Naród polski porwał się jednak do broni, zrobił ogromny wysiłek (J. Piłsudski)

Czytaj dalej
dr Andrzej Drogoń

Naród polski porwał się jednak do broni, zrobił ogromny wysiłek (J. Piłsudski)

dr Andrzej Drogoń

Rozkaz Józefa Piłsudskiego, wydany na zakończenie wojny polsko-bolszewickiej 18 października 1920 r. stanowi formalne zakończenie jednej z największych batalii, jakie miały miejsce w dziejach oręża polskiego.

Ocena taka ma odniesienie nie tylko w wymiarze skutków militarnych. Niebudzącym wątpliwości jest, że tworzone niemalże z „popiołów” polskie formacje zbrojne, które stały się zaczynem nowoczesnej polskiej armii, starły wielokrotnie silniejsze liczebnie formacje bolszewickie. Symbolem determinacji Polaków w tej batalii pozostanie nie tylko Bitwa Warszawska, czy bitwa nad Niemnem, ale i takie niezwykłe boje, jak obrona Zadwórza, gdzie broniące Lwowa polskie formacje ochotnicze, złożone głównie z lwowskiej młodzieży, w sile 330, stawiały skuteczny opór osławionej konnicy Siemiona Budionnego. Polacy złożyli tam ogromną ofiarę. Obrona ta, nazwana „Polskimi Termopilami” pozostawiła na polu chwały 318 polskich żołnierzy (96 proc. pierwotnego stanu załogi)!

Nie obejmuje ta wojna wyłącznie polskich spraw, wyznaczających rację stanu odbudowywanego państwa. Miała ona olbrzymi wpływ na dalszy rozwój sytuacji w Rosji, ukazując jednocześnie złożoność stanowisk różnych sił politycznych i wojskowych, walczących z bolszewikami. Niezwykle gorzkim doświadczeniem było to, że siły te nie wykazały woli jednoznacznego określenia stanowiska w sprawie przyszłych granic wschodnich Polski. Z politycznego punktu widzenia musiało to utrudniać budowanie wspólnego, antybolszewickiego frontu walki, który być może, pomógłby zdusić bolszewicki system w jego zaraniu.

Poza relacjami polsko-rosyjskimi, wojna ta, Bitwa Warszawska zaś w szczególności, stała się skuteczną zaporą, ratującą Europę przed bolszewickim zalewem. Przynajmniej na okres ćwierćwiecza. Ratując Europę, ratowała cywilizację śródziemnomorską i chrześcijańską przed zgubnymi skutkami „widma komunistycznego”, które swoje prawdziwe oblicze ukazało – nie tylko w Europie – po drugiej wojnie światowej. Nie była ostatecznym zamknięciem wszystkich problemów, jakie zaistniały wraz z pojawieniem się wcześniej w praktyce nieznanym „widmem”, zapowiadanym już w 1848 r. przez Marksa i Engelsa w „Manifeście komunistycznym”. Słusznie przyrównywana jest w tym kontekście do powstrzymania inwazji mongolsko-tatarskiej w 1241 r. pod Legnicą, czy też do olbrzymiego zwycięstwa „króla Europy” Jana III Sobieskiego pod Wiedniem w 1683 r.

Wojna polsko-bolszewicka pociągnęła za sobą olbrzymie straty, obejmujące ofiarę życia dziesiątków tysięcy polskich żołnierzy, trudną do określenia liczbę ludności cywilnej, zamieszkującej nie tylko tereny wschodnie Rzeczypospolitej. Była źródłem niedających się precyzyjnie opisać strat materialnych. Pozostawione relacje świadków – mieszkańców Kresów Wschodnich – jak i raporty wywiadowcze, przedstawiane bezpośrednio po wyparciu wojsk wrogich, można było sprowadzić do zdania, zamieszczonego w jednym z tajnych raportów, kierowanych do władz centralnych w sprawie oceny stanu rzeczy na terenach wschodnich: „Tutaj potrzebne jest wszystko, po bolszewikach pozostał tylko tyfus i wszy!”.

Nigdy nie zostały wypełnione postanowienia dotyczące zwrotu zagrabionego mienia publicznego, jak i indywidualnego ludności polskiej, dóbr kultury, archiwaliów, reparacji, nie mówiąc już o sumie 30 mln rubli złotem (z tytułu art. XIII traktatu ryskiego za aktywny udział ziem RP w życiu gospodarczym byłego Imperium Rosyjskiego), które określono w trakcie rokowań pokojowych. To tylko niektóre, dające się zdefiniować, straty wypracowane przez polskich przedstawicieli w ramach powoływanych Polsko-Rosyjsko-Ukraińskich Komisji Mieszanych, mających realizować postanowienia traktatowe z 18 marca 1921 r.

Mimo tego, sukces w tej wojnie należy traktować jako jedno z najważniejszych wydarzeń w ponad tysiącletniej historii Narodu i Państwa Polskiego. To, co stanowi o ponadczasowej wartości, mierzone jest ofiarą i wyznaczeniem źródeł siły narodowego trwania. Bardzo trafnie ujął to Józef Piłsudski w rozkazie wydanym 18 października 1920 r. na zakończenie wojny polsko-bolszewickiej: „(…) Od pierwszej chwili życia swobodnej Polski wyciągnęło się ku niej mnóstwo pożądliwych rąk, by ją utrzymać w stanie bezsiły, by, jeśli już istnieje, była igraszką w ręku innych, biernym polem dla intryg całego świata. Naród polski porwał się jednak do broni, zrobił ogromny wysiłek. Kraj, co w dwa lata potrafił wytworzyć takiego żołnierza, jakim wy jesteście, może spokojnie patrzeć w przyszłość”. Jakże niezwykle znaczące słowa – czy dzisiaj, po stu latach powinniśmy je odczytywać wyłącznie w wymiarze historycznym?

https://ipn.gov.pl/pl

dr Andrzej Drogoń

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.