Marcin Kaźmierczak

Milicz woła: WON z Doliny Baryczy!

Milicz postawił na turystykę kilkanaście lat temu. Wkrótce może tam powstać zakład przetwarzania niebezpiecznych odpadów Fot. Tomasz Hołod Milicz postawił na turystykę kilkanaście lat temu. Wkrótce może tam powstać zakład przetwarzania niebezpiecznych odpadów
Marcin Kaźmierczak

Zakład do przetwarzania zanieczyszczonych tworzyw sztucznych zamierza pod Miliczem zbudować firma Polimer Inno Tech z Siemianowic Śląskich. W internecie zachwala, że zajmuje się recyklingiem materiałów niebezpiecznych. Mieszkańcy są oburzeni. W ubiegłym tygodniu zawiązali stowarzyszenie „WON z Doliny Baryczy”. Skrót WON rozszyfrowują jako „w obronie natury”. Boją się zatrucia środowiska i to w sercu Parku Krajobrazowego Doliny Baryczy, który jest od lat promowany jako obszar przyrodniczy nieskażony działalnością człowieka, idealny do rekreacji.

Burmistrz Piotr Lech zgodził się już na spalarnię odpadów medycznych, nowej inwestycji też nie mówi „nie”.

- Może w ogóle zlikwidujmy działalność gospodarczą w Miliczu i stwórzmy tu skansen, w którym będą chodziły półnagie Indianki - zauważa burmistrz.

Na razie poprosił o opinię sanepid oraz Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska. W zakładzie, który Polimer Inno Tech chce zbudować w obrębie wsi Duchowo i Sławoszowice, ma być przetwarzane 13,5 tys. ton odpadów na rok.

- Jak można mówić publicznie, że stawia się na turystykę i aktywne spędzanie wolnego czasu w naszej gminie, a jednocześnie dawać choćby cień szansy na budowę zakładu utylizacji niebezpiecznych odpadów? - pyta Henryk Lech ze stowarzyszenia „WON z Doliny Baryczy”.

Burmistrz twierdzi, że musiał rozpocząć procedurę, bo tak stanowi prawo. - Mieszkańcy mają prawo się nie zgadzać i nie chcieć tego typu instalacji, ale ja mam obowiązek zachować się zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego. Został złożony wniosek, więc go rozpatrzę i wydam decyzję - zaznacza Piotr Lech.

Opinie sanepidu i Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w sprawie budowy zakładu przetwarzania niebezpiecznych odpadów pod Miliczem powinniśmy poznać jeszcze w tym tygodniu.

- Z reguły RDOŚ jest nadgorliwa w tego typu sprawach, więc nie mam wątpliwości, że wniosek będzie bardzo precyzyjnie rozpatrzony - mówi Piotr Lech. - Nawet jeśli opinia RDOŚ będzie dla inwestora pozytywna, to i tak zażądam sporządzenia raportu oddziaływania zakładu na środowisko i na jej podstawie wydam decyzję środowiskową - podkreśla.

Mieszkańcy wątpią jednak w obiektywizm burmistrza. Środowisko zatruwa im już spa-larnia odpadów medycznych. W marcu prokuratura przedstawiła właścicielowi firmy Eko ABC zarzuty w tej sprawie.

- Tak trudno znaleźć dogodne miejsce w całej Polsce, że trzeba pchać się z niebezpiecznymi odpadami do parku krajobrazowego? - pyta retorycznie Henryk Lech ze stowarzyszenia „WON z Doliny Baryczy”. Pomimo identycznego nazwiska, nie jest spokrewniony z burmistrzem.

I dodaje: Boimy się, że inwestor poda zaniżone dane. Poza tym uważamy, że w samej gminie nie znajdzie odpowiedniej ilości odpadów i skądś te śmieci będą musieli przywozić. Podobnie jest zresztą w przypadku spalarni odpadów medycznych, do której śmieci przywożone są nawet z Wołomina - dodaje.

Jeśli decyzja burmistrza w sprawie powstania zakładu będzie pozytywna, członkowie stowarzyszenia są skłonni poskarżyć się Komisji Europejskiej.

- Wystąpimy o cofnięcie dotacji, które gmina otrzymywała z programu Natura 2000. Wiemy, że to byłby strzał w stopę, bo Unia mogłaby chcieć zwrotu wszystkich pieniędzy, ale dla ochrony naszego środowiska jesteśmy gotowi zrobić wszystko - zaznacza Henryk Lech.

Przeciwko budowie zakładu przetwarzania odpadów w pobliżu Stawów Milickich jest także poseł Prawa i Sprawiedliwości Piotr Babiarz.

- To kuriozum, że w parku krajobrazowym i w pobliżu obszarów objętych programem Natura 2000 miałby powstać taki zakład. Liczę, że władze samorządowe będą dbały o interes mieszkańców, a nie swój własny - mówi poseł. - Kilkanaście lat temu, gdy zapadała decyzja o utworzeniu parku krajobrazowego, mieszkańcy zgodzili się, że mogą mieć utrudniony dostęp do pracy w gminie z uwagi na obostrzenia przy wydawaniu firmom pozwoleń na działalność. Jednocześnie miały być uruchomione wszystkie środki, aby w gminie rozwijać turystykę i by Milicz stał się zielonymi płucami Wrocławia - dodaje Babiarz.

Jak jednak twierdzi burmistrz, plan zagospodarowania przestrzennego dla działek w obrębie wsi Duchowo i Sławoszowice umożliwia działanie zakładów przetwórstwa odpadów, a on sam musi zabiegać o inwestorów, aby Milicz mógł się rozwijać.

- Można zmieniać plan, ale to ograniczy napływ inwestorów, który i tak jest dużo niższy niż w pozostałych gminach województwa - twierdzi Piotr Lech.

Protestujący mieszkańcy mówią, że zamiast utylizacji śmieci woleliby hotele.

- Lepiej, żeby burmistrz próbował ściągnąć do gminy inwestorów działających w branży turystycznej, skoro jej promowanie jest głównym założeniem gminy. Nawet jeśli ten zakład będzie najczystszy na świecie, to jego istnienie może odstraszyć turystów, a gdy ich nie będzie, Milicz umrze śmiercią naturalną - przekonuje Henryk Lech.

Marcin Kaźmierczak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.