Ryszard Tadeusiewicz, profesor AGH

Moim zdaniem. O Akademiach Nauk - jeszcze raz

Moim zdaniem. O Akademiach Nauk - jeszcze raz
Ryszard Tadeusiewicz, profesor AGH

W zeszłym tygodniu pisałem o jubileuszu 70-lecia Polskiej Akademii Nauk. Dzisiaj podam jeszcze kilka informacji na jej temat, a w przyszłym tygodniu opowiem też o Polskiej Akademii Umiejętności.

Do obu wymienionych Akademii mam bowiem bardzo osobisty stosunek, bo zostałem wybrany do obydwóch: 28 lipca 1998 roku powołano mnie na członka PAU, a 23 maja 2002 roku Zgromadzenie Ogólne członków PAN wybrało mnie także do tej drugiej Akademii. W PAU współtworzyłem trzy komisje: Nauk Technicznych (której dość długo przewodniczyłem), Geoinformatyki oraz Ergonomii, zaś w PAN byłem trzykrotnie wybrany do pełnienia funkcji Prezesa Krakowskiego Oddziału tej Akademii, więc sporo wiem na temat ich funkcjonowania.

Pisałem, że obie Akademie są korporacjami, ale warto dodać, że są one korporacjami bardzo specjalnego rodzaju: cechuje je wybitna elitarność. Zgodnie z prawem i ze statutem członkiem korporacji jest się do końca życia.

Pierwszą taką korporacją była Francuska Akademia Nauk - korporacja uczonych założona w roku 1666 przez Ludwika XIV. Członkowie Akademii Francuskiej określani są (do dziś!) mianem „nieśmiertelnych”. Tytuł „nieśmiertelnych” zawdzięczają nadanej przez kardynała Richelieu dewizie figurującej na ich pieczęci: „Dla nieśmiertelności” (À l’immortalité). Wybór do Akademii jest uważany za najwyższą godność, jaką można uzyskać w społeczeństwie francuskim.

Polska Akademia Nauk składa się z części. Jak pisałem - filarem jest korporacja uczonych, która dzieli się na 5 Wydziałów, zgodnie z dyscyplinami naukowymi, które reprezentują jej członkowie. Obecnie w PAN istnieją Wydziały: Nauk Humanistycznych i Społecznych, Nauk Biologicznych i Rolniczych, Nauk Ścisłych i Nauk o Ziemi, Nauk Technicznych i Nauk Medycznych.

Przy Wydziałach działają Komitety Naukowe, w których uczestniczą także członkowie korporacji, ale do których wybierani są także inni naukowcy, zgodnie z zakresem swoich kompetencji. Obecnie działa 78 komitetów przy Wydziałach i dodatkowo 13 tzw. Komitetów Problemowych. Komitety Naukowe i Problemowe są powoływane na trzyletnie kadencje, po czym ich skład się odnawia. Każdy Komitet ma kilkudziesięciu członków, ale członek komitetu nie staje się członkiem PAN.

30.04.2010 wprowadzono nową część pod nazwą Akademia Młodych Uczonych (AMU). Miało to na celu odmłodzenie PAN, ponieważ średnia wieku członków korporacji stała się niepokojąco wysoka. Żeby zostać członkiem AMU, wystarczy mieć doktorat, ale warunkiem jest wiek - najwyżej 38 lat. Członkowie AMU są wybierani na pięcioletnią kadencje, po czym skład AMU się odnawia. AMU może liczyć najwyżej 35 członków.

Częścią roboczą Akademii są Instytuty Naukowe. Aktualnie jest ich 69. Instytuty te odgrywają ważną rolę w funkcjonowaniu polskiej nauki, bo ich pracownicy nie są zmuszeni dzielić swego czasu pomiędzy badania naukowe i nauczanie studentów, jak to ma miejsce na uczelniach. Członkowie korporacji zasiadają w Radach Naukowych Instytutów, natomiast pracownicy tych Instytutów (w 2011 roku było ich 6806) nie są członkami PAN.

Terytorialnie PAN dzieli się na Oddziały. Oddział Warszawski jest lokowany przy centrali w Pałacu Kultury i Nauki, natomiast Oddziały w Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Olsztynie i Białymstoku, Poznaniu oraz Wrocławiu są wydzielone.

PAN posiada też stacje naukowe za granicą w następujących miastach: Kijowie, Moskwie, Paryżu, Rzymie i Wiedniu, a także PolSCA w Brukseli i Centrum Badań Historycznych w Berlinie.

Ryszard Tadeusiewicz, profesor AGH

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

d.klasa.matematyka

Być może, przy doprowadzeniu nauki w PL do stanu skrajnej patologii, należałoby rozważyć pomysł utworzenia Polskiej Akademii Pseudo Nauk (z włąsną odrębna nomenklaturą)? Chodzi o wyraźne oddzielenie naukowców, od pseudo naukowców, czy też od osób pozorujących jedynie działalność naukową. Jakieś dziwaczne próby pudrowania naukowej degrengolady, w rodzaju rozwiązań, jak opisywane w artykule AMU, do niczego sensownego nie prowadzą, niestety, a jedynie czynią całą sytuację jaka jest jeszcze bardziej żałosną, a dodatkowo karykaturalną i śmieszną. Musi nastąpić weryfikacja realnych osiągnięć i dokonań naukowych, musi nastąpić zmiana finansowania i także traktowania naukowców (na podmiotowe, zamiast przedmiotowego, jak obecnie), musi wreszcie też nastąpić położenie nacisku na własne dokonania naukowe i ich wdrażanie. Inaczej będzie tylko gorzej, czyli tragicznie. Świetnie wiadomo, że realne wyższe wykształcenie ma ok. 5% społeczeństwa. Reszta to pozoranci, albo wręcz całkowita fikcja. To tutaj chyba jest punkt wyjścia, aby próbować dokonać zacząć stawiać sprawy na nogach, a nie na głowie. A może należy wręcz zacząć od najniższego szczebla edukacji ?

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.