Miłość jak z Bollywood. Kielczanka i mężczyzna z Indii

Czytaj dalej
Iwona Rojek

Miłość jak z Bollywood. Kielczanka i mężczyzna z Indii

Iwona Rojek

Kielczanka Ania poznała swoją połówkę z Indii w Afryce, założyli rodzinę i propagują polsko indyjską kulturę.

Kielczanka Anna Cecot związała się z przystojnym Indusem Jophinem George i od kilku lat są szczęśliwym małżeństwem. Razem wychowują 4 letnią córkę Sonię i 2 letniego synka Savio w pełnym poszanowaniu do obu kultur. Śmieją się, że ich historia przypomina losy bohaterów popularnych filmów z Bollywood, kręconych zresztą w Indiach.
Filmy o miłościach z przeszkodami, która zwykle bardzo dobrze się kończą oglądają teraz dla relaksu razem z pociechami, żeby przygotować ich do indyjskich krajobrazów i realiów.

Pomagali afrykańskim dzieciom
Co ciekawe poznali się w Afryce, w Malawi i zupełnie nie spodziewali się, że z ich znajomości zrodzi się tak wielkie uczucie, które pokona granice i odmienność kulturową. Teraz na ich rodzinkę patrzą z pełną akceptacją, zarówno najbliżsi jak i przyjaciele.
Ania po zdaniu matury w I Liceum im. S. Żeromskiego w Kielcach skończyła psychologię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w Lublinie i rozpoczęła pracę w wyuczonym zawodzie. – Pracowałam w Ośrodkach z dziećmi, lubiłam też bardzo uczyć, dlatego kiedy mi zaproponowano wyjazd na rok do Malawi z Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego do jednej z tamtejszych szkół długo się nad tym nie zastanawiałam – opowiadania Ania. – Wprawdzie rodzice i rodzeństwo, mam trzy siostry, były temu wyjazdowi trochę przeciwni, z racji zagrożenia chorobami i innymi niebezpieczeństwami, ale odradzano mi go także z powodu troski, że powinnam się skupić raczej na
zakładaniu rodziny, niż na wojażach. Koleżanki w tym czasie miały już mężów i dzieci, mnie pochłaniała nauka języka angielskiego i rozwiązywanie problemów psychologicznych. Okazało się jednak, że los wie co robi. Do Afryki pojechałam z drugą Polką, która też chciała zrobić coś dla drugich żyjących w trudniejszych warunkach. Mimo, że wcześniej się nie znałyśmy to na obcej ziemi poczułyśmy do siebie szybko sympatię.

Łączą ich podobieństwa
Młoda kobieta opowiada, że w tym samym czasie, w którym ona pojawiła się w Malawi, w miejscowości Nkhotakota, od roku był tam już Jophin. Łączyło ich wiele podobieństw, choćby to, że urodzili się tego samego dnia 18 czerwca, rodzeństwo, on z kolei miał trzech braci, zamiłowanie do pomagania innym, do podróży, wielką otwartość na drugich. – Studiowałem w wielu miejscach w Indiach, obce kraje nie były mi straszne, kiedy spotkałem Anię, byłem bardzo ciekawy jakie są te piękne polskie dziewczyny, o których wcześniej tak wiele słyszałem – mówi. – Od pierwszego spotkania nawiązaliśmy ze sobą błyskawiczne porozumienie, na początku bardziej zawodowe, oboje chcieliśmy swoją pracę wykonywać jak najlepiej, potem duchowe i uczuciowe. Z tamtejszą społecznością porozumiewaliśmy się w języku angielskim, a nawet języku chichewa, w którym komunikowała się miejscowa ludność. – Chociaż na początku obawiałam się opuszczać obszaru szkoły, w której uczyłam, to z każdym dniem, dzięki pomocy Jophina poznawałam coraz odleglejszy teren – wspomina Ania. - Afryka obydwoje nas urzekła. Po kilku miesiącach znajomości
byliśmy sobą zafascynowani i coraz bardziej przekonani, że chcemy być ze sobą już na zawsze. Jophin wrócił do kraju wcześniej, ja dokończyłam swoją pracę i dwa miesiące po powrocie spotkaliśmy się w Polsce. Ślub wzięliśmy w Kielcach i tu postanowiliśmy zamieszkać na stałe.

Odwaga i przedsiębiorczość
Na pytanie co ich w sobie najbardziej zainteresowało Ania bez namysłu mówi, że w indyjskim mężczyźnie zaimponowała jej jego przedsiębiorczość, gotowość do podejmowania nowych wyzwań, otwartość na jej pomysły. – Kiedy tylko wymyśliłam, że trzeba zrobić coś nowego dla uatrakcyjnienia życia dzieciaków, choćby boisko do piłki siatkowej dla dzieci, to Jophin nigdy się od niczego nie wymawiał, od razu przystępował do realizacji każdego zadania, żeby mi pomóc – podkreśla sympatyczna kielczanka. – Organizował siatkę, boisko, wszystko co było do tego potrzebne. Podziwiam też jego wyciszenie i spokój. Rzadko się denerwuje, uważa, że na wszystko przyjdzie odpowiedni czas, zarówno w życiu osobistym jak i w biznesie. Jemu z kolei spodobała się w przyszłej żonie odwaga, determinacja w osiąganiu celu, pogoda ducha, optymizm. O miłości mężczyzny do Polki świadczy to, że z wielkim zapałem uczy się języka polskiego, chciał porozumieć się z całą rodziną żony i osiągnął już znakomite rezultaty, można z nim swobodnie porozmawiać. Kielczanka wspomina, że śmieszna sytuacja zdarzyła się już w dzień przyjazdu induskiego narzeczonego do Kielc. – Mama chciała przyszłego zięcia czymś smacznym ugościć, przygotowała ryż i
suropieki, a on miał już dosyć ryżu i przejawiał wielką ochotę na zjedzenie polskich pierogów czy bigosu- mówi Ania Cecot. – Ale nie wypomniał tego teściowej i cierpliwe czekał na polskie przysmaki. Ania z kolei jest ulubioną synową mamy Jophina, wszystkich jego braci i ojca. Indie odwiedzili już kilka razy, chcieliby jeździć tam choć raz w roku. Mężczyźnie bardzo przypadły do gustu Kielce i klimat panujący w Polsce. – Uwielbiam śnieg i zimę – zdradza.

Wspólna pasja do zdrowego życia
Kielczanka opowiada, że po zawarciu małżeństwa długo myśleli nad tym co Jophin mógłby robić zawodowo w Kielcach. Na początku chcieli, żeby uczył języka angielskiego w szkołach, ale z czasem wpadli na całkiem inny pomysł, który obojgu przyniósł satysfakcję. – Założyliśmy Salon z indyjskimi oryginalnymi meblami, indyjskimi medykamentami i kosmetykami – opowiadają. – Meble z duszą są całe z litego drewna, o wyjątkowych formach, kształtach, a jednocześnie nowoczesne, stylowe, wprowadzają w pomieszczeniach ciepły klimat, dodatkowo bardzo zdrowe. Mamy też wyjątkowe herbatki, na nerwy i przeziębienia, z szafranem czy różą. Dużą wagą przywiązujemy do zdrowego odżywania i oddychania, z czasem planujemy stworzenie Centrum Zdrowego Stylu Życia, wraz warsztatami, ćwiczeniami oddechowymi oraz coachingiem dla ludzi potrzebujących relaksu i odpoczynku. Wszystko oparte na ajurwedzie, na powrocie do natury. Jophin już od wielu lata zdrowo przeponowo oddycha i zachęca żonę do tego samego. Mają nadzieję, że pomysł ze stworzeniem Zdrowotnego
Centrum też im się uda. Polsko indyjska gwiazda jak na razie im sprzyja.

Iwona Rojek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.