Andrzej Matys

Niewielu chętnych do pracy w komisjach przy wyborach prezydenckich.

Niewielu chętnych do pracy w komisjach przy wyborach prezydenckich. Fot. Kurier Porany
Andrzej Matys

Bielsk Podlaski, Rawa Mazowiecka czy Kołobrzeg. To tylko kilka miast, w których do urzędu nie wpłynęło jeszcze żadne zgłoszenie do pracy w obwodowych komisjach wyborczych (OKW) przy wyborach prezydenckich. Za to w Słupsku było więcej chętnych niż wymagane minimum.

Krótko także Rumia należała do takich miast, bowiem tam do 105 miejsc w OKW zgłosiło się 125 chętnych, ale potem 100 się wycofało.

​Związek Miast Polskich zebrał ze 136 miast dane o aktualnej liczbie zgłoszeń do pracy w obwodowych komisjach wyborczych (według stanu na 1 kwietnia) i zestawił je z minimalnym wymaganym składem. Ponad 40 miast przyznało, że nie ma jeszcze żadnych zgłoszeń do OKW. Są wśród nich m.in.: Biała Podlaska, Kędzierzyn-Koźle, Sanok, Skierniewice, Świnoujście czy Włocławek. Nieco ponad 20 miast (m.in. Lubartów, Przasnysz, Stary Sącz i Sulejówek) odnotowało po jednym lub dwa zgłoszenia.

W Podlaskiem ranking ZMP uwzględnił tylko trzy miasta i w żadnym z nich praca w OKW nikogo nie interesowała. W Bielsku Podlaskim powinno działać 14 obwodowych komisji wyborczych, które powinny liczyć przynajmniej 80 osób. Jednak do wczoraj (6.04) do komisji nie zgłosił się nikt.

- Sytuacja jest katastrofalna, więc każdy logicznie myślący podjąłby tylko jedną decyzję - żadnych wyborów 10 maja. Nie można narażać zdrowia i życia mieszkańców i pracowników urzędu. My, jako samorząd, wydajemy teraz pieniądze na dezynfekcję, zgodnie z zaleceniami rządu ograniczamy pracę w urzędzie, zmieniamy jej zasady, by nie narażać ludzi. A państwo, które te ograniczenia ze względu na pandemię wprowadza, uważa jednocześnie, że wybory muszą się odbyć, bo 10 maja koronawirus nikogo nie zaatakuje. To ma być sposób na minimalizowanie ryzyka zakażeń. Dla mnie to skandal - uważa Bożena Zwolińska wiceburmistrz Bielska Podlaskiego.

W przypadku Suwałk obwodowych komisji wyborczych ma być 36 ( w tym 5 w obwodach zamkniętych), a zasiadać w nich powinny minimum 352 osoby. Tymczasem stan chętnych na wczoraj po południu - 0.

- W ogóle sam pomysł organizowania wyborów w czasie pandemii koronawirusa jest, łagodnie mówiąc, nierealny. Nie mam zamiaru namawiać, ani tym bardziej zmuszać pięciuset osób do organizacji i przeprowadzenia głosowania. Identycznie jest z mieszkańcami, których teraz namawiam do tego, by nie wychodzili z domu i stosowali te wszystkie zasady z rozporządzeń. Ale 10 maja to ja mam im tłumaczyć, że teraz muzą zrobić odwrotnie, bo ktoś chce przeprowadzić wybory. Ile osób bez obaw pójdzie glosować? Frekwencja zawsze nie była najwyższa, to jaka będzie teraz, podczas pandemii i strachu ludzi przed zakażeniem koronawirusem, siła takiego mandatu. Nawet głosowanie korespondencyjne ktoś musi przeprowadzić: wojsko, policja, terytorialsi, listonosze, policja - zastanawia się prezydent Suwałk Czesław Renkiewicz.

Na liście podlaskich miast, w których brak chętnych do pracy w OKW jest jeszcze Wasilków, w którym - do poniedziałku (6.04) - nikt nie chciał być jednym z 63 członków komisji.

Wyborów nie zorganizuje także wójt Korycina. Zawiadomił już o tym Państwową Komisję Wyborczą oraz m.in. cofnął upoważnienie pracownikowi, który miał wybory organizować i nie udostępnił urzędnikowi wyborczemu pomieszczeń na jego siedzibę czy środków łączności.

- Do pracy w obwodowej komisji wyborczej nie zgłosiła się żadna osoba. Zawiadomiłem komisję wyborczą, że 10 maja głosowanie w gminie Korycin nie może zostać przeprowadzone. Wybory prezydenckie nie mogą zostać przeprowadzone, bo zagrażają życiu i zdrowiu zarówno mieszkańców gminy, jak i pracowników. To jest tak oczywiste, że jakakolwiek dyskusja na ten temat to strata czasu i absurd. Tu trzeba walczyć z pandemią, a nie dyskutować o czymś, co dawno powinno zostać załatwione w sposób konstytucyjny. Ja żadnego mieszkańca nie zmuszę do wizyty w lokalu wyborczym, tak jak pracownika samorządu nie zmuszę do pracy w komisji. Samorząd to ludzie i trzeba robić wszystko, by było bezpiecznie - podkreśla Mirosław Lech, od 29 lat wójt Korycina.

Również wójt Szypliszek nie widzi wyborów prezydenckich. Jak napisał do przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej, że "(...) przeprowadzenie na terenie Gminy Szypliszki w dniu 10 maja 2020 r. wyborów Prezydenta RP w formie, przewidzianej przepisami prawa, jest niemożliwe. Dodatkowo pozostaje w sprzeczności z wytycznymi rządowymi dotyczącymi przeciwdziałania pandemii".

Dodajmy, że prawie komplet chętnych zebrano w Gdyni - 564 osób na 590 miejsc, ale ostatecznie 94 osoby wycofały się z tamtejszych OKW.

Zgodnie z kalendarzem wyborczym wyborów prezydenckich - 10 kwietnia mija czas na zgłaszanie kandydatów na członków obwodowych komisji wyborczych przez pełnomocników komitetów wyborczych.

Andrzej Matys

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

misiekle

Społeczeństwo powinno samo się zbuntować przed głosowaniem i właśnie w takiej formie nie dopuścić do głosowania, korespondencyjnego lub jakiegokolwiek innego. Jak nie będzie komu pracować w komisjach, to i nie będzie komu tego wszystkiego policzyć. A przecież wojska, czy innych służb przymusowo nie skierują do tej pracy, bo i tak bez tego mają kupę swojej, o wiele ważniejszej i potrzebniejszej roboty. Przecież już Terlecki straszył samorządowców, że jak się zbuntują i nie przeprowadzą wyborów, to ich zwolnią i wyznaczą komisarzy i wojsko. Ja zawsze w takich sytuacjach podziwiam tą siłę w dążeniu do celu, po trupach (być może nawet dosłownie), ale cel ma być osiągnięty.

plus.gazetawroclawska.pl

promocja -50%

Gorąca promocja na wakacje!

55,00 110,00

Skorzystaj i ciesz się codziennym dostępem do gazety online przez 90 dni. Z tą ofertą oszczędzasz aż połowę ceny!

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.