Lekkie trzęsienie ziemi w amerykańskiej polityce

Czytaj dalej
Fot. domena publiczna/flickr
Kazimierz Dadak

Lekkie trzęsienie ziemi w amerykańskiej polityce

Kazimierz Dadak

Stan Wirginia od pokoleń był uważany za ostoję konserwatystów. To tu był główny ośrodek skonfederowanych stanów Południa, które stawiały sobie za cel obronę tradycji tej części USA na czele z niewolnictwem i z tego powodu ogłosiły secesję. Niemniej ostatnie dekady przyniosły istotne zmiany na mapie politycznej stanu. Wielki rozrost federalnych ministerstw obrony i bezpieczeństwa kraju, który nastąpił po ataku z 11 września 2001 r. spowodował ogromny napływ ludzi z północy. Ci ostatni w niemałym stopniu reprezentują „siły postępu”. Tym sposobem Wirginia nagle stała się bastionem lewicy, bo hrabstwa z okolic Waszyngtonu zasiedlone przez federalnych biurokratów uzyskały przewagę nad „prowincją”. Podczas ubiegłorocznych wyborów w Wirginii Joe Biden pokonał Donalda Trumpa różnicą 10-ciu punktów procentowych. Przed właśnie rozgranymi wyborami do władz stanowych Demokraci kontrolowali praktycznie wszystkie ważniejsze stanowiska we władzach stanowych.

Ten zdawało się niczym niezagrożony polityczny monopol zakończył się spektakularną klęska w wyborach z 2 listopada – Republikanie obejmą stanowiska gubernatora, zastępcy gubernatora i stanowego prokuratora generalnego, a także uzyskają większość w stanowej legislaturze (sejmiku). Ten wynik stanowi nie tylko wielką niespodziankę, ale i jest oznaką niezwykłego rozczarowania działaniami prezydenta Joe Bidena. Albowiem ten nominalny katolik w rzeczy samej prowadzi politykę spod znaku radykalnej lewicy, a nie umiarkowanego centrum.

Neomarksowska ofensywa

Administracja Bidena bardzo ostro promuje prawa społeczności LBGTQ+ i tak zwaną krytyczną teorię rasy, ideologią głoszącą, że w USA po dziś dzień panuje zinstytucjonalizowany rasizm. Bez wątpienia niewolnictwo i rasizm głoszony i praktykowany przez wiele pokoleń stanowi wielką plamę na honorze USA, ale mówić o zinstytucjonalizowanym rasizmie po tym, gdy Barack Obama został dwukrotnie obrany prezydentem, co bez dziesiątków milionów głosów białych wyborców nie mogłoby nastąpić, to jest wielka przesada. Z krytyczną teorią rasy jest ściśle powiązana „kultura przebudzonych” (woke culture, słowo „woke” jest niewłaściwą formą słowa „awake”, być obudzonym, przebudzonym), która oznacza wyczulenie na wszelkiego rodzaju prawdziwe i urojone niesprawiedliwości społeczne. „Wokeizm” dopatruje się we wszystkim ukrytej dyskryminacji, niesprawiedliwości i ucisku. Wszystkie to zjawiska mają wspólne korzenie w neomarksizmie.

Terry McAuliffe, wieloletni czołowy polityk z ramienia Partii Demokratycznej, jest znakomitym przykładem ludzi spod tego znaku. Jako kandydat na stanowisko gubernatora Wirginii propagował obowiązkowe nauczanie krytycznej teorii rasy w szkołach i wręcz powiedział, że rodzice nie powinni mieć żadnego głosu w zakresie edukacji ich dzieci. McAuliffe, jak i przytłaczająca większość czołowych Demokratów, pokłada bezgraniczne zaufanie w ekspertach. Praktycznie, zdaniem Demokratów zwykły człowiek powinien zrezygnować z niezależnego myślenia i bezwolnie robić to, co powiedzą mu elity. Na jego nieszczęście większość obywateli Wirginii nie jest gotowa do rezygnacji ze swojej wolności i wbrew sondażom wybrała Republikanina, Glenna Youngkina, który do tej pory nie zajmował żadnego publicznego urzędu i w świecie polityki jest zupełnym nowicjuszem. Jednym słowem mieszkańcy Wirginii wcielili w życie opinię słynnego konserwatywnego myśliciela, Billa Buckley, który stwierdził, że woli być rządzonym przez 50-ciu ludzi dowolnie wybranych z książki telefonicznej niż przez 50-ciu najznakomitszych profesorów Harvardu.

Kryzys energetyczny

Czytaj dalej!

Pozostało jeszcze 68% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Kazimierz Dadak

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

krzyszto

Uwazam, ze jesli chodzi o ceny ropy naftowej i benzyny to na tym polu Polska ma bardzo duzo do powiedzenia. wegiel + woda = benzyna Ani wegla ani wody w Polsce nie brakuje. Przy obecnych cenach ropy produkcja benzyny syntetycznej jest bardzo oplacalna. Cala RPA jezdzi na takiej. Wybudowanie fabryki produkujacej syntetyczna benzyne nie powinno zajac wiecej niz pol roku. Tyle, ze parafrazujac znane powiedzenie: tym razem Polak nie potrafi.

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.