Knurów, Gliwice: Zabił z premedytacją. Przejechał psa kilka razy samochodem. Proces

Czytaj dalej
Fot. Fundacja Jestem Głosem Tych co Nie Mówią
Aleksander Król

Knurów, Gliwice: Zabił z premedytacją. Przejechał psa kilka razy samochodem. Proces

Aleksander Król

14 listopada 2019 ruszy proces Mariana F., oskarżonego o zabicie psa. Mężczyzna miał kilkakrotnie, z premedytacją, przejechać błąkającego się na ulicy labradora. Sprawą zajęła się rybnicka Fundacja Jestem Głosem Tych co Nie Mówią.

- 18 lutego nasza Fundacja otrzymała zgłoszenie o znalezionych w lesie zwłokach czarnego labradora - informuje Fundacja Jestem Głosem Tych co Nie Mówią z Rybnika, dodając, że zgłaszającą zaniepokoiło ułożenie zwłok oraz miejsce, w których się znajdowały w lasku przy polu uprawnym. - Do zdarzenia doszło w Knurowie - precyzuje Ireneusz Piontek z Fundacji, dodając, że nie wiedzieli wówczas, czy pies komuś uciekł i wpadł pod samochód, czy też został przez kogoś zamordowany, a ciało porzucono.

Przedstawiciele Fundacji pojechali na miejsce wskazane przez świadka, wykonali dokumentację fotograficzną oraz dokonali wstępnych oględzin ciała psa. Wystająca kość biodrowa, liczne złamania otwarte, uszkodzona czaszka i otarcia wskazywały na wypadek komunikacyjny. - Postanowiliśmy wezwać na miejsce patrol policji a w międzyczasie zrobić rozpytanie wśród mieszkańców małej wsi. Niestety nikt nie rozpoznawał psa. Nikt nic nie widział, nikt nic nie wiedział - wspominają w Fundacji.

Po przybyciu patrolu policji z Komisariatu w Knurowie podjęto wspólną decyzję o wezwaniu na miejsce powiatowego lekarza weterynarii. Jak dodają w Fundacji lekarz zabezpieczył zwłoki psa w worku po karmie.

Sprawa została wstępnie zakończona przez organy ścigania ze względu na brak jakichkolwiek informacji.

- Postanowiliśmy jednak wziąć sprawy we własne ręce i dzięki niezłomności naszej pani inspektor, pomimo pata w całej sytuacji - zamieściliśmy ogłoszenie ze zdjęciami psa na naszym fanpage’u - tłumaczą w Fundacji.

Następnego dnia zgłosili się do nich świadkowie zdarzenia drogowego, jakie miało miejsce kilka dni wcześniej około 6 km od miejsca odnalezienia zwłok.

- Mężczyzna i kobieta, będący naocznymi świadkami, widzieli samochód zwalniający przed dużym, czarnym psem, który znajdował się na jezdni. Kierowca samochodu zwolnił, po czym przyspieszył, kierując samochód wprost na psa. Przyspieszając i hamując uderzył psa samochodem kilka razy! - opisuje Joanna Gąska z Fundacji, która wykazała się olbrzymią determinacją w rozgryzieniu całej zagadki. - Sprawca brutalnie i z premedytacja chciał zabić błąkającego się psa, który poszukiwał swojego domu - dodaje. Pies w wyniku uderzenia, znajdując się w stanie silnego wzburzenia, czy amoku uciekł z miejsca wypadku. Nie wiadomo, czy skonał tuż obok, a jego zwłoki zostały przewiezione w miejsce ich znalezienia, czy pod wpływem adrenaliny udało mu się przebyć taką odległość o własnych siłach.

Przedstawiciele Fundacji tłumaczą, że świadkowie zdarzenia okazali się być bohaterami - uniemożliwili ucieczkę sprawcy i wezwali na miejsce patrol policji. Patrol drogówki uznał jednak, że takie wypadki się zdarzają i zakończył postępowanie na miejscu.

Po wykonaniu czynności formalnych, świadkowie rozpoczęli poszukiwania psa na własną rękę, jednak nie przyniosły one skutku.

- Z pomocą policji odnaleźliśmy sprawcę tego zdarzenia i doprowadziliśmy go przed sąd - mówi Joanna Gąska.

Jak udało nam się ustalić, oskarżony mężczyzna ma 56 lat. - Nie przyznał się do zarzucanego mu czynu - przyznaje Paweł Sikora, prokurator rejonowy Prokuratury Rejonowej Gliwice-Zachód.

Sekcja zwłok wykazała, że ciało psa zostało totalnie zmiażdżone, organy wewnętrzne były miazgą. Oskarżonemu grozi do 3 lat więzienia. Fundacja Jestem Głosem Tych co Nie Mówią jest oskarżycielem posiłkowym. Pierwsza rozprawa oskarżonego Mariana F. odbędzie się 14 listopada przed sądem rejonowym w Gliwicach.

Aleksander Król

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Sandra Orgielewska

Wszystkim ktorzy znecaja sie nad zwierzetami powinna grozic kara do 10 lat pozbawienia wolnosci z przymusowa ciezka praca!Odechcialo by sie wszystkim znecac nad zwierzetami.Pojeby.....brak slow!!!

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.