Knajpa z kotami, lokal z papugami, miejsce do spania. Tylko czemu zlikwidowano myjnię samochodową topless? [FELIETON]

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Hołod
Robert Migdał

Knajpa z kotami, lokal z papugami, miejsce do spania. Tylko czemu zlikwidowano myjnię samochodową topless? [FELIETON]

Robert Migdał

Jestem pełen podziwu dla ludzkiej pomysłowości. Czegoż to ludzie nie wymyślą, żeby połączyć własną pasję z biznesem, a na dodatek żeby to jeszcze było wielce atrakcyjne dla innych.

Pierwszy przykład z brzegu. We Wrocławiu otwarta została właśnie „Kawiarenka snu” – miejsce niezwykłe, w samym sercu Wrocławia. Nie napijemy się w nim kawy (bo przecież po dawce kofeiny nikt by nie zasnął), ani nie zjemy kawałka ciasta bezowo-czekoladowego (poziom cukru by spowodował, że serce by waliło nam jak młotem). Kawiarenka owa to pokój relaksu, ze sztuczną trawą i chustami-hamakami zwisającymi z sufitu, na których można się położyć (wtulić w nie) i zdrzemnąć („przycięcie komara” w ciągu dnia świetnie nam robi – organizm się szybko regeneruje, człowiek dostaje więcej energii do pracy). Pomysł świetny. Ciekawe, czy można tam urządzać „pidżama party” i walkę na poduszki. Niektórym spanie kojarzy się tylko z seksem – w tej kawiarence to wykluczone. Zresztą o przytulańcach i wygibasach na chustach-hamakach mogli chyba myśleć tylko cyrkowcy lub zaprawieni w sztormach marynarze.

Zobacz też: Kawiarenka Snu

Przykład drugi cud-biznesu. Wielce oryginalnego. Kocia kawiarnia (miłośników naleśników, kopytek i łazanek informujemy – to nie jest bar mleczny). Koty są wszędzie: na poduszkach, rysunkach, obrazkach i – co najważniejsze – przechadzają się między klientami, śpią pod stolikami. A wiadomo: głaskanie, przytulanie kota wpływa bardzo dobrze na nerwy człowieka (koi je), serce wyrównuje rytm (kocie mruczenie jest lepsze niż nerwosol). Koty wprowadzają dobrą atmosferę, więc atmosfera w tej kawiarence jest na dziesiątkę w dziesięciostopniowej skali. Z wiadomych względów nie wolno pewnie przychodzić do tego kociego przybytku z psami. No i lepiej niech go nie odwiedzają alergicy uczuleni na kocią sierść. Nie wolno też przemycać w kieszeniach kocimiętki – no chyba, że chcemy mieć koci rajd po stołach.

Zobacz też: Kot Cafe

Ilu ludzi, tyle pomysłów na biznes. Kolejny wrocławski przykład. Tłumy (zwłaszcza dzieci) przyciąga wrocławska papugarnia – i wcale nie chodzi o wrocławskie zoo, lecz miejsce w centrum miasta, w którym można się poczuć jak w dżungli. Wchodzi się tu bowiem do pomieszczeń, w których papugi latają nam nad głowami, siadają na ramionach, jedzą z ręki. Uwaga
– nie radzę wchodzić z kolczykami na uszach (w nosie, w wargach i brwiach też). Sprytne ptaszyska będą tak dziobać i szarpać, aż zabiorą nam błyskotkę. Oryginalność tego lokalu rozrywkowego polega na tym, że to nie odwiedzający coś zamawia i konsumuje. Owszem, jedzenie można kupić (ziarenka przepyszne), ale karmić można nimi fruwające piękności (no, chyba, że kogoś głód przyciśnie i sam podziobie małe co nieco).

Oczywiście, są też knajpy i knajpeczki przyciągające wyszukanym jedzeniem (od mięsnego po zieleninę), kuchnią ukraińską, azjatycką, kresową, i smakiem tłusto-szybko-fastfudowym. Do koloru, do wyboru. A propos koloru
– we Wrocławiu można odwiedzić też miejsce, w którym robi się cukierki, lizaki – nawet samemu lizaka można wykonać.
Ciekawe, co jeszcze ludzie wymyślą. Bar serwujący czysty tlen już był (na pl. Solnym działał). I myjnia samochodowa z paniami topless... Hm, ciekawe, czemu została zamknięta? Interes się nie kręcił?

Robert Migdał

Komentarze

6
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

:::

Tylko w tytule. Zapewne LĘK przed reklamą.

Janusz Skoczeń

Zróbcie ocenę artykułów, bo po takim słabym artykule to tylko chce się kliknąć "nie podoba mi się".
Artykuł nic nie wnosi, nie jest śmieszny, nie ma w nim błyskotliwych przemyśleń. "Pisarz" w tytule mówi o myjni topless, a w felietonie są tylko dwa zdania.
ŻENADA.
Chociaż i tak jestem zaskoczony, że nie buntujecie ludzi - tak jak lubicie to robić.

alicja

Papugarnia to cos najgorsze co człowiek może zafundowac dzikiemu ptakowi . Pomijam już brak okien i tone pyłu wnoszonego, ale ilość chorób i wirusów jakimi mozemy te ptaki zarazić. Papugi , szczególnie duże potrzebują bogata diete wysokotłuszczową - ale orzechową, a nie beznadziejny słonecznik. Kazdy posiadacz takiej papugi wie ,że utrzymanie jej w warunkach domowych to koszt 500 zł, te biedaki w tego tepu przybytkach jak papugarnie niestety nie dość ,że nigdy nie ujrza światła dziennego, nie zjedza normalnego pożywienia to jeszcze narażone są na nas ludzi i ich dzieci. Poszarpane pióra, czarne pióra , czy prażki głodowe i otłuszczona wątroba to tylko niektóre z niespodzianek jakie puści ludzie zafundowali tym zwierzeto .Przed wejściem zawsze zastanówmy sie do czego jako konsumenci sie dokładamy kupując bilet i nabijajac kabze włąscicielowi.

lay

Autor artykułu chciał być prześmiewczo-zabawny, a wyszedł żałośnie. Żel cztery litery ściska, że ktoś ma pomysł, realizuje go i jeszcze na tym zarobi.

Anka

Tekst kompletnie z d..py. Strata czasu

jeffrey

autorze, zawsze możesz sam taką myjnię założyć i zatrudnić w niej swoje mamę i babcię

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.