rozmawiał Tomasz Rozwadowski

Magda Gacyk: W tym biznesie nie należy mylić zaufania z naiwnością

Nigdy jeszcze, nawet w czasach słynnej bańki internetowej w końcówce XX wieku, nie było takiej koncentracji kapitału inwestycyjnego i takich szans na Fot. Przemek Świderski Nigdy jeszcze, nawet w czasach słynnej bańki internetowej w końcówce XX wieku, nie było takiej koncentracji kapitału inwestycyjnego i takich szans na rozwój własnego, ciekawego pomysłu- mówi Magda Gacyk
rozmawiał Tomasz Rozwadowski

Z Magdą Gacyk, autorką książki o Polakach w Dolinie Krzemowej, rozmawia Tomasz Rozwadowski.

Niedawno zrobiło się głośno w związku ze sprawą Polaka, który oszukał sporą liczbę polskich początkujących firm informatycznych, obiecując pomoc w zdobyciu inwestorów w Dolinie Krzemowej. Czy sprawa jest znana w branży?

Odbiła się sporym echem. Zresztą parę tygodni temu sama miałam udział w nagłośnieniu tej informacji w polskich mediach. Bardzo się cieszę, że dziennikarze potraktowali ten problem poważnie.

Czy w takim razie polskie firmy czy polscy przedsiębiorcy mają czego szukać w Dolinie Krzemowej?

Oczywiście! Sytuacja nie zmieni się z dnia na dzień, a warto wykorzystać hossę, która tu trwa od kilku lat. Nigdy jeszcze, nawet w czasach słynnej bańki internetowej w końcówce XX wieku, nie było takiej koncentracji kapitału inwestycyjnego i takich szans na rozwój własnego, ciekawego pomysłu. Rozkwita nie tylko branża komputerowa, ale również biotechnologiczna oraz energetyczna związana z energiami odnawialnymi. Nie znaczy to jednak, że jest łatwo. Nie jest! Nadal pada ponad 90 procent startupów, a tylko 2-3 procent odnosi ewidentny sukces. Inwestorzy stali się też wybredni. Skończyła się moda na „jednorożce”, młode przedsiębiorstwa, które szybko osiągają wycenę ponad miliarda dolarów. Doceniono tak zwane karaluchy, firmy stabilne, może nie tak efektowne, ale takie, które przetrwają wahnięcia rynku, włącznie z przysłowiowym ekonomicznym wybuchem atomowym.

Jeżeli zatem koniunktura jest świetna, a warunki idealne, to dlaczego wciąż 9 na 10 startupów ponosi porażkę?

Powodów jest kilka. Niewątpliwie przyczynia się do tego nieznajomość specyficznego ekosystemu, jaki stanowi Dolina Krzemowa. Po tej krainie trzeba się nauczyć sprawnie przemieszczać, bo nie jest to spacer po parku, raczej stąpanie po polu minowym. Trzeba wiedzieć, co się sprzedaje i jak to sprzedawać. Należy również znać konkurencję, bo niezależnie od tego jak interesujący i oryginalny wydaje się nam nasz pomysł - najprawdopodobniej już ktoś coś podobnego wymyślił. I warto od razu zatrudnić prawnika, który zadba o nasze interesy: zatroszczy się o kwestie własności intelektualnej, wynegocjuje korzystną umowę... Silicon Valley to wprawdzie miejsce, gdzie ludzie dzielą się informacją i sobie ufają, ale nie należy mylić zaufania z naiwnością.

Czy polscy startupowcy, którzy zostali oszukani przez Polaka z Kolorado, okazali się właśnie naiwni?

I tak, i nie. Znam sprawę od podszewki, bo już ponad dwa miesiące temu zaprzyjaźnieni startupowcy opowiadali mi o nieuczciwym biznesmenie, który oferuje pomoc, ściąga kasę, a potem szantażuje, że narobi kłopotów firmie, jeśli wycieknie informacja o przekręcie. Zastanawialiśmy się, jak ugryźć temat. Namawiałam też, żeby najpierw zebrać jak najwięcej dowodów. W tym konkretnym przypadku młodzi przedsiębiorcy zakładali, że ów człowiek będzie działał według przyjętych w Dolinie Krzemowej zasad. Fair play. Nie działał.

To jest przypadek odosobniony?

Niestety nie. Do żyły złota, jaką dla wielu jest Dolina Krzemowa, chcą się podpiąć też pijawki. Zapewniam cię, że jeszcze usłyszysz o paru biznesowych pasożytach z Polski. I to w niedalekiej przyszłości.

Co można poradzić Polakom, którzy marzą o sukcesie w dolinie?

Żeby koniecznie realizowali te marzenia, ale żeby robili to z głową. My, Polacy, nie mamy czego się wstydzić. Polacy z Pomorza szczególnie - i mówię nie dlatego, że jestem lokalną patriotką - mają powody do dumy, bo świetnie sobie radzą.

Nigdy jeszcze, nawet w czasach słynnej bańki internetowej w końcówce XX wieku, nie było takiej koncentracji kapitału inwestycyjnego i takich szans na
Przemek Świderski

Magda Gacyk jest autorką książki „Ścigając Steve’a Jobsa”

t.rozwadowski@prasa.gda.pl

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Wrocławskiej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Wrocławskiej
  • codzienne e-wydanie Gazety Wrocławskiej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
rozmawiał Tomasz Rozwadowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.