Koronawirus szaleje, egzaminy ósmoklasisty i maturalny mają być łatwiejsze. Ku radości uczniów, rodziców i nauczycieli

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Łokaj
Beata Terczyńska

Koronawirus szaleje, egzaminy ósmoklasisty i maturalny mają być łatwiejsze. Ku radości uczniów, rodziców i nauczycieli

Beata Terczyńska

Matura z matematyki z mniejszą liczbą zadań. Egzamin dojrzałości bez obowiązkowego przedmiotu na poziomie rozszerzonym. Egzamin ósmoklasisty także z okrojoną liczbą zadań z "królowej nauk", ograniczoną liczbą lektur obowiązkowych i formą wypowiedzi tylko do rozprawki lub opowiadania - m.in. takie zamiany zaproponowało ministerstwo edukacji, aby ułatwić życie młodzieży, która przez koronawirusa zamiast w szkołach uczy się zdalnie.

Tegoroczne egzaminy: ósmoklasisty i maturalny mają być łatwiejsze do zdania. Ministerstwo edukacji przygotowuje zmiany, z uwagi na sytuację pandemiczną i konieczność przejścia na nauczanie zdalne.

Egzamin ósmoklasisty. Co ma się zmienić

Oto, co konkretnie ma się zmienić. W przypadku egzaminu ósmoklasisty z języka polskiego, plan jest taki, by zmniejszyć liczbę lektur obowiązkowych, a także form wypowiedzi do dwóch: rozprawka albo opowiadanie. Ponadto zdający dostaną mniej zadań (o 5 pkt.) do rozwiązania w pierwszej części arkusza (czytanie ze zrozumieniem), ale czas egzaminu ma nie ulec zmianie (120 minut). Piszący będą mogli odwołać się w wypracowaniu do wybranej lektury obowiązkowej, spełniającej warunki zadania. Nie będzie ona natomiast narzucona.

Na egzaminie z matematyki resort także chce ograniczyć wymagania, dotyczące m.in. własności figur geometrycznych na płaszczyźnie, geometrii przestrzennej, elementów statystyki opisowej. Ponadto zmniejszyć (o 5 pkt.) liczbę zadań do rozwiązania, też przy zachowaniu dotychczasowych 100 minut na odpowiedzi oraz okroić liczbę zadań otwartych. Jeśli chodzi o język obcy nowożytny to obniżony zostanie ogólny oczekiwany poziom biegłości językowej (poziom A2) i liczba zadań.

Rodzice i nauczyciele: to dobra wiadomość

Dorota Rząsa, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 16 w Rzeszowie uważa, że proponowane zmiany są korzystne i ucieszą młodzież oraz rodziców.

- Nauczanie zdalne to trudny czas dla nas wszystkich. Najlepsza technologia nie zastąpi nauczania stacjonarnego, a przede wszystkim interakcji między ludźmi. Myślę, że odchudzenie podstawy programowej pozytywnie wpłynie na dzieci. Bardzo dobra jest także zmiana terminu egzaminów: przeniesienie ich z kwietnia na ostatni tydzień maja. Młodzież zyska więcej czasu na opanowanie i powtórzenie materiału

- mówi dyrektor "16".

Bardzo dobra wiadomość - komentują rodzice.

- To ważny egzamin dla dzieci, bo przecież decyduje o być lub nie w wymarzonej szkole średniej. Im niższe wymagania, tym szanse na maksymalny wynik na sprawdzianie wyższe - ocenia jedna z mam.

Matura też ma być prostsza

A co zmieni się na maturze? Pierwsza zmiana dotyczy matematyki na poziomie podstawowym. Zdający mają dostać mniej zadań do rozwiązania, przede wszystkim otwartych, ale czas trwania tej części pozostanie bez zmian (170 min.). Druga to zniesienie obowiązku przystąpienia do egzaminu z jednego przedmiotu na poziomie rozszerzonym jako warunku zdania matury.

Andrzej Szymanek, dyrektor II LO w Rzeszowie ocenia to na plus.

- Jesteśmy dziś w nauczaniu zdalnym, a nie ma się co oszukiwać: to nie jest to samo, co nauka stacjonarna - mówi dyrektor "drugiego". I na pewno przekazywana wiedza - żeby nie wiem, jak starali się uczniowie i nauczyciele - jest zupełnie inna. Tym bardziej, że na pewno są jeszcze różnice między poszczególnymi samorządami. Pewnie w dużych miastach czy gminach bardziej zorganizowanych, to nauczanie online przebiega lepiej, natomiast są takie miejsca, gdzie dostęp do internetu i sprzętu jest ograniczony i zdalne przekazywanie wiedzy kuleje. A to przekłada się na szanse na egzaminie.

Dyrektor uważa, że rozwiązanie zaproponowane przez MEN na ten trudny, przejściowy, "nienormalny" czas jest słusznym. Tym bardziej, że maturzyści i w tamtym roku szkolnym uczyli się od wiosny zdalnie, a jeszcze wcześniej odczuli skutki strajku nauczycieli. Jest to więc doświadczony rocznik. Na pytanie, czy wprowadziłby jeszcze jakieś dodatkowe zmiany, odpowiada, że owszem.

- Myślę, że identycznie jak przed rokiem, należałoby się zastanowić nad egzaminami ustnymi. Nie wiadomo jeszcze, jak pandemia będzie się miała w maju. Możliwe, że sytuacja będzie opanowana, ale gdyby jednak istniało jeszcze jakiekolwiek zagrożenie związane z kontaktem bezpośrednim, to zrezygnowałbym z egzaminów ustnych. Tym bardziej, że np. taki egzamin ustny z polskiego ma niewielki wpływ na cokolwiek, nie decyduje o przyjęciu na studia. Koło marca najpóźniej powinna zapaść decyzja, czy utrzymujemy tę część matur, czy nie.

Wymagania egzaminacyjne resort ogłosi w grudniu. W marcu udostępnione zostaną szkołom arkusze próbne.

Co ciekawe, Związek Nauczycielstwa Polskiego przeprowadził ankietę wśród nauczycieli dotyczącą warunków edukacji zdalnej. W badaniu wzięło udział 8107 nauczycieli. Okazało się, że 73 proc. pracuje na własnym sprzęcie, 31 proc. nie uczestniczyło w szkoleniach w zakresie zdalnego nauczania, 85 proc. poświęca na pracę online powyżej 40 godzin w tygodniu, a prawie 43 proc. zwróciło uwagę, że dyrektorzy szkół nie skorzystali z możliwości skrócenia zajęć do 30 minut.

Beata Terczyńska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.