Andrzej Gurba

"Krzyś nie jest bandytą". Konferencja detektywa Rutkowskiego

Środowa konferencja prasowa w restauracji „Monte Christo” w Miastku. Obok Krzysztofa Rutkowskiego matka oskarżonego Krystyna Hingst oraz jego siostra Fot. Andrzej Gurba Środowa konferencja prasowa w restauracji „Monte Christo” w Miastku. Obok Krzysztofa Rutkowskiego matka oskarżonego Krystyna Hingst oraz jego siostra .
Andrzej Gurba

Krzyś nie dotknął Karola K. Przestraszył się, kiedy go zobaczył - mówiła Krystyna Hingst. Detektyw Krzysztof Rutkowski: w konflikcie o kobietę zwykle dwóch facetów daje sobie po pysku.

- Mój syn tego nie zrobił. Jestem tego pewna. Krzyś mi powiedział, że nawet nie dotknął tego człowieka - mówiła na środowej konferencji prasowej Krystyna Hingst, matka Krzysztofa H., którego miastecka prokuratura oskarżyła o dźgnięcie nożem 26-letniego Karola K. (Krzysztof H. był zazdrosny o byłą żonę), groźby karalne w stosunku do byłej żony i Karola K. oraz o jazdę w stanie nietrzeźwym. Krzysztof H. przyznał się tylko do tego ostatniego zarzutu.

To była kolejna konferencja w tej sprawie z udziałem detektywa Krzysztofa Rutkowskiego, ale pierwsza w Miastku (konkretnie w restauracji „Monte Christo”).

Na początku pracownik Biura Detektywistycznego Krzysztofa Rutkowskiego przedstawił inną wersję zdarzeń niż ta, którą przyjęła prokuratora w akcie oskarżenia. Były to w zasadzie te same treści, które przekazywano wcześniej. Zwrócono m.in. uwagę na brak zabezpieczonych śladów krwi i narzędzia (noża). Poddano w wątpliwość, że to Krzysztof H. zaatakował nożem Karola K. Sugerowano m.in. samookaleczenie Karola K. - Jest wiele rozbieżności w tej sprawie. Nasza obecność tutaj spowodowana jest tym, aby wszystko rzetelnie wyjaśnić. Nie przyjechaliśmy tu po to, aby bronić bandyty. Nie możemy wykluczyć, że Karol K. przekazał pewne rzeczy niezgodnie z rzeczywistością - mówił Krzysztof Rutkowski. Na konferencji mówiono, że Krzysztofa H. przedstawia się jako nauczyciela- -bandytę, którym nie jest. Krystyna Hingst wskazywała m.in. na nieścisłości w akcie oskarżenia.

- Domowy monitoring zarejestrował Krzysztofa o godz. 21.50, a w akcie oskarżenia jest napisane, że było to po 22 - mówiła Krystyna H. - Syn mi ciągle powtarza, że stał samochodem na poboczu w kierunku Pasieki, zanim zaczyna się chodnik. Przyjechał do niego
pan Karol. Stanął przed jego samochodem. Kiedy syn zobaczył pana Karola, to się go przestraszył, uciekł i odjechał. Nurtuje mnie pytanie, dlaczego pan Karol nie powiedział prawdy. W syna telefonie, kiedy odebrałam go z policji, stwierdziłam 27 brakujących SMS-ów. Kto usunął te SMS-y i kiedy?

- W konflikcie o kobietę zwykle jest tak, że dwóch facetów daje sobie po psyku. I już. Być może dla pokrzywdzonego ta cała sytuacja była wodą na młyn. Pasowało mu to, co się zdarzyło, bo chodzi też o odszkodowanie - mówił K. Rutkowski. - W konflikcie o kobietę zwykle jest tak, że dwóch facetów daje sobie po psyku. I już. Być może dla pokrzywdzonego ta cała sytuacja była wodą na młyn. Pasowało mu to, co się zdarzyło, bo chodzi też o odszkodowanie - mówił K. Rutkowski.

Zapytaliśmy, czy jest wniosek o odszkodowanie od Karola K. Krystyna Hingst odpowiedziała, że od prokuratora wie, że taki wniosek ma zostać złożony. Nic więcej.

Zarówno K. Rutkowski, jak i K. Hingst zarzucali prokuraturze, że oparła się tylko na wersji pokrzywdzonego. Dzisiaj (piątek) miastecki sąd zdecyduje, czy Krzysztof H. nadal będzie przebywał w tymczasowym areszcie

Andrzej Gurba

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.