Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Ludowiec z Nowej Huty - Władysław Ryś. Jaka jest jego historia?

Czytaj dalej
Fot. fot. archiwum
Wojciech Paduchowski

Ludowiec z Nowej Huty - Władysław Ryś. Jaka jest jego historia?

Wojciech Paduchowski

Lata 50. Kiedy po październikowej odwilży władze zgodziły się na powstanie świątyni w Nowej Hucie, na czele Komitetu Budowy Kościoła stanął Władysław Ryś.

Nie była to tuzinkowa postać. Miał już za sobą służbę w Berezie Kartuskiej, walkę w BCh, kierowanie PSL na Dolnym Śląsku, pobicie i aresztowanie przez bezpiekę.

Z Berezy do BCH

Pochodził z typowej chłopskiej rodziny z okolic Iłży na Kielecczyźnie. Po pięcioklasowej szkole powszechnej ukończył trzy kursy seminarium nauczycielskiego w Bodzentynie. Wykształcenie umożliwiło mu podjęcie pracy w urzędzie gminy Piotrków, a następnie w Zakładach Starachowickich. Nie pracował tam jednak długo. Przez pewien czas był bezrobotny. W końcu udało mu się dostać do podoficerskiej szkoły Policji Państwowej w Żyrardowie. Po ukończeniu szkoleń trafił do osławionego obozu odosobnienia w Berezie Kartuskiej, gdzie pracował w kancelarii. Następnie został przeniesiony do pracy w policji na teren województwa stanisławowskiego.

II wojna światowa zastała go jednak w Bydgoszczy, z której szczęśliwie udało mu się przedostać do rodzinnej wsi. Podjął działalność niepodległościową w Batalionach Chłopskich, które następnie w ramach akcji scaleniowej zostały podporządkowane Armii Krajowej. Dwukrotnie, w 1941 i 1942 r., był aresztowany przez Niemców. W niejasnych okolicznościach udało mu się za każdym razem opuścić więzienie. Być może udawało się go wykupić.

Okres okupacji niemieckiej był czasem prześladowania przez Niemców całej jego rodziny. Z piątki jego rodzeństwa zginął brat Józef. Drugi brat, Paweł, został skazany na śmierć, ale wyroku szczęśliwie nie wykonano. Siostrę Józefę Niemcy skazali na 2,5 roku więzienia, aresztowany był też jego ojciec. Całą rodzinę wysiedlono z rodzinnego gospodarstwa.

W dolnośląskim PSL

Po zajęciu Kielecczyzny przez Armię Czerwoną Ryś zaangażował się w tworzenie Stronnictwa Ludowego. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć jaki charakter wtedy miały jego struktury. Pewnym jest, że część jego działaczy w późniejszym czasie tworzyła PSL. Sam Ryś wyjechał na Dolny Śląsk, aby tam tworzyć SL. W Legnicy został prezesem Zarządu Wojewódzkiego partii - w wyniku wojennych zniszczeń Wrocław jeszcze w tym czasie nie nadawał się na siedzibę stronnictwa. Początkowo był sceptyczny co do utworzenia PSL. Obawiał się rozbicia ruchu ludowego - podobnie jak to miało miejsce przed wojną. Jednakże z biegiem czasu dał się przekonać m.in. Stanisławowi Mikołajczykowi i przeszedł w listopadzie 1945 r. ze swoimi współpracownikami z ZW SL do PSL. Opanowane przez komunistów SL nie dawało za wygraną, nachodząc wraz z milicją budynek, w którym mieściła się siedziba PSL we Wrocławiu.

Pomimo szykan ze strony komunistów, kolejne komitety powiatowe SL podporządkowywały się ZW PSL, któremu przewodził Ryś. Z biegiem czasu jednak działalność PSL stawała się coraz trudniejsza. Połączone siły PPR, UB i MO starały się wyeliminować przeciwników politycznych. Członków PSL zaczęto zwalniać z stanowisk w aparacie państwowo-administracyjnym. W kwietniu 1946 r. Ryś został zwolniony ze stanowiska naczelnika Wydziału Osiedleńczego Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu. Na początku lutego 1946 r. wziął udział w posiedzeniu Wojewódzkiej Komisji Porozumiewawczej Stronnictw Demokratycznych, po którym już nikt z wrocławskiego PSL nie miał wątpliwości, że ostatecznym celem władz komunistycznych było zniszczenie partii Mikołajczyka.

Rysiowi i jego kolegom oświadczono, że ci którzy nie wejdą na wspólną listę wyborczą wraz z PPR, będą uznawani za wrogów Polski i rozprawi się z nimi „po partyzancku” - co należało rozumieć jednoznacznie.

Po tym wydarzeniu Ryś przestał angażować się w działalność stronnictwa, pomimo zbliżającego się tzw. referendum. Najprawdopodobniej wpływ na taką postawę miały jego kontakty z wrocławskim UB. Od maja do sierpnia 1946 r. osiem razy spotykał się z szefem Wydziału V WUBP we Wrocławiu. Nie był formalnym współpracownikiem, ale przeprowadzano z nim tzw. rozmowy operacyjne. Celem UB było sparaliżowanie działalności PSL. Ryś jako wiceprezes ZW PSL był jednym z elementów, które trzeba było zneutralizować i wykorzystać.

Przed referendum, mającym się odbyć 30 czerwca 1946 r., PSL na Dolnym Śląsku było już częściowo rozbite. Rozwiązywano koła i zarządy powiatowe. Coraz częściej zdarzały się skrytobójcze mordy. Ryś miał być z rekomendacji PSL członkiem jednej z komisji, ale PPR i PPS do tego nie dopuściły. Po sfałszowanym referendum przyszedł czas na wybory do Sejmu. Wobec bardzo ograniczonej możliwości agitacji przedwyborczej PSL wykorzystywało jako okazję do spotkań uroczystości poświęceń sztandarów, świetlic i lokalów stronnictwa. Jednym z takich spotkań miało być poświęcenie sztandaru PSL w Kłodzku, które zostało jednak rozbite przez bojówki PPR, UB, MO oraz ORMO. Dotkliwie pobito ludowców. Po przemówieniu Rysia i wezwaniu do rozejścia się, również on został pobity w obecności szefa PUBP.

Po sfałszowanych wyborach, w których ubiegał się o mandat posła, Ryś udzielił poparcia Czesławowi Wycechowi i odszedł od linii Mikołajczyka. Próbował przejść do komunistycznego SL, jednak odmówiono mu. Został wezwany do UB, gdzie nakazano mu wprost, aby zakończył działalność polityczną. Tak też uczynił. Po zwolnieniu z pracy w Urzędzie Wojewódzkim pozostał we Wrocławiu i rozpoczął pracę w Zjednoczeniu Budownictwa Miejskiego.

Nie pozwolono mu jednak długo spokojnie żyć. Po kilku latach przypomniał sobie o nim UB. Niespodziewanie 22 października 1950 r. został zatrzymany, najprawdopodobniej w ramach tzw. akcji „K”, która polegała na aresztowaniu osób, które uznawano za wrogów władzy ludowej. Oficjalnie zatrzymano go pod zarzutem uprawiania wrogiej propagandy, czyli tzw. szeptanki oraz przywłaszczenia mienia poniemieckiego. Było to typowe zachowanie UB - dołączanie do zarzutów natury politycznej oskarżeń kryminalnych. Ryś przepadł bez śladu. Jego żona pisała do Bolesława Bieruta oraz do WUBP we Wrocławiu z prośbą o jakąkolwiek informację.

W Nowej Hucie

Nie wiemy, jak długo Ryś przebywał w areszcie. Na pewno w styczniu 1952 r. rozpoczął pracę w Zjednoczeniu Budownictwa Miejskiego w Lublinie, skąd został w lipcu tego roku skierowany do Nowej Huty. Został księgowym w Bazie Transportu ZBM i zamieszkał na osiedlu B-2 (dzisiejsze osiedla Sportowe i Zielone). Dlaczego przeniósł się do Nowej Huty? Być może znaczenie miały jego wcześniejsze kontakty z kard. Adamem Sapiehą, a może zwyczajnie przeniósł się w ramach jednego przedsiębiorstwa z Lublina do Krakowa. Poza tym Nowa Huta mogła dawać pewnego rodzaju iluzję rozpoczęcia nowego życia w nowym, nie znanym miejscu.

Jego obecność w tym miejscu nie umknęła jednak uwadze bezpieki. Został poddany inwigilacji nowohuckiego UB. Powodów było aż nadto: były policjant, żołnierz BCh, szef wojewódzkich struktur PSL… W niedługim czasie Ryś zmienił pracę na inną, poza Nową Hutą, jednak jego związki z tą dzielnicą Krakowa były nadal silne.

Październik 1956 r. przyniósł chwilową odwilż w stosunkach państwo-Kościół. Mieszkańcy Nowej Huty uzyskali zgodę władz na wybudowanie kościoła w tej dzielnicy, mającej być w założeniach całkowicie laickim, socjalistycznym miastem. Ryś został pierwszym przewodniczącym Komitetu Budowy Kościoła Bieńczyce - Nowa Huta, który powstał aby gromadzić fundusze i przeprowadzić budowę kościoła. Przewodniczącym Komitetu nie był długo, w krótce zastąpili go inni. Być może obawiał się, że jego przeszłość może utrudniać Komitetowi funkcjonowanie i kontakty z władzami. Kościół w planowanym miejscu nie powstał. Władze cofnęły zgodę, co sprowokowało znane walki z milicją z kwietnia 1960 r. Kolejna próba działalności publicznej Rysia w Polsce Ludowej zakończyła się porażką.

***

Cykl powstaje we współpracy z krakowskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej. Autorzy są historykami, pracownikami IPN.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Wrocławskiej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Wrocławskiej
  • codzienne e-wydanie Gazety Wrocławskiej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Wojciech Paduchowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.