzaju oceny i ekspertyzy, a także uzyskanie certyfikatów potwierdzających właściwości zdrowotne zasobów naturalnych występujących na obszarach.

- To będzie też czas na ustalenia, czy to w ogóle ma sens, czy w Toruniu takie obszary mają rację bytu, jakie mają mieć powierzchnie - mówi Zaleski. - Z tym wiążą się określone ograniczenia, konieczność spełnienia określonych zachowań inwestycyjnych, zmiany miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, a więc procedura jest długotrwała, wieloetapowa i praktycznie na każdym z tych etapów możliwe jest wstrzymanie procedury i odstąpienie od zamiaru albo kontynuowanie.

Raz na 10 lat uzdrowiska muszą też ponowić badania, żeby utrzymać swój status. Według wyliczeń toruńskiego magistratu etap przygotowawczy może kosztować do 500 tys. zł. Czy jest to potrzebne w Toruniu?

- Szukamy sposobów, aby Toruń był miastem ciągle przyciągającym, ciągle będącym w centrum uwagi - tłumaczy Zaleski. - Obydwa obszary są wskazywane ze względu na zasoby geologiczne wód, które znajdują się pod tymi obszarami. Kiedyś w Czerniewicach produkowano pitną wodę mineralną. Natomiast zasoby geotermalne w Porcie Drzewnym od kilku lat są znane. To stwarza szansę wpisania się Torunia w program rozwoju województwa. Jednym z jego elementów jest działalność prozdrowotna, tworzenie warunków do tego, aby województwa i poszczególne samorządy były miejscem, gdzie usługi zdrowotne mają swoją pozycję i znaczenie.

Ale nie wszystko poszło po myśli Zaleskiego. Ostatecznie prezydent Torunia wycofał projekt z porządku październikowej sesji. Dlaczego?

- W związku z zainteresowaniem projektem uchwały dwóch komisji: Komisji Rozwoju, Strategii Miasta i Gospodarki Przestrzennej, a także Komisji Polityki Społecznej i Zdrowia oraz Kultury i Promocji prezydent Michał Zaleski zwrócił się do przewodniczącego Rady Miasta o skierowanie uchwały do pracy w tych komisjach - wyjaśnia Anna Kulbicka-Tondel, rzeczniczka prasowa prezydenta Torunia.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że projekt w tej sprawie zatrzymali radni PO, którzy są w koalicji z PiS oraz prezydenckim klubem Czas Gospodarzy.

Wątpliwości wśród rajców PO i opozycyjnego klubu Czas Mieszkańców pojawiły się jeszcze przed sesją na posiedzeniu Komisji Bezpieczeństwa i Ochrony Środowiska. Wówczas o korzyści dla Torunia z uzyskania statusu uzdrowiska zapytał radny PO Michał Rzymyszkiewicz. Odpowiedzi udzielił Szczepan Burak, dyrektor Wydziału Środowiska i Zieleni toruńskiego magistratu. „Korzyści to m.in. prestiż, ewentualne wpływy z tytułu opłaty uzdrowiskowej i klimatycznej, nowa atrakcja turystyczna miasta - lecznica, uzdrowisko” - czytamy w protokole.

Radna Sylwia Kowalska z Czasu Mieszkańców na tej komisji złożyła zaś wniosek o wystąpienie o opinie zakładów przemysłowych znajdujących się przy strefie uzdrowiskowej.

„Podkreśliła, że zakłady zatrudniające rzesze pracowników powinny zostać poinformowane o zamiarze wszczęcia takiej procedury i powinny mieć szansę odnieść się do ustaleń projektu”. Koalicja jednak odrzuciła wniosek.

Po głosowaniu w protokole pojawia się wypowiedź Macieja Cichowicza, radnego Czasu Mie-szkańców: „W sytuacji gdy działania organu, jakim jest gmina, podejmowane w interesie jednego podmiotu mogą stać w sprzeczności z interesami innych podmiotów, należałoby uzyskać pełną wiedzę. Rada miasta nie powinna podejmować działań, które mogą realizować interesy jednego podmiotu kosztem innych, nie pytając ich o zdanie czy opinie”.

Według Rzymyszkiewicza, żeby w ogóle rozmawiać o uzdrowisku na terenie Portu Drzewnego, Fundacja Lux Veritatis powinna mieć certyfikat potwierdzający lecznicze właściwości wody ze źródeł termalnych.

- Jeśli ten warunek zostanie spełniony, to dopiero wtedy możemy analizować wszystkie „za i przeciw” uzyskania przez Toruń statusu ochrony uzdrowiskowej dla części miasta - mówi Rzy-myszkiewicz. - W tej chwili dostrzegam poważne minusy, które się z tym wiążą, z ograniczeniem możliwości rozwoju dla miasta na czele.

Taki certyfikat może być najdroższym elementem procedury, którą Zaleski oszacował na ok. 500 tys. zł. To koszt ok. 100-200 tys. zł. Zdaniem radnego PO, koszt uzyskania certyfikatu powinien spocząć na barkach fundacji, a nie miasta. - Co jeśli okaże się, że zrobimy certyfikat dla wody, wydamy pieniądze, a ze względu na zanieczyszczenie powietrza nie będzie możliwe uzyskanie wnioskowanego statusu? - zastanawia się Rzymyszkiewicz.

„To na gminie leży obowiązek uzyskania potwierdzenia właściwości leczniczych naturalnych surowców i właściwości leczniczych klimatu (...) gmina, która występuje o nadanie statusu uzdrowiska albo statusu obszaru ochrony środowiskowej, ma obowiązek uzyskać potwierdzenie właściwości leczniczych naturalnych surowców leczniczych i właściwości leczniczych klimatu. Świadectwa potwierdzające ten fakt wydają jednostki uprawnione przez ministra zdrowia. Właściwości lecznicze wód i klimatu są potwierdzane na podstawie udokumentowanych badań, które także wykluczają negatywne oddziaływanie na zdrowie człowieka” - czytamy wyjaśnienia Szczepana Buraka w protokole z obrad komisji.

Ale niektórzy radni - np. z PiS - choć głosowali w komisji za projektem, nie mają wyrobionego zdania na temat planów Lux Ve-ritatis. Nieoficjalnie popierają zamiary o. Rydzyka. - Nie mamy ustalonego stanowiska w tej sprawie - taką formułkę usłyszeliśmy od Wojciecha Klabuna, szefa klubu PiS. - Będziemy o niej rozmawiać w niedalekiej przyszłości. - Nie mam jeszcze wystarczająco dużo informacji, żeby wypowiadać się w tym temacie - mówi.

Po październikowej sesji pojawiły się zapowiedzi, że projekt uzdrowiskowy trafi pod obrady kolejnych komisji Rady Miasta w trzeciej dekadzie listopada. Ostatecznie ten punkt się nie pojawił w porządku posiedzeń.

W tej chwili trudno już mówić o impecie legislacyjnym, z jakim mieliśmy do czynienia jeszcze przed październikową sesją Rady Miasta.

- Termin, kiedy uchwała stanie na sesji Rady Miasta, nie jest ustalony - mówi rzecznik prezydenta Torunia. - Trwają prace nad przygotowaniem projektu uchwały wraz z uzasadnieniem. Projekt trafi do Komisji Bezpieczeństwa i Ochrony Środowiska, Komisji Polityki Społecznej i Zdrowia oraz Kultury i Promocji, a także Komisji Rozwoju, Strategii Miasta i Gospodarki Przestrzennej. Do Urzędu Miasta wpłynęło pismo z firmy Nova Trading. Miasto prowadzi z przedsiębiorcami (także z Towi-morem) rozmowy mające na celu wypracowanie jak najkorzystniejszych rozwiązań.

A co na to najbliżsi sąsiedzi o. Rydzyka i jego fundacji? Przedsiębiorcy z Portu Drzewnego - mówiąc delikatnie - nie są zachwyceni planami. Według Piotra Stypy, prezesa Towimoru (to producent urządzeń na statki i dla przemysłu), uzdrowisko powinno znajdować się w miejscu, które charakteryzuje się leczniczymi warunkami klimatu, walorami przyrodniczymi, np. dużym zalesieniem czy innymi naturalnymi zasobami, jak wody mineralne. - A tymczasem teren, o którym mowa, zawiera: strefę przemysłowa miasta, o różnej uciążliwości, sąsiedztwo oczyszczalni ścieków dla miasta Torunia i okolic oraz terenów skażonych po dawnym przedsiębiorstwie Polchem, duży ruch przy trasie wylotowej z miasta oraz miejską infrastrukturę, stacje benzynowe - wylicza Stypa.

Prezes wskazuje, że przeniesienie firmy wiązałoby się z ogromnymi kosztami i odszkodowaniami.

Za firmami w porcie przemawiają nie tylko przychody liczone w miliardach złotych rocznie, ale głównie miejsca pracy dla tysięcy ludzi, zamówienia na lokalnym rynku podwykonawców i płacenie podatków w Toruniu.

- Toruń jako centrum konferencyjno-naukowo-sanatoryjno-pielgrzymkowe to byłaby atrakcyjna koncepcja - mówi Marek Jopp, szef toruńskiego SLD. - Można Rydzyka lubić lub nie, ale jeśli ściągnie miliony złotych, a ma przecież teraz przełożenie na rządzących, i faktycznie zrobi tam geotermię, sanatoria czy domy spokojnej starości, gdzie będą dożywać szczęśliwie swoich dni Polacy z amerykańskiej i kanadyjskiej Polonii i za opiekę będą przekazywać swoje godziwe emerytury, to te pieniądze pozostaną w Toruniu. Lepiej jak się tutaj inwestuje niż gdzie indziej.

Uzdrowiskowych planów o. Rydzyka nie zamierza komentować jedna z jego najbardziej zaufanych osób, posłanka PiS Anna Sobecka z Torunia: - Niech pan pyta samorząd o to, a nie mnie. To są sprawy do samorządu!

Czy Fundację Lux Veritatis stać na taką inwestycję?

Niedawno na konto organizacji wpłynęło 26,5 mln zł odszkodowania od Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Otrzymała je za bezprawne cofnięcie dotacji już niemal dekadę temu na rozwój toruńskiej geotermii.

Uzdrowisko Toruń to jednocześnie korzyści, jak i ograniczenia dla mieszkańców i inwestorów. Otwiera możliwości - nie tylko przed fundacją o. Rydzyka - pozyskania pieniędzy z różnorakich funduszy. A jak wiadomo, nasze województwo w swojej strategii rozwoju stawia m.in. na turystykę zdrowotną. W końcu uzdrowisko to też promocja dla miasta.

- Najważniejsze teraz będzie to, żeby zważyć korzyści i ograniczenia, jakie będzie nieść ze sobą wyznaczenie obszarów uzdrowiskowych w Toruniu, a następnie podjęcie decyzji - mówi Adam Popielewski, architekt miasta.

Wszystko wskazuje, że projekt uchwały nieprędko trafi pod obrady.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Wrocławskiej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Wrocławskiej
  • codzienne e-wydanie Gazety Wrocławskiej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Wojciech Giedrys

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.