Lekarze złamali zasady. I dzięki temu uratowali 20-letnią Magdę

Czytaj dalej
Fot. Anna Kaczmarz
Katarzyna Kojzar

Lekarze złamali zasady. I dzięki temu uratowali 20-letnią Magdę

Katarzyna Kojzar

Specjaliści ze Szpitala im. Jana Pawła II jako pierwsi wszczepili „sztuczne serce” tak młodej pacjentce

Październik miał być dla Magdy Gogól z Myślenic szczęśliwym miesiącem.

Urodziła swoją córeczkę, Amelię. Jednak po porodzie bardzo słabo się czuła, nawet wejście po schodach było dla niej problemem.

W Szpitalu im. Jana Pawła II usłyszała diagnozę - wrodzona kardiomiopatia. Dziewczyna mogłaby zostać zapisana na listę oczekujących na przeszczep serca, ale nie było już czasu. Każdy kolejny dzień zbliżał ją do tragedii. Dlatego kardiolodzy z „Jana Pawła” zadecydowali, że złamią zasady i zoperują dziewczynę, choć tego typu zabiegu nie stosowali na młodych pacjentach.

Magda dostała „sztuczne serce”, czyli pompę z mikroprocesorem. Takie urządzenie wspomaga pracę serca i pozwala w spokoju czekać na przeszczep. Niektórzy pacjenci decydują się nawet na pozostanie z pompą i wypisują się z listy oczekujących na dawcę. Średnia długość życia pacjenta ze „sztucznym sercem” to 11 lat. Do tej pory w całym kraju wszczepiono ich około 100, w samym Krakowie - 16. Operacja Magdy była pierwszą w Małopolsce, a może nawet w kraju, wykonaną na młodym dorosłym pacjencie. Zabieg uratował jej życie, a jednocześnie dał nadzieję kolejnym chorym na przełom w ich leczeniu.

Serce Magdy bije jak nowe

Historia choroby 20-letniej Magdy Gogól z Myślenic zaczęła się 9 października, kiedy urodziła córeczkę. Po porodzie czuła się słabo, nawet wejście po schodach było dla niej ogromnym wysiłkiem. Lekarze w myślenickim szpitalu mówili jednak: - To normalne, jesteś osłabiona, przejdzie.

Trudna diagnoza

Gdy stan Magdy pogorszył się, jedna z lekarek zadecydowała, że trzeba zrobić badania EKG.

- Jak tylko zobaczyła wynik, wezwała karetkę - opowiada pacjentka.

Trafiła na SOR, a po kilku godzinach, już w stanie ciężkim, na oddział wewnętrzny.

-Tam usłyszałam, że trzeba mnie zawieźć do Krakowa - wspomina. - Cały czas kaszlałam, było mi gorąco, choć miałam zimną skórę.

W Szpitalu im. Jana Pawła II usłyszała diagnozę: kardiomiopatia - choroba mięśnia sercowego, prowadząca do nieprawidłowego działania serca.

- Początkowo myśleliśmy, że to kardiomiopatia połogowa, która pojawia się po porodzie - opowiada dr Dorota Sobczyk, kardiolog. - Okazało się jednak, że to choroba wrodzona, która do tej pory się nie ujawniała. Ma podłoże genetyczne - tato Magdy też jest naszym pacjentem, znajduje się na liście do przeszczepu.

Pierwsza taka pacjentka

Było coraz mniej czasu na zabieg. - Teraz wiadomo, że jeśli zoperowalibyśmy Magdę dwa, trzy dni później, mogłaby tego nie przeżyć - opowiada dr Sobczyk.

Zadecydowano, że Magda dostanie „sztuczne serce”, czyli urządzenie składające się z mikroprocesora połączonego z pompą. Jest niewielkie, rozmiaru małego plecaka, który pacjent musi mieć cały czas przy sobie. W plecaczku znajduje się mikroprocesor, a pompa jest wszczepiona bezpośrednio do serca. Działa tak: do części lewej komory serca wprowadza się metalową część, która pobiera krew i przesyła do dalszej części mechanizmu, przypominającej ślimaka. Ten element napędza krew i specjalnymi „kabelkami” przeprowadza wokół serca. W końcu trafia ona do aorty.

- Decyzja o zoperowaniu Magdy w ten sposób wymagała złamania pewnych zasad. Dotychczas tak leczyliśmy pacjentów z przewlekłą kardiomiopatią, zwykle w okolicach 60. roku życia - wyjaśnia dr Sobczyk. - Śledzimy na bieżąco literaturę i nie słyszeliśmy do tej pory o dwudziestolatce, będącej bezpośrednio po porodzie, której wszczepiono pompę.

Pompa dla Magdy musiała być sprowadzona jak najszybciej. Dotarła do Krakowa jeszcze w nocy. 14 listopada nad ranem dziewczyna trafiła na stół operacyjny.

Lekarze nie mogli od razu pochwalić się sukcesem - nie było wiadomo, jak młody organizm przyjmie pompę i jak pacjentka będzie dochodzić do zdrowia.

Dzisiaj jest już znacznie lepiej, więc można mówić otwarcie: krakowscy lekarze jako pierwsi wszczepili „sztuczne serce” tak młodej, ale już dorosłej osobie.

Najwięcej operacji

- Taka pompa jest ratunkiem dla osób, które czekają na przeszczep - zauważa dr Irena Milaniak, koordynator transplantacyjna w Szpitalu im. Jana Pawła II.

W Polsce obecnie na liście osób pilnie potrzebujących nowego serca jest ponad 40 osób. Pilnie - to znaczy, że powinny dostać organ w ciągu tygodnia.

- Tymczasem tygodniowo w kraju robi się 10 przeszczepów - podkreśla dr Milaniak.

Program wszczepiania „sztucznego serca” realizuje się w kilku miejscach w kraju - w Krakowie od ponad roku. Dotychczas wykonano tutaj 16 takich operacji - najwięcej w Polsce.

Procedura jest droga, kosztuje około 400 tys. zł. Całość finansuje Narodowy Fundusz Zdrowia.

- Czasami pacjenci decydują, że nie chcą jednak przeszczepu. Zostają na zawsze z pompą. To oczywiście powoduje ograniczenia: nie wolno się kąpać w wannie, żeby nie uszkodzić sterownika. Trzeba codziennie zmieniać opatrunek, sprawdzać sobie ciśnienie, zgłaszać się na wizyty. Ale poza tym można normalnie żyć - mówi dr Irena Milaniak.

A jak czuje się Magda? - Coraz lepiej. Kilka dni temu lekarze zgodzili się, żebym zobaczyła moją córeczkę, Amelkę. Wszystko zmierza w dobrą stronę - zapewnia dziewczyna. Prawdopodobnie dziś wyjdzie ze szpitala.

Katarzyna Kojzar

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.