Kto zrobił sobie z psa tarczę strzelniczą?

Czytaj dalej
Magda Hejda

Kto zrobił sobie z psa tarczę strzelniczą?

Magda Hejda

Uwaga! W Rabce nieznany sprawca zabija psy. Właściciele zwierząt powinni zabezpieczyć ogrodzenia.

Zobaczyłem biedaka, jak wypełza po śniegu spod krzaka, zatrzymałem samochód. Pies miał pokrwawioną sierść, był skrajnie wyziębiony, wyglądał na pogryzionego i pokiereszowanego - mówi Adam Cimoch.

Bez chwili wahania zabrał psiaka do samochodu. Kundelek nie bronił się, nie piszczał, choć bardzo cierpiał.

- Ten pies mi zawierzył - wspomina wyraźnie poruszony mężczyzna. Natychmiast zabrał zwierzaka do lecznicy, tam dostał środki przeciwbólowe, antybiotyki.

- Lekarz powiedział, żebym go wykąpał. Zawiozłem do domu. Nie mam psa i nie znam się na nich, ale wydawało mi się, że on potrzebuje intensywnej opieki weterynaryjnej. Zatelefonowałem do znajomych, którzy polecili mi inną lecznicę. Miałem nadzieję, że uda się go uratować - mówi Adam Cimoch.

W drugiej lecznicy zrobiono psu prześwietlenie, badanie krwi. Kiedy lekarz zobaczył wyniki, złapał się za głowę. Znajda była wychłodzona, temperatura ciała nie przekraczała 35 stopni Celsjusza. Lekarze ogrzewali go, podali kroplówkę. Okazało się, że ma rozszarpany i gnijący odbyt, głęboko uszkodzone mięśnie i jelito, krwiomocz, zapalenie otrzewnej, pogruchotane chrząstki w uszach, rany i ropę, w dodatku został podziurawiony śrutem.

Jakiś zwyrodnialec zrobił sobie z ciężko rannego psa żywą tarczę. Adam Cimoch natychmiast zamieścił zdjęcia ofiary bestialstwa na Facebooku i poprosił o pomoc w ustaleniu właścicieli psa i przestępcy, który do niego strzelał.

Kundelka nie udało się uratować, umarł rano następnego dnia w lecznicy. Mężczyzna zgłosił sprawę w komisariacie policji w Rabce-Zdroju i Urzędzie Miasta i Gminy.

Pies został znaleziony w piątek 9 grudnia rano w Rabce-Zdroju przy ulicy Na Banię. Policja prowadzi w tej sprawie postępowanie, zabezpieczono zwłoki i przekazano je na sekcję do Nowego Sącza.

Adam Cimoch w ekspresowym tempie, na własną rękę ustalił właścicieli psa, którzy twierdzą, że zwierzak zaginął im dzień wcześniej. Zarzekają się, że był w dobrym stanie, mieszkał w domu i był ukochanym czworonogiem wnuczki, która dostała go na komunię. Jednak martwica poszarpanego odbytu i ropa w uszach nie powstały w ciągu kilku godzin czy jednego dnia. Wszystko wskazuje na to, że pies cierpiał od dawna.

Adam Cimoch z determinacją szuka teraz przestępcy, który postrzelił kundelka, tym bardziej że w Rabce to już drugi tego typu przypadek. Miesiąc temu strzałem w kręgosłup zabito innego psa. Tamtą sprawę zgłoszono na policję, ale została umorzona.

Niezależnie od działań policji Adam Cimoch uruchomił adres e-mailowy, na który można anonimowo zgłaszać informacje pomocne w identyfikacji psychopaty strzelającego do psów: znajdzmymordercezrabki@gmail.com.

Dopóki sprawca nie zostanie ujawniony, opiekunowie czworonogów w Rabce-Zdroju powinni być czujni i ostrożni. Puszczanie psów bez opieki jest zabronione, a teraz może się nawet skończyć dla zwierzaka tragicznie.

Właściciele powinni zabezpieczyć furtki i ogrodzenia, żeby pies przypadkiem nie wydostał się na ulicę, bo może go spotkać to samo, co spotkało małego, bezbronnego i ufnego kundelka.

W tej ponurej historii jedno jest budujące - determinacja człowieka, który do końca ratował znalezione przy drodze zwierzę, bez chwili wahania wyłożył z własnej kieszeni pieniądze, żeby zapewnić mu jak najlepszą pomoc weterynaryjną, a teraz robi wszystko, by sprawca bestialstwa nie pozostał anonimowy i bezkarny.

Magda Hejda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.